
Dzisiejszej nocy Rosja przeprowadziła jeden z najbardziej brutalnych i intensywnych ataków na Ukrainę w ostatnich tygodniach. Celem agresora była przede wszystkim infrastruktura energetyczna, a także obiekty cywilne położone w dużych miastach i na terenach podmiejskich.
Według ukraińskich służb, w zaledwie kilka godzin Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy 36 rakiet różnego typu oraz niemal 600 dronów kamikadze. Skala ataku była tak duża, że obrona przeciwlotnicza działała bez przerwy, a alarmy lotnicze trwały całą noc.
Setki tysięcy ludzi bez prądu
Najtrudniejsza sytuacja panuje w stolicy. W wyniku ostrzału ponad 500 tysięcy mieszkańców Kijowa pozostało bez energii elektrycznej. Kolejne ponad 100 tysięcy nie ma prądu na terenie obwodu kijowskiego. Uszkodzone zostały stacje transformatorowe, linie przesyłowe oraz infrastruktura ciepłownicza.
Służby ratunkowe pracują nieprzerwanie, jednak władze zapowiadają, że przywrócenie pełnych dostaw energii może potrwać — zniszczenia są rozległe, a część obiektów wymaga całkowitej odbudowy.
Są zabici i ranni
Ataki spowodowały kolejne ofiary wśród ludności cywilnej. Według oficjalnych danych:
- zginęły 3 osoby,
- 29 zostało rannych, w tym kilku w stanie ciężkim.
Część ofiar znajdowała się w domach, które zostały trafione przez odłamki rakiet i spadające elementy dronów.
Atak na energetykę to próba wywołania kryzysu humanitarnego
Eksperci oceniają, że rosyjskie działania mają na celu:
- zdestabilizowanie sytuacji w dużych miastach,
- wywołanie masowych przerw w dostawach prądu i ciepła,
- zmuszenie ludności do opuszczania niektórych regionów,
- zwiększenie presji psychologicznej na społeczeństwo.
Ataki na infrastrukturę energetyczną powtarzają się od ponad roku, a ich intensywność wzrasta szczególnie w okresach zimowych.
Ukraińskie władze apelują o oszczędzanie energii
Ministerstwo Energetyki Ukrainy zwróciło się do mieszkańców z prośbą o ograniczanie zużycia energii w godzinach szczytu oraz o przygotowanie się na możliwe kolejne awarie.
Służby pracują nad naprawą uszkodzonej infrastruktury, jednak skala zniszczeń jest tak duża, że częściowe przerwy w dostawach mogą utrzymywać się przez kilka dni.