Najbardziej bolesnym skutkiem działalności skrajnej prawicy dla polskich firm i rolników stało się ograniczenie dynamicznie rozwijającej się sprzedaży nabiału do Ukrainy. Jej zwolennicy rozpoczęli blokady granicy w 2023 roku stawiając ukraińskich przedsiębiorców i rząd Ukrainy przed ciężkim dylematem co dalej robić. Rynek Ukrainy dla polskich produktów rozwijał się dynamicznie do 2021 roku, był coraz większy. Wśród produktów, jakie dostarczaliśmy dominowały sery, była to większość całego eksportu nabiału. Czyli produkt wysokoprzetworzony, najbardziej marżowy. Tydzień temu rozmawiałem z koleżanką spod Kijowa. Bardzo lubi polskie produkty i je kupuje. I jak twierdzi, choć to pojedyncza opinia, wielu Ukraińców chętnie sięga po polskie sery i jogurty.

Polski produkt w ukraińskim sklepie
Pozostaje zobaczyć, jak to wygląda na innych produktach. A na innych produktach polski eksport do Ukrainy w ostatnich latach rośnie. Paliwa, maszyny, broń (drony, amunicja itd) i pojazdy związane z wojną i odbudową napędzają rekordowe przychody, podczas gdy polski nabiał nie odzyskał pozycji sprzed wojny, a luka w eksporcie wynosi dziś nawet 40–60 mln euro rocznie. Jeśli policzymy, że polski eksport nabiału powinien urosnąć podobnie do innych produktów, to śmiało możemy założyć, że strata w postaci niezrealizowanej sprzedaży wynosi nawet ponad 100 mln euro rocznie. I wrócę do tego – przez kogo. Przez garstkę blokujących granicę w latach 2023-24, a wspieranych przez polityków pewnej opcji. Jednym zdaniem, przez ich działalność polskie firmy tracą miliony euro rocznie.
Blokada granicy to nie tylko utrata kontraktów przez polskie firmy. To także dodatkowe koszty jakie ponosili polscy producenci nabiału.
1. Koszty postojowe transportu. Kierowcy trzeba zapłacić, polskie firmy transportowe płaciły kary za opóźnienia.
2. Ubezpieczenia. Nastąpił wzrost stawek ubezpieczeniowych dla transportów przekraczających granicę polsko-ukraińską. To realny koszt firm transportowych, ale przerzucony na producentów.
3.Psująca się żywność. Nabiał ma krótkie terminy przydatności do spożycia. Czasem kilkunastodniowe. Ten koszt był bardzo większy.
4.Wizerunkowe. Polskie firmy traciły opinię solidnych dostawców. A opinia w handlu to bardzo ważny składnik przy zawieraniu kontraktów.

Polski produkt w ukraińskim sklepie
Nabiał: rynek, który się nie odbudował
Rok 2021 był szczytem dla polskiego eksportu nabiału do Ukrainy. Sery dojrzewające, twarogi i jogurty cieszyły się ogromnym popytem, a Ukraina stała się największym odbiorcą poza UE. Eksport serów przekroczył wówczas 23 tys. ton, a jego wartość całego sprzedanego nabiału szacuje się nawet na 150 mln euro. Polscy eksporterzy byli dobrze traktowani, a patrząc na coroczne wzrosty od 2014 można przyjąć, że sprzedaż po 2022 roku mogłaby być dużo, dużo lepsza. Nie bez wpływu była ciągle wzrastająca sympatia Ukraińców do Polaków, a co za tym idzie do polskich produktów. Miękki wpływ następował poprzez Ukraińców pracujących w Polsce. Wysyłali tam paczki z żywnością, sami zawozili ich duże ilości. Ograniczenia na granicy były znikome. Polskie produkty były oceniane niezwykle wysoko. Będąc wiele razy w Ukrainie widziałem jak ukraińskie firmy reklamowały się, że dany produkt jest z Polski. Skoro to robiły, oznaczało to osiągnięcie przez nasz kraj wysokiego statusu. Sam pamiętam czasy, kiedy produkty produkowane na szeroko pojętym „zachodzie” były w Polsce postrzegane jako lepsze od polskich czy sowieckich.

