W 1918 roku Polska była pełna nauczycieli i urzędników, którzy nie mówili w naszym języku. Dziś, patrząc na problemy Ukrainy i innych krajów posowieckich z rosyjską „piątą kolumną”, widać wyraźnie, że bezkompromisowość rządów Paderewskiego, Piłsudskiego i innych w usuwaniu kadr zaborczych nie była ksenofobią, lecz brutalną koniecznością państwową. Polskie elity pomimo różnic je dzielących – wobec okupantów stały na tym samym stanowisku. Prezentuję tu moje własne przemyślenia, można się z nimi zgadzać lub nie…Historia dostarcza nam możliwości do porównań. Wielu zwolenników Rosji zarzuca Ukrainie ukrainizację prowadzoną po 1991 roku. Uważam, że działanie Ukrainy było daleko niewystarczające by uchronić kraj przed wydarzeniami 2014 roku. A patrząc tylko poprzez polskie działania po 1918 roku, Ukraina zastosowała samobójczy wariant pozostawienia wpływu Rosji na swoje urzędy, szkoły oraz kulturę.
Tworzące się w 1918 roku państwo polskie stanęło wobec zagrożeń, jakie można bezpośrednio przyrównać do wyzwań, które dotknęły Ukrainę po 1991 roku i stały się palącym problemem w innych republikach postsowieckich. Odrodzona Rzeczpospolita była krajem rozdartym pomiędzy trzech zaborców: Rosję, Niemcy (Prusy) oraz Austrię. O ile Galicja cieszyła się autonomią, o tyle dwa pozostałe mocarstwa prowadziły na ziemiach polskich politykę bezwzględnej rusyfikacji i germanizacji. Licząc razem urzędników, nauczycieli, policję i wojsko, na terenach II Rzeczpospolitej do 1914 roku było grubo ponad półtora miliona Rosjan i Niemców. O ile wojsko odchodziło z zaborcami, o tyle z urzędnikami i nauczycielami należało to rozwiązać w jak najlepszy dla Polski sposób.
Pułapka nielojalnych elit
W zaborze rosyjskim i pruskim system był skonstruowany tak, by wykluczać Polaków. Urzędnikami i nauczycielami mogli być niemal wyłącznie Rosjanie lub Niemcy. Dla Polaków te stanowiska pracy otwierały się tylko pod warunkiem całkowitego wyparcia się narodowości i przyjęcia języka zaborcy jako własnego.
Stworzyło to niebezpieczeństwo identyczne z tym, które obserwujemy we współczesnej Ukrainie. Elity urzędnicze oraz nauczycielskie, gdyby pozostawiono je na stanowiskach, pozostałyby lojalne wobec Berlina i Petersburga, a nie wobec rodzącej się Rzeczypospolitej. W Warszawie doskonale rozumiano, że nie da się budować suwerennego państwa, korzystając z urzędników dawnych okupantów.

Demontaż pomnika rosyjskiego zbrodniarza Iwana Paskiewicza Źródło Wikipedia Link
Wielka ucieczka i puste biurka: Rosyjski exodus 1915 roku.
Jeśli chodzi o rosyjskich urzędników, tu sprawa w dużej mierze prawie rozwiązała się sama. Mamy tu konkretnie do czynienia z urzędnikami administracyjnymi, ale także z nauczycielami i profesorami uczelni, sędziami i prokuratorami oraz policjantami jak i żandarmami. Niemcy zajęły tereny Polski w czasie I wojny Światowej powodując ewakuację rosyjskich urzędników i części nauczycieli. Uciekali przeważnie z rodzinami, można szacować ich ilość na minimum 150 tys. Nieliczni pozostali na miejscu, niektórzy po 1918 roku starali się powrócić. Państwo Polskie było bezwzględne. Nie zezwalało na powroty. Majątki Rosjan były konfiskowane na rzecz Państwa. Nie było taryfy ulgowej dla prawie nikogo. Niewielkie majątki (domy, małe firmy) pozwalano zachować „Białym” Rosjanom, ale odbierając od nich deklarację 100% lojalności wobec państwa polskiego. Nauczyciele, którzy nie uciekli podczas niemieckiej ofensywy byli weryfikowani pod kątem znajomości języka polskiego oraz lojalności wobec Polski. Nieznajomość języka wykluczała w 100% z pracy w szkolnictwie, a już zupełnie w urzędach. Oprócz tego przeprowadzono kompletną derusufikację nazw ulic i placów. Zamknięto i przekazano kościołowi katolickiemu budynki kościelne odebrane mu na rzecz Kościoła Prawosławnego. Najważniejszym symbolem walki z rusyfikacją w przestrzeni publicznej było rozebranie wieloletniego symbolu rosyjskiej dominacji w Polsce – Soboru św. Aleksandra Newskiego, jaki stał na placu Saskim w Warszawie.

