Coraz więcej cudzoziemców w Polsce trafia przed sąd, bo udostępnili swoje konto bankowe osobom trzecim. Najczęściej działo się to pod pretekstem „pracy zdalnej” lub „obsługi przelewów”. W praktyce rachunki te były wykorzystywane do oszustw i prania pieniędzy, a właściciele kont – mimo braku świadomości – usłyszeli zarzuty karne i nierzadko stanęli przed ryzykiem deportacji.- (red.)

„To tylko konto”, „to tylko przelew”, „to miała być praca” – te zdania słyszę w mojej kancelarii co najmniej raz w tygodniu. Coraz więcej cudzoziemców, w szczególności obywateli Ukrainy, zgłasza się po pomoc prawną w sprawach karnych, w których wspólnym mianownikiem jest udostępnienie rachunku bankowego osobom trzecim. W ogromnej części przypadków osoby te nie miały świadomości, że ich konto stanie się elementem przestępczego mechanizmu. Niestety, polskie prawo karne nie zawsze traktuje brak tej świadomości jako okoliczność wyłączającą odpowiedzialność.
Proceder niemal zawsze zaczyna się niewinnie. Ktoś trafia na ogłoszenie o pracy zamieszczone na jednej z licznych grup na Facebooku albo w kanale na Telegramie. Oferta wygląda legalnie: „praca zdalna”, „dodatkowy dochód”, „obsługa płatności”, „wypłaty z kryptowalut”, „rozliczenia z gier internetowych” albo „techniczne przelewy”. Czasem wprost mówi się o branży hazardowej, czasem przeciwnie – podkreśla się, że to „zwykła praca biurowa”, tylko z koniecznością użycia własnego rachunku bankowego.
Mechanizm werbunku i wykorzystania konta bankowego
Oszuści przekonują, że chodzi wyłącznie o formalności. Tłumaczą, że firma nie może korzystać ze swoich kont, że środki muszą przejść przez konto „pracownika”, albo że są to pieniądze z zagranicznych platform, których nie da się wypłacić bez pośrednika. Padają zapewnienia o legalności, a często także argument, że „tak robią wszyscy”.
Następnie dochodzi do spotkania. Zwykle odbywa się ono w miejscu publicznym – kawiarni, galerii handlowej, na dworcu. Osoba, która odpowiedziała na ogłoszenie, spodziewa się rozmowy kwalifikacyjnej. Zamiast jednego rozmówcy pojawia się jednak kilka osób. Atmosfera jest celowo budowana w sposób dynamiczny i stresujący. Nie ma czasu na zastanowienie.
W pewnym momencie pojawia się prośba o telefon komórkowy. Tłumaczy się to koniecznością „zwiększenia limitów”, „konfiguracji aplikacji bankowej” albo „sprawdzenia ustawień”. Następnie pada prośba o numer rachunku bankowego.
W rzeczywistości na konto nie trafia żadna pensja ani legalne środki. Zamiast tego zaczynają wpływać pieniądze pochodzące z oszustw – wyłudzeń internetowych, fałszywych inwestycji, phishingu. Oszuści stoją w pobliżu i niemal natychmiast wypłacają środki w bankomacie, korzystając z kodów BLIK albo karty płatniczej przypisanej do rachunku. Cała operacja trwa kilka minut.
Na koniec „pracownik” dostaje 100 albo 200 złotych jako zapłatę za „zlecenie”. Kontakt się urywa. Ogłoszenie znika z internetu. Grupa na Telegramie zostaje zamknięta lub zmienia nazwę. Po kilku tygodniach – czasem miesiącach – pojawia się wezwanie z policji albo prokuratury. Właściciel rachunku dowiaduje się wtedy, że jego konto było elementem przestępstwa.
Odpowiedzialność karna: od pomocnictwa po pranie pieniędzy
Z perspektywy organów ścigania rachunek bankowy jest dziś jednym z podstawowych narzędzi wykorzystywanych w przestępstwach finansowych – od klasycznych oszustw, przez wyłudzenia internetowe, aż po pranie pieniędzy. To właśnie właściciel konta znajduje się na końcu śladu finansowego i bardzo często jako pierwszy słyszy zarzuty, nawet jeśli nie był faktycznym beneficjentem przestępstwa.
Orzecznictwo sądowe pokazuje, jak szerokie jest spektrum możliwych kwalifikacji prawnych. W wielu sprawach udostępnienie rachunku bankowego zostało zakwalifikowane jako pomocnictwo do oszustwa na podstawie art. 18 § 3 k.k. w zw. z art. 286 k.k. Sądy podkreślają, że już samo umożliwienie anonimowego korzystania z rachunku przez osoby obce może oznaczać działanie co najmniej z zamiarem ewentualnym. W jednym z orzeczeń wskazano wprost, że trudno uznać za wiarygodne twierdzenie, iż osoba przekazująca dostęp do konta „nie przewidywała i nie godziła się” na to, że rachunek zostanie użyty do przestępstw przeciwko mieniu (wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 24 października 2018 r., II AKa 286/18).
W innych sprawach sądy przyjmowały jeszcze dalej idącą odpowiedzialność, uznając takie zachowanie za współsprawstwo oszustwa. Działo się tak wówczas, gdy udostępnienie rachunku było elementem uzgodnionego podziału ról, a osoba formalnie „bierna” w rzeczywistości uczestniczyła w realizacji całego planu przestępczego, choćby poprzez wypłaty środków czy ich dalsze przekazywanie (wyrok Sądu Okręgowego w Krośnie z 15 marca 2017 r., II K 75/15; wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 8 grudnia 2015 r., II AKa 332/15).
Jednocześnie orzecznictwo zna przypadki, w których sądy nie były w stanie przypisać sprawcom zamiaru pomocnictwa do oszustwa, lecz uznawały ich winę w ramach paserstwa, w tym paserstwa nieumyślnego. W takich sprawach kluczowe było stwierdzenie, że oskarżony wprawdzie nie wiedział, iż pieniądze pochodzą z konkretnego przestępstwa, ale „na podstawie towarzyszących okoliczności powinien i mógł przypuszczać”, że mają one nielegalne źródło (wyrok Sądu Rejonowego w Legnicy z 1 października 2013 r., VIII K 446/13). To rozumowanie jest szczególnie niebezpieczne dla osób, które dały się wciągnąć w proceder pod pozorem pracy.
Najpoważniejsze konsekwencje pojawiają się jednak wtedy, gdy sądy kwalifikują takie zachowania jako pranie pieniędzy na podstawie art. 299 k.k. W tym zakresie linia orzecznicza jest wyjątkowo surowa. Sądy wielokrotnie podkreślały, że przestępstwo to ma charakter formalny – do jego popełnienia wystarczy już samo przyjęcie środków pochodzących z przestępstwa na rachunek bankowy, nawet bez zamiaru osiągnięcia jakiejkolwiek korzyści majątkowej (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 10 lipca 2019 r., II AKa 22/19; wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 19 lipca 2019 r., II AKa 253/19).

