Styczeń i luty (ten dopiero się zaczął) uważam za jedne z najbardziej udanych miesięcy w Polsce od lutego i marca 2022 roku. Dlaczego udane? Ponieważ możemy mówić o wysypie dobra od zwykłych Polek i Polaków. Nagle zniknął gdzieś ostatni rok, kiedy szury z Moskwy miały przewagę w przekazie w internecie. Muzyką Mozarta nazwę wycie na widok dziesięciu milionów złotych zebranych na zbiórce „Ciepło z Polska dla Kijowa”, czy ogłoszeniu zbiórki i już około trzech milionów złotych w akcji kardynała Grzegorza Rysia. Tak, nareszcie polski kościół się obudził i wstąpił na właściwą ścieżkę zwaną miłością bliźniego.
Empatia i Solidarność
Wspomniane akcje oraz wiele innych nie byłyby możliwe, gdyby społeczeństwo nie było ofiarne. Polacy chcą pomagać. Polacy pamiętają stan wojenny, beznadzieję komunizmu, pamiętają też rosyjskie wojska okupacyjne. I mają też pamięć o Rzeczpospolitej, jako matki wielu narodów. Dopóki żyliśmy w zgodzie, pokonanie nas było niemożliwe. Kiedy nas podzielono, wybrano nas po jednym do rosyjskiego kotła. Straciliśmy swoje państwo. Nie powtórzymy kolejny raz takiego błędu.
Piszę tu o dobroczynności i o historii. Oba czynniki są ważne. Dobroczynność jest w nas, a historia pokazuje skąd się bierze. By nie być gołosłownym można pokazać jeszcze inne akcje jakie są aktem wsparcia dla walczącego kraju. Walczącego z Rosją, która nie waha się przed popełnianiem najgorszych zbrodni. Wsparcie dla ludzi i kraju chroniącego nas przed losem ludzi z Buczy czy Irpienia lub Kupiańska jest dla Polaków ważne. I Polacy pokazują czym jest solidarność w kraju Solidarności.
Ciepła zupa dla Kijowian
Jedną z niesamowitych akcji jakie ostatnio mogliśmy obserwować, to „Ciepła zupa”. Krakowski restaurator i wolontariusz Bartłomiej Szczoczarz ugotował 4 tysiące porcji żurku z kiełbasą i pojechał z innymi wolontariuszami rozdać ten ciepły posiłek do Kijowa. Ustawili się w kilku miejscach Kijowa dystrybuując żurek z kiełbasą, a potrzebujących dodatkowo obdarowywali potrzebnymi dla nich produktami. Jak mówili sami Kijowianie, jeszcze nie jest tak źle, by głodowali, ale gest Polaków doceniają jako niezwykle ważny. Ważny, ponieważ pokazał Kijowianom, że nie są sami w tej walce. Że są cały czas ludzie ich wspomagający.

Autor zdjęcia Piotr Kaszuwara
W tych ekstremalnych warunkach, a w Kijowie było nawet minus dwadzieścia stopni, rozdawanie zupy było sporym logistycznym wyzwaniem. Polacy przywieźli ze sobą wszystko co potrzebne było by podgrzać do przyjemnej temperatury zupę i osobiście gotowali, osobiście rozdawali i rozmawiali z mieszkańcami Kijowa. Akcja wywołała spory odzew. Mówiły o niej ukraińskie stacje telewizyjne, pojawiła się w portalach informacyjnych. Z pewnością ta akcja pokazała jaka jest rzeczywistość, że Polacy są z Ukrainą.