Polski produkt w ukraińskim sklepie
Skutki rosyjskiej inwazji
Od 2022 roku sytuacja diametralnie się zmieniła. Rosyjska inwazja spowodowała zerwanie logistyki transportowej, co miało ogromne znaczenie dla polskich producentów mleka i wyrobów mlecznych. Nastąpił drastyczny spadek z 23 tys. ton serów do 16 tys. ton. Następny rok, 2023, niestety nie stał się łatwym powrotem na rynek Ukrainy. Protesty grupy polskich rolników spowodowały blokadę granicy, w związku z tym polscy producenci zaczęli mieć kłopoty. W rezultacie eksport nabiału nie dotarł nawet do krytycznej wartości z 2022 i zanotował kolejny spadek. W 2023 roku do Ukrainy dotarło TYLKO 15409 ton. Ukraina rozumiała blokowanie przez rolników, zwłaszcza orientując się w polskim kalendarzu wyborczym, ale kiedy polskich rolników zaczęli wspierać politycy wprowadziła swoje restrykcje fitosanitarne. To jak najbardziej zrozumiałe. Politycy skrajnej prawicy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że szukając poklasku wśród części elektoratu rujnują polskie firmy. Mają dostęp do danych eksportowych i wystarczało pomyśleć, tym bardziej, że przed tym ostrzegały polskie firmy zajmujące się produkcją nabiałów.
| Segment | Eksport 2025 |
|---|---|
| 🧀 Sery | ~65–75 mln EUR |
| 🥛 Mleko płynne | ~8–12 mln EUR |
| 🧈 Masło | ~5–8 mln EUR |
| 🥄 Mleko w proszku | ~5–7 mln EUR |
| 🧃 Inne | ~10 mln EUR |
Zestawienie własne. Eksport do Ukrainy przetworów z mleka
Ukraina to trzeci odbiorca naszego nabiału poza Unią Europejską. Gdyby nie wspomniane bariery wprowadzone dzięki politykom skrajnej prawicy – mogłaby być pierwsza. W Ukrainie z powodu wojny nastąpił ogromny spadek produkcji mleczarskiej. Jest zrozumiałe, że nie jest to produkcja priorytetowa, skoro bez problemów można ją importować. Wobec ciągłych ataków na energetyczną infrastrukturę, a także celowe kierowanie pracowników do przemysłu obronnego lub do wojska Ukraina musi importować żywność. Robiła to przed napaścią w 2022 roku, teraz robi to w większym zakresie. Stąd niezrozumiałe wydaje się nieosiąganie przez Polskę eksportu WYŻSZEGO niż w 2021 roku.

Źródło strony rządowe – LINK
Wszystko to nabiera dodatkowego znaczenia, jeśli zauważymy szczytową sympatię do Polski i Polaków jaka wychodziła w badaniach w 2022 i 2023. Każdy, nawet najgorszy student ekonomii wie o przekładaniu się sympatii do narodu na jego produkty. W Ukrainie mieliśmy sytuację idealną. Ukraińcy nas szanowali, lubili i byli nam wdzięczni za pomoc jaką Polska okazała w 2022 roku. To powinno się dalej przekładać na dobrą sprzedaż w tym kraju. Niestety politycy postanowili rozpętać nagonkę antyukraińską, co w dużej mierze się udało. Przez to zawieranie kontraktów przez polskie firmy stało się trudniejsze, czasem wręcz niemożliwe. Gdyby jakikolwiek pracownik firmy sprzedającej do Ukrainy zachowywał się tak jak oni, byłby z tej firmy zwolniony dyscyplinarnie z powodu utraty zaufania.
Szansa na zbudowanie pierwszego miejsca w Ukrainie polskim firmom się kończy. Produkcja nabiału w Ukrainie krzepnie, odradza się i nie zajmie wiele czasu, jak zacznie wypierać polskie oraz inne firmy. Już teraz ukraińscy producenci podnoszą konieczność wprowadzenia ograniczeń. Straciliśmy trzy lata od 2023 roku by być dwoma nogami na tamtym rynku i tak wbić się w pamięć konsumenta, by nie dać się stamtąd wyprzeć. Napiszę jeszcze raz. Winni temu są członkowie skrajnej prawicy. Niestety mają swoich zwolenników, są to różni ludzie. Od pseudopatriotów do ludzi zagubionych, jacy szukają winy w swoich niepowodzeniach wszędzie, ale nie u siebie. Na nich żerują bezwzględni politycy. A polskie firmy tracą. Tracą 100 mln. euro rocznie.

Działacz opozycji antykomunistycznej w latach osiemdziesiątych XX wieku. Brał udział w podziemnej działalności wydawniczej – drukował i kolportował ulotki oraz uczestniczył w demonstracjach. W latach 1985–1986 był współorganizatorem audycji podziemnego Radia „Solidarność”. Od 1986 roku związany z Ruchem „Wolność i Pokój”. Za działalność opozycyjną był wielokrotnie represjonowany – karany grzywnami i aresztem.
Po 1989 roku pracował w sektorze prywatnym. Zajmuje się badawczo historią polskiej i czechosłowackiej opozycji antykomunistycznej. Jest współautorem książki oraz licznych artykułów naukowych i publicystycznych. Publikuje teksty o tematyce historycznej, społecznej i międzynarodowej, w tym dotyczące Ukrainy, m.in. na portalach LCA.pl oraz Fundacji „Wolność i Pokój”. Od 2014 roku aktywnie działa jako wolontariusz, wspierając Ukrainę oraz inicjatywy pomocowe.
Za działalność na rzecz wolności i niepodległości Polski został odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności (2016), Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2022) oraz Medalem Pro Patria (2025)