Cudzoziemcy, deportacja i pytanie, które decyduje o losie
Z mojej praktyki wynika, że Ukraińcy są szczególnie często ofiarami tego procederu. Ogłoszenia werbunkowe pojawiają się na grupach na Facebooku i w kanałach Telegrama. Oferowana jest „praca zdalna”, „pomoc w przelewach”, „konto techniczne”. W realiach migracyjnych, przy presji finansowej i barierze językowej, wiele osób nie dostrzega zagrożenia. Dopiero wezwanie z policji lub prokuratury uświadamia im skalę problemu.
Co istotne, odpowiedzialność karna to często dopiero początek. Skazanie – a czasem nawet warunkowe umorzenie postępowania – może prowadzić do poważnych konsekwencji administracyjnych, w tym cofnięcia zezwolenia na pobyt czy decyzji o zobowiązaniu do powrotu. W praktyce oznacza to ryzyko deportacji, nawet w sprawach, w których dana osoba nie była inicjatorem przestępstwa.
Skala zjawiska jest na tyle duża, że zdecydowałem się na przeprowadzenie prowokacji prawnej, której celem było ujawnienie mechanizmu werbunku cudzoziemców do udostępniania rachunków bankowych. Zebrane materiały doprowadziły do likwidacji jednej z takich grup, a sprawcy zostali zatrzymani. To pokazuje, że nie są to jednostkowe przypadki, lecz zorganizowany proceder, oparty na wykorzystywaniu niewiedzy.
Gdy już niestety damy się wciągnąć w taki przestępczy proceder liczy się czas. Powinniśmy skontaktować się z prawnikiem, bankiem oraz policją. Kolejność nie jest przypadkowa, bowiem istotne jest to jakie informacje zawrzemy w zeznaniach czy też wyjaśnieniach.
Prawo karne bywa bezwzględne. W wielu sprawach, które prowadzę, kluczowe znaczenie ma jedno pytanie: czy dana osoba mogła i powinna była przewidzieć, do czego jej konto zostanie użyte. Odpowiedź na to pytanie często decyduje o wyroku – i o dalszym losie człowieka.

Aplikant adwokacki, mediator sądowy, doktorant, wolontariusz. Specjalizujący się w prawie karnym, rodzinnym, pracy oraz w sprawach administracyjnych, ze szczególnym uwzględnieniem ochrony praw cudzoziemców. Reprezentuje osoby pokrzywdzone przestępstwami, w tym przestępstwami na tle narodowościowym i ksenofobicznym, jak również podejrzanych i oskarżonych w postępowaniach karnych.
Autor publikacji i wystąpień poświęconych prawnokarnej ochronie czci i godności, odpowiedzialności karnej w mediach społecznościowych oraz problematyce dyskryminacji. Założyciel i prezes fundacji zajmującej się pomocą prawną osobom dotkniętym przemocą motywowaną uprzedzeniami. Aktywnie angażuje się w działalność edukacyjną i społeczną na rzecz praw człowieka. Wolontariusz systematycznie odwiedzający pomagający domom dziecka w Polsce i Ukrainie.
