„Mam ci poderżnąć gardło?” – takie słowa usłyszał Denis, pracujący jako kierowca jednej z taksówek w Łodzi.
Do dramatycznego zdarzenia doszło w poniedziałek, 26 stycznia 2026 roku, około godziny 23:00, na łódzkim Widzewie, przy ulicy Kopcińskiego. Tego wieczoru 22-letni Denis zgodził się zabrać 32-letnią Ewelina R., korzystającą z przewozu osób przez aplikację.

Jak podają internauci oraz jeden z blogerów („Shmoo”), kobieta aktywnie uczestniczyła w rozpowszechnianiu antyukraińskich narracji. Według tych relacji publikowała treści związane ze środowiskami Konfederacji i Korony Polskiej, udostępniała materiały o charakterze antyukraińskim oraz pozytywnie odnosiła się do polityków prezentujących prorosyjską narrację. – Ten nóż naostrzyli ci, którzy przez miesiące karmili narracją o zagrożeniach, roszczeniowych gościach i pleniących się wielkimi strumieniami przywilejach, które nie istnieją. Sprawczyni najprawdopodobniej pójdzie siedzieć, ale autorzy tej narracji nadal będą wrzucać posty i kolekcjonować lajki – mówi autor filmiku.

Awantura podczas kursu
Z relacji kierowcy wynika, że już w trakcie przejazdu pasażerka zaczęła zachowywać się agresywnie, używała wulgaryzmów i wszczynała awanturę. Kobieta chciała zmienić cel podróży i pojechać w inne miejsce, jednak miała przy sobie jedynie 20 zł, podczas gdy koszt kursu miał wynieść co najmniej 100 zł.
Kierowca, obawiając się o swoje bezpieczeństwo i nie zgadzając się na zmianę warunków przejazdu, poinformował pasażerkę, że nie będzie kontynuował kursu i poprosił ją o opuszczenie pojazdu. Reakcja była natychmiastowa i skrajnie niebezpieczna.
Kobieta wyciągnęła kuchenny nóż z damskiej torebki i pod groźbą jego użycia zażądała wydania pieniędzy, które kierowca miał przy sobie.
– „I co, mam ci poderżnąć gardło?” – miała grozić, domagając się gotówki.
W jednym z wywiadów Denis, zapytany o reakcję policji po zgłoszeniu zdarzenia, odpowiedział krótko:
– Nie uwierzyli mi.
Ucieczka i alarm
22-letni taksówkarz próbował uspokoić agresorkę. Gdy zatrzymali się w pobliżu innych osób, poprosił dwóch mężczyzn stojących obok samochodu o pomoc, a następnie wykorzystał moment nieuwagi kobiety i oddalił się w bezpieczne miejsce.
– Mężczyzna zachował zimną krew. Wykorzystał chwilę nieuwagi kobiety i oddalił się w bezpieczne miejsce – potwierdziła asp. Kamila Sowińska, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Nagranie, które mogło uratować życie
W samochodzie znajdowała się kamera, która zarejestrowała całe zajście. Nagranie szybko trafiło do internetu – najpierw na lokalne grupy mieszkańców Łodzi, a następnie obiegło polskie i ukraińskie media.
Policja potwierdziła, że film jest autentyczny.
– To nie jest fake news. To prawdziwe nagranie z poniedziałkowego wieczoru – przekazali funkcjonariusze.
Zatrzymanie i zarzuty
Po kilku godzinach intensywnych działań policjanci z VI Komisariatu Policji w Łodzi zatrzymali podejrzaną. W chwili zatrzymania kobieta była pod wpływem alkoholu.
32-latka usłyszała zarzuty:
– rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia,
– zmuszania innej osoby przemocą do określonego zachowania.
Za te czyny grozi jej kara od 3 do 20 lat pozbawienia wolności.
Decyzja sądu
Na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec kobiety trzymiesięczny areszt tymczasowy.
Jak poinformował prokurator Paweł Jasiak, podejrzana podczas przesłuchania twierdziła, że nie pamięta zdarzenia, jednak przyznała się, rozpoznając siebie na nagraniu wideo.
Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Łódź–Widzew.
„Bałem się, że nikt mi nie uwierzy”
Jak ustaliła redakcja Nowin Wschodnich, Denis w rozmowach medialnych przyznał, że bał się o swoje życie i miał poczucie, że w razie braku nagrania jego wersja wydarzeń mogłaby zostać zakwestionowana.
– Nie myślałem nawet o prawie do obrony. Bałem się, że i tak nikt mi nie uwierzy, a uwierzą jej. Że to ja dostanę zarzuty – relacjonuje.

W jednym z nagrań Denis mówi również, że wcześniej spotykał się z agresją na tle narodowościowym.
– „J…ni Ukraińcy”, „Wyp… z Polski” – takie słowa miał słyszeć.
Kierowca podkreśla, że bez nagrania z kamery sytuacja mogła zakończyć się dla niego dramatycznie.
– Gdyby nie kamera, mogła zgłosić na policję, że ją zgwałciłem. Nie miałbym żadnych dowodów, że to nieprawda – mówi.
– Czyli na początku policja miała przyjechać po ciebie? – pyta autor filmiku.
Według jego relacji, gdy kobieta opuściła pojazd, krzyczała do stojących obok osób dzwoniących na policję, że to on jest gwałcicielem.
Całe nagranie



Dziennikarz i redaktor portalu informacyjnego Nowiny Wschodnie,
działacz społeczny zaangażowany w tematykę migracji, integracji,
praw człowieka oraz relacji polsko-ukraińskich.
Od lat zajmuje się problemami społecznymi, przeciwdziałaniem dezinformacji
i propagandzie rosyjskiej.
Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej
na Karkonoskiej Akademii Nauk Stosowanych.
Od 2014 roku publikował teksty dla polskiego portalu w Ukrainie „Słowo Polskie”,
a także współpracował z mediami lokalnymi w Polsce.
Doświadczenie medialne zdobywał również w telewizji —
w ukraińskiej stacji w Winnicy oraz w lokalnej telewizji w Jeleniej Górze.
Jest inicjatorem i współzałożycielem organizacji non profit
działających na rzecz wsparcia uchodźców i migrantów w Polsce.
Współtworzy oraz koordynuje projekty edukacyjne i integracyjne,
w tym szkołę sobotnią dla dzieci z Ukrainy
oraz inicjatywy wspierające osoby w procesie adaptacji i integracji społecznej.