Rozbiórka symbolu rosyjskiej okupacji Polski Soboru Aleksandra Newskiego. Źródło Wikipedia Link
De-prusyfikacja Zachodu: Koniec ery „Hakatystów”.
Na terenach zaboru niemieckiego (pruskiego) było dużo trudniej, ale i tu zastosowane te same radykalne środki. Skonfiskowane wszystkie majątki państwa niemieckiego, a także majątki nadane germanizatorom np. z pruskiej Komisji Kolonizacyjnej. Niemieccy rolnicy przybyli do Polski w ramach akcji germanizacyjnej po 1886 roku byli zmuszani do opuszczenia gospodarstw. Nie było taryfy ulgowej. Rząd Paderewskiego w 1919 roku jednego dnia usunął z urzędów i szkół języki zaborców w tym niemiecki, wprowadzając na to miejsce język polski. Urzędnicy niemieccy byli weryfikowani pod kątem przydatności (np. kadra techniczna), a także wprowadzono kategorię „nieposzlakowanej opinii” co z miejsca wykluczało z pracy zarówno w urzędach jak i szkołach aktywnych germanizatorów, jak i pracowników wszelkich „komisji” zajmujących się wykupem i wywłaszczaniem Polaków z ziemi. Traktat Wersalski wymusił na Polsce zgodę, by Niemcy z terenów zaborów niemieckiego mogli wybrać obywatelstwo niemieckie lub polskie. Starano się zmusić Niemców do wyjazdu z Polski poprzez np. odbieranie mieszkań służbowych. Urzędnicy ci stracili też posiadane przez lata finansowe dodatki za pracę na terenie zaboru. Jeśli jednak dany Niemiec chciał pracować dalej w polskim urzędzie musiał przejść bardzo trudny egzamin z języka polskiego, a następnie zaprzysiąc pełną lojalność wobec Polski. Szacuje się, że w ten sposób zmuszono do opuszczenia Polski około 200 tys. Niemców.

Wojciech Kossak “Rugi pruskie”. Źródło Wikipedia Link
Galicyjski desant: Dlaczego Kraków musiał ratować Warszawę?
Tu mamy zupełnie inną sytuację. Austria nie prowadziła germanizacji, a przybyli na ten teren urzędnicy Niemcy często sami się polonizowali. Mieszkając między Polakami w drugiej połowie XIX wieku mamy już do czynienia z ludźmi, jacy mając niemieckie nazwisko określali się jako Polacy. W urzędach bez problemu można było rozmawiać po polsku, szkoły prowadziły nauczanie w języku polskim. Nie bez znaczenia była też wspólna wiara katolicka. Nie zachodził konflikt wyznania, w przeciwieństwie do zaborów niemieckiego (protestanci) i rosyjskiego (prawosławni). Jednak najważniejsze było podejście zaborców do ludności polskiej. Austria, a później Austro-Węgry były krajem wielu narodów, a Austriacy nie stanowili większości. Na dworze panującego wszystkie dzieci musiały znać kilka języków, a były to języki narodów Austrii. Starano się, by choć jedno z dzieci znało język polski czy też np. czeski, chorwacki, włoski i inne. Dzięki temu dzieci cesarskie tak chowane były poliglotami i miały bezpośredni dostęp do kultury narodu wchodzącego w skład imperium Habsburgów. Wszystko to spowodowało, że w nowej Polsce by zapełnić luki po wydalonych Rosjanach i Niemcach sprowadzano urzędników z Galicji. Były dla nich potrzebne mieszkania służbowe, co dało dodatkowy powód polskiemu państwu na naciskanie by Niemcy opuszczali Polskę.
Emerytura za rusyfikację? Polska mówi stanowcze „NIE”.
