Kilka słów na marginesie ukraińskich sukcesów walki z korupcją
Od niedawna przeżywamy wzmożenie w socjalmediach jakie nam fundują posłowie z patoprawicy. Są oburzeni, ponieważ w Ukrainie odkryto korupcję. Nagrano urzędników. W prowadzonych śledztwach pada coraz więcej znanych nazwisk. Patoprawica krzyczy. Dlaczego przeszkadza im walka Ukraińców o uczciwe państwo?

Korupcja…Co można pomyśleć o kraju, w którym:
1. Parlament określany jest jako siedliskiem grup przestępczych, ogólnie znany cennik za uchwalenie ustawy w pożądanym przez wnioskującego kształcie.
2. Żądanie wywieszenia cennika w urzędzie jednego z większych miast kraju, ponieważ niczego bez łapówki nie dało się tam załatwić.
3. Ogromna kwota za jedno słowo w ustawie – 17,5 mln dolarów.
4. Niszczenie przedsiębiorców, którzy nie chcieli się z politykami „podzielić” zyskami.
5. Podczas kontroli drogowej można było załatwić wszystko łapówką.
6. Brutalna policja, niepotrafiąca niczego innego jak tylko bić podejrzanych.
7. Bezkarni sędziowie, którzy w czasach komunistycznych skazywali antykomunistów.
8. Mordercy śmiejący się z ofiar. W więzieniach niewinni ludzie.
9. Żeby dostać się do dobrze płacącej państwowej firmy do pracy trzeba było zapłacić łapówkę.
10. Skorumpowani lekarze robili operacje za łapówki.
11. Każdego roku wybuchały afery z korupcją.
12. 2-3 miliony Polaków nie wierzyło w rozwój Polski i wyjechało do krajów EWG.
Wszędzie właściwie korupcja…W sąsiednich krajach mówili, że z jej powodu ten kraj nigdy nie może wejść do Unii Europejskiej. Nie było działających dobrze instytucji w momencie podjęcia negocjacji w sprawie przyjęcia do tego elitarnego grona.
To nie o Ukrainie czy Białorusi. Tak wyglądała Polska lat dziewięćdziesiątych. A jednak dano nam szansę, jaką wykorzystaliśmy. Ktoś nam zaufał, że nie traci czasu, a my to właściwie wykorzystaliśmy.
Dlaczego dano nam tę szansę?
Polska początku lat dziewięćdziesiątych była fenomenem. Jak i wszystkie kraje stanowiące dziś Grupę Wyszehradzką. Politycy wszystkich partii zgodnie zawarli pakt dotyczący starań o wejście do Unii Europejskiej. Społeczeństwa tych krajów także były zgodne i wybierały takie rządy, jakie dążyły do członkostwa w UE. Dzięki wielu powracającym z emigracji wiedziano dokładnie o różnicach, wiedziano o plusach integracji. Wiedziano, że jest to rozwój, wyższe pensje, większa odporność na kryzysy, większa siła negocjacji na zewnątrz. I kolejne – otwarcie się wielkiego europejskiego rynku na towary u nas produkowane. UE to także wymogi, które były dla państw kandydujących zbawcze, jak np. walka z korupcją.
Polska od początku starała się ją zwalczyć, a jak wyżej pokazano nie było to proste. Dano nam szansę, choć było wiele wątpliwości. Skrajna prawica i lewica od samego początku atakowała pomysł by Polska weszła do UE. Co ciekawe, te partie w UE były przeciwne członkostwu ich krajów także. Wygląda znajomo, jak na polskim rynku politycznym (Konfederacja i Braun są przeciwko członkostwu Polski w UE i także przeciwko członkostwu Ukrainy – schizofrenia?). Mimo to udało się. Ograniczyliśmy korupcję do dużo mniejszych rozmiarów. Podobnie zadziało się w Czechach, Słowacji, Węgrzech, Rumunii, Bułgarii. Choć jako Polska korupcja była u nas na jednym z wyższych poziomów, to dziś wśród tych krajów mamy najmniejszą lub niemal najmniejszą.