Autor zdjęcia Piotr Kaszuwara
Na jednym z miejsc dystrybucji pojawił się korespondent telewizji polskiej i Radia 357 Piotr Kaszuwara. Rozdawanie żuru w Kijowie skomentował na swojej ścianie na Facebooku w ciekawy sposób.
„Proszę państwa oto żur,
żur jest bardzo polski tu.
Ktoś w Kijowie o żur pyta,
czeka go tu pełna micha.
Żuru gary gotowali
i gdy mrozy – dojechali.
Ludzi żurem nakarmili,
do Krakowa się wrócili.
Choć w nas drony wystrzelili,
to kucharze chochli nie odpuścili!”
Ten niezwykle odważny i społecznie aktywny dziennikarz korespondentem TVP został niedawno, ale już widać, że materiały z jego udziałem zawierają bardzo dużo komponentu jaki można określić „ludzki”. Opowiada dużo o życiu codziennym ludzi podczas tej zimy. O rosyjskich atakach. Warto nadmienić, że Piotr Kaszuwara został w czerwcu 2025 roku uhonorowany Nagrodą Wrocławia za działalność społeczną. Uznano go tym samym za jednego z wybitniejszych mieszkańców tego grodu nad Odrą. Z pewnością zasłużenie.
Co jest potrzebne w miastach po ostrzale?
Chyba na początku o tym Zofia Jaworowska, założycielka Fundacji Brda nawet nie marzyła. Czy komuś mówi coś liczba 4 000? Brzmi różnie…cztery tysiące złotych to dużo i mało. A 4 tysiące okien? I zrobiło się poważniej. Od początku pełnej inwazji Rosji na Ukrainę tyle Fundacja Brda wysłała plastikowych okien do Ukrainy. Wysyłają tam, gdzie są najpotrzebniejsze. Do Kijowa i okolic, do Charkowa, a nawet do Chersonia. Fundacja zbiera używane okna, ale takie w dobrym stanie i wysyła je do potrzebujących. Daje tym samym oknom drugie życie. W Polsce znika kłopot i koszt utylizacji, a w Ukrainie te okna się bardzo przydają.
Pomysł by wysyłać okna do Ukrainy przyszedł właścicielom Fundacji Brda do głowy jeszcze w 2022 roku. Tam, gdzie były bombardowania, gdzie były walki po wypędzeniu Rosjan potrzebne było wszystko. Okien produkuje się w Ukrainie mało, są bardzo drogie. Dziś są inne priorytety, stąd wyszło, że jest to znakomity pomysł. Dzięki Petro Vladimirovi, który zaczął współpracować z fundacją, pozyskano kontakty do fundacji w Ukrainie, które podjęły się dystrybucji do potrzebujących.

Zdjęcie Charkowa. Źródło wikimedia – naciśnij tutaj
A potrzebujących jest coraz więcej. Wskutek coraz większych bombardowań i celowego niszczenia obiektów cywilnych, także mieszkalnych okna stają się towarem pierwszej potrzeby. No tak…a wielkość okna? To był rzeczywisty problem. Na pomoc tu ruszyła wiedza Michała Sikorskiego, który zainteresował się i znalazł rozwiązanie razem ze studentami polskich uczelni. Opracowano instrukcje jak radzić sobie z różnymi rozmiarami okna i otworu w jaki ma być włożone, by to nie kłóciło się mocno z wizerunkiem całego obiektu, gdzie to okno jest umieszczane.
Fundacja od początku do końca prowadzi proces od odbioru okna od ofiarodawcy, aż do jego dojazdu na miejsce przeznaczenia. To miejsce jest od polskich granic często oddalone nawet o tysiąc kilometrów. Fundacja zdobywa środki na transporty, co nie jest łatwym zadaniem. Pomagają zwykli ludzi i firmy. Często te, które okna ofiarowują. Dla nich to i tak niższy koszt niż utylizować okna w Polsce.
Polaków można podziwiać, choć nie wszystkich
Nie ma wiarygodnych danych jakie by podsumowały pomoc jaką świadczą fundacje, firmy oraz prywatni ludzie Ukrainie. Z pewnością nie są to małe liczby, ponieważ codziennie granicę przekracza wiele konwojów. Małych i dużych. Do tego dochodzą paczki jakie wysyłają zwykli Polacy swoim przyjaciołom lub rodzinie w Ukrainie. O skali jaka jedzie z Polski świadczy choćby to, że na niej opiera się głównie transport świadczony przez dwie duże prywatne firmy Meest oraz Nova Poszta. Skoro im się opłaca wozić paczki, to znaczy, że jest tego bardzo dużo.
Dziękuję Polakom, że są wspaniali. Nie dziękuję ludziom zawistnym, mściwym, nienawidzącym. Mam do nich tylko jedną prośbę. Widzicie, co robi polski kościół. Jeśli uważacie się za chrześcijan, to podążcie jego drogą.

Działacz opozycji antykomunistycznej w latach osiemdziesiątych XX wieku. Brał udział w podziemnej działalności wydawniczej – drukował i kolportował ulotki oraz uczestniczył w demonstracjach. W latach 1985–1986 był współorganizatorem audycji podziemnego Radia „Solidarność”. Od 1986 roku związany z Ruchem „Wolność i Pokój”. Za działalność opozycyjną był wielokrotnie represjonowany – karany grzywnami i aresztem.
Po 1989 roku pracował w sektorze prywatnym. Zajmuje się badawczo historią polskiej i czechosłowackiej opozycji antykomunistycznej. Jest współautorem książki oraz licznych artykułów naukowych i publicystycznych. Publikuje teksty o tematyce historycznej, społecznej i międzynarodowej, w tym dotyczące Ukrainy, m.in. na portalach LCA.pl oraz Fundacji „Wolność i Pokój”. Od 2014 roku aktywnie działa jako wolontariusz, wspierając Ukrainę oraz inicjatywy pomocowe.
Za działalność na rzecz wolności i niepodległości Polski został odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności (2016) oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2022)