Tu Rzeczpospolita w pierwszych latach wykazała się bardzo dużym radykalizmem. Niemcy i Rosjanie z dnia na dzień stracili prawo do emerytury, a prawdę mówiąc nie zyskali prawa do emerytury polskiej. Polskie państwo stanęło na stanowisku, że nie będzie płacić nagrody dla byłych rusyfikatorów i germanizatorów. Odsyłano ich do państwa niemieckiego oraz rosyjskiego, na rzecz których pracowali. Stało się to powodem zarzutów ksenofobii ze strony Niemców i Rosji na międzynarodowych konferencjach. Ostatecznie Polska zgodziła się wypłacać emerytury tylko tym, którzy przyjęli polskie obywatelstwo, zadeklarowali lojalność. Warunek obywatelstwa polskiego był nienegocjowalny. Był podstawą do ubiegania się o jakąkolwiek emeryturę. Polska nie chciała płacić sama za pracę na rzecz Niemiec czy Rosji, stąd starała się zmusić te kraje do dzielenia się kosztami tych emerytur. W rezultacie przyjęto pewne rozwiązania, na jakich rozliczano wypłaty, ale zarówno Rosja jak i Niemcy swoje części płacili nie całe i z opóźnieniami. Najgorzej było z Rosją, jaka zobowiązana Traktatem Ryskim miała wypłacić Polsce odszkodowania i złoto, mające m.in. finansować emerytury carskim urzędnikom, ale Polska otrzymała tylko symboliczne wpłaty. Polska podeszła pryncypialnie do wypłat emerytury carskim generałom i wysokim urzędnikom, jacy otrzymywali majątki i dożywotnią rentę w Polsce. Uznano, że były to nagrody za niszczenie polskości, stąd wypłaty choćby złotówki tym ludziom byłoby obrazą dla polskiej suwerenności.
Bilans twardej ręki: Czy radykalizm uratował polskość?
Jak widać polskie podejście do usuwania języków zaborców z przestrzeni publicznej odbywało się bardzo szybko i bez zbędnych opóźnień. Polacy wiedzieli co chcą uzyskać i wiedzieli jak mają to zrobić. Akcja była dobrze przemyślana i przeprowadzona, stąd pozbyto się kilkuset tysięcy Rosjan i Niemców, jacy byliby lojalni nie wobec Polski, a wobec Niemiec i Rosji. W nadchodzących latach stało się to decydującym czynnikiem, dzięki któremu udało się w latach II Wojny Światowej jak i po niej ocalić polskość. Występowaliśmy jako jednolite państwo z jednolitym przekazem dobra i zła. Choć zarzuty wobec nas stosowano takie same jak wobec Ukrainy w latach po 2014 roku, to nie miały one takiego oddźwięku w Polsce, ponieważ liczba jego „odbiorców” była drastycznie ograniczona. Pozbyliśmy się wpływu na Polskę tysięcy Niemców i Rosjan, którzy przez pełne dwudziestolecie wojenne pracowaliby dla swoich ojczyzn. Moim zdaniem, choć odbyło się to w twardy, nawet można powiedzieć bardzo ostry sposób – Rzeczpospolita postąpiła słusznie.
Obrazek wyróżniający: Wojciech Kossak “Rugi Pruskie”. Źródło Wikipedia Link

Działacz opozycji antykomunistycznej w latach osiemdziesiątych XX wieku. Brał udział w podziemnej działalności wydawniczej – drukował i kolportował ulotki oraz uczestniczył w demonstracjach. W latach 1985–1986 był współorganizatorem audycji podziemnego Radia „Solidarność”. Od 1986 roku związany z Ruchem „Wolność i Pokój”. Za działalność opozycyjną był wielokrotnie represjonowany – karany grzywnami i aresztem.
Po 1989 roku pracował w sektorze prywatnym. Zajmuje się badawczo historią polskiej i czechosłowackiej opozycji antykomunistycznej. Jest współautorem książki oraz licznych artykułów naukowych i publicystycznych. Publikuje teksty o tematyce historycznej, społecznej i międzynarodowej, w tym dotyczące Ukrainy, m.in. na portalach LCA.pl oraz Fundacji „Wolność i Pokój”. Od 2014 roku aktywnie działa jako wolontariusz, wspierając Ukrainę oraz inicjatywy pomocowe.
Za działalność na rzecz wolności i niepodległości Polski został odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności (2016), Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2022) oraz Medalem Pro Patria (2025)