Skandale w Ukrainie
W tym roku jesteśmy świadkami kolejnego skandalu korupcyjnego, jaki został ujawniony w Ukrainie. Otóż NABU (Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy), wskazało dziesięciu parlamentarzystów, jacy głosowali za pieniądze. Otrzymywali łapówki by głosować zgodnie z życzeniem wręczającego. Kilka miesięcy temu mieliśmy do czynienia z jeszcze większą aferą, kiedy NABU po długim śledztwie oskarżyło wielu polityków, także z czołówki rządzących Ukrainą o korupcję w związku z zakupami dla energetyki.

Patrzę na patoprawicę i jej wpisy, nie mogąc się nadziwić ich hipokryzji. Tak, nawet mnie zadziwia skala głupoty prezentowana i przyjmowana przez braunowców i konfederastów. W swoich wpisach wyglądają na niezwykle zdziwionych i zawiedzionych, że w Ukrainie jest korupcja. Coś niezwykłego odkryli. Korupcję w Ukrainie! Potrzebowali do tego NABU- tego samego NABU, jakie zostało utworzone wskutek nacisków znienawidzonej przez patoprawicę Unii Europejskiej.
Istnienie korupcji jest dla nich pretekstem do wezwania do niepomagania Ukrainie. Jakoś dziwnie zbieżne z wypowiedziami zdroju uczciwości, przejrzystości i ostoi demokracji – Rosji.
Wielka miłość rusofili – Patoprawica i Kamraci Olszańskiego
Patoprawica od wielu lat prezentuje stanowisko bliskie rosyjskiej propagandzie. Wojciech Olszański, pokazujący się z Grzegorzem Braunem otwarcie chwali mordercę Polaków Iwana Sierowa, szczyci się też byciem w ZOMO w czasie komunizmu. Czy rzeczywiście był zomowcem nie jest istotne. Istotna jest głoszona przez niego pochwała dla okupacji Polski przez rosję.
Olszański to kabaretowa postać, od wielu lat pokazuje się w mundurze ze znakami Narodowych Sił Zbrojnych. Gdyby Olszański spotkał żołnierzy NSZ w 1945 roku, zdecydowanie zostałby rozstrzelany za stodołą. NSZ walczyło przeciwko Rosji. I nie tolerowało rosyjskiej agentury. Stąd patrząc na Kamratów, twór Olszańskiego, nie mogę powstrzymać się od tej refleksji…znałem kiedyś osobiście wspaniałego człowieka. Majora Narodowych Sił Zbrojnych Witolda Szpatowicza. On takich zdrajców załatwiał bez mrugnięcia okiem. A teraz Olszański robi sobie kabaret z munduru żołnierzy NSZ. Plugawi go zakładając na siebie. Bo polski mundur na zdrajcy zawsze będzie splugawiony. Ale Grzegorzowi Braunowi to nie przeszkadza. Cieszy go poparcie tego skrajnie zrusyfikowanego człowieka. Czego innego oczekiwać od kogoś, kto się cieszy sympatią na Białorusi?
Wysocy urzędnicy w Ukrainie od wielu lat są zamieszani w korupcję
Wracamy do korupcji w Ukrainie. Każdy, kto ma uszy i oczy musiał słyszeń jak wielka jest korupcja w Ukrainie. Choćby dlatego, że skandale z urzędnikami czy politykami były opisywane w polskich mediach. Zarówno prasie jak i telewizji, radiu oraz mediach internetowych. To był jeden z powodów, dla których mieszkańcy Ukrainy w 2013 roku zbuntowali się przeciwko prezydentowi wybranemu im przez Putina. Rosja wkładała wiele sił i środków by korupcja w Ukrainie kwitła. W rezultacie udało im się osadzić swojego człowieka o przeszłości kryminalnej na stanowisku prezydenta. Ten wygodny figurant w niczym Rosji się nie sprzeciwiał. Sam kradł, dlatego nie był zainteresowany budowaniem państwa prawa w Ukrainie.
Kiedy Ukraina zerwała się do walki o lepsze państwo, lepszy kraj dla swoich dzieci, została zaatakowana przez Rosję. Okazało się, że Janukowycz, marionetka Kremla rozłożył całkowicie armię. Była niezdolna do stawienia oporu jednostkom rosyjskim wkraczającym na Krym i Donbas czy do Ługańska. Korupcja to broń Putina przeciwko innym krajom. Zastosowana w Ukrainie okazała się niezwykle skuteczna.
Warunek pomocy Ukrainie – walka z korupcją
Walcząca Ukraina poprosiła o pomoc i ją otrzymała, choć z wahaniami z powodu korupcji. Jednak w imię humanitaryzmu rozpoczęto liczne programy pomocowe, z których najważniejsze to było uzbrojenie i przeszkolenie ukraińskiej armii. Jednym z warunków pomocy było stworzenie instytucji walczących z korupcją. Stworzono NABU i część prokuratury wydzielono i uniezależniono. Długo o nich nie słyszeliśmy. Aż do teraz. Okazało się, że nie są to wydmuszki, a organizacje realnie walczące o odbudowę własnego kraju.
W tym świetle powinno cieszyć, że NABU działa i nie odpuszcza. Liczę, że zwalczy korupcję. NABU jest instytucją, jaką Polacy w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku przyjęliby z radością. Z radością przyjęliby też afery jakie by namierzono. Bo o to chodzi w tych instytucjach. Ich nie powołuje się tam, gdzie mamy do czynienia z poszanowaniem prawa, a tam, gdzie ono nie jest przestrzegane. Ich zadaniem jest to, co właśnie robią. Gorsza jest cisza, bowiem ona kazałaby zadać sobie pytanie, czy samo NABU działa czy też jest instytucją mającą mydlić oczy. Otóż nie, ona jest. Działa i czasem robi to z przytupem.
Sama instytucja została doceniano na początku tego roku, kiedy tłumy Ukraińców protestowały przeciwko wchłonięciu jej przez inną instytucję. Powstały wtedy obawy, czy NABU w nowej formie nadal będzie walczyć. NABU nie zmieniło formy dzięki Ukraińcom, którzy mają dosyć skorumpowanych polityków. I NABU pokazuje, że mimo wojny spełnia oczekiwania społeczeństwa, któremu służy. Nie ma dla nich w Ukrainie świętych krów. Liczą się z tą instytucją wszyscy.
Czego boi się polska patoprawica?
NABU jest najlepszą odpowiedzią na jęki polskiej patoprawicy, jaka sama ma w swoich szeregach skorumpowanych ludzi. Jeszcze nie rządzą, a już są skorumpowani.

Niedawno przed sądem w Wielkiej Brytanii skazano jednego konfederastę, asystenta europosłanki Anny Bryłki na karę więzienia. W kradzież funduszy unijnych jest też zamieszany Nigel Farage. Wypada zadać pytanie. Czy patoprawica boi się powołania w Unii Europejskiej instytucji z doświadczeniem NABU? Coś musi stać za tą ogromną kampanią przeciwko Ukrainie. Z pewnością nie sama prorosyjskość.

Działacz opozycji antykomunistycznej w latach osiemdziesiątych XX wieku.
Brał udział w podziemnej działalności wydawniczej, drukował i kolportował ulotki
oraz uczestniczył w demonstracjach.
W latach 1985–1986 był współorganizatorem audycji podziemnego Radia Solidarność.
Od 1986 roku związany z Ruchem Wolność i Pokój.
Za działalność opozycyjną wielokrotnie represjonowany – karany grzywnami i aresztem.
Po 1989 roku pracował w sektorze prywatnym.
Naukowo zajmuje się historią polskiej i czechosłowackiej opozycji antykomunistycznej.
Jest współautorem książki oraz licznych artykułów naukowych i publicystycznych.
Publikuje teksty o tematyce historycznej, społecznej i międzynarodowej,
w tym dotyczące Ukrainy, m.in. na portalach LCA.pl oraz Fundacji Wolność i Pokój.
Od 2014 roku aktywnie działa jako wolontariusz, wspierając Ukrainę i inicjatywy pomocowe.
