Od kilku tygodnie polskie środowisko sportowe i opinię publiczną poruszyła sprawa ataków słownych i nękania 15-letniej Darii, córki znanego ukraińsko-polskiego siatkarza Aluronu CMC Warty Zawiercie Jurij Gładyr. Sprawa została nagłośniona przez Przegląd Sportowy Onet i szybko wywołała szeroką reakcję – głos zabrały nie tylko media, ale również instytucje państwowe, a nawet Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy.

Według ustaleń dziennikarskich Daria, uczennica prestiżowego liceum TE Vizja w Warszawie, miała paść ofiarą długotrwałego nękania ze strony rówieśników. Rodzina dziewczynki od początku domaga się jednoznacznej reakcji szkoły i ochrony dziecka.
Szkoła: „to nie działo się na naszym terenie”
Rodzina poszkodowanej dziewczyny walczy o sprawiedliwość dla swojego dziecka. Tymczasem placówka, do której uczęszczała 15-latka, twierdzi, że odpowiedzialność nie leży po jej stronie. Szkoła wskazuje, że sprawa została niesłusznie przeniesiona na grunt szkolny, argumentując, iż do nękania miało dochodzić poza terenem szkoły oraz poza godzinami zajęć.
Towarzystwo Edukacyjne Wizja nawet opublikowało oświadczenie, w którym podkreśliło, że opisywane zdarzenia miały miejsce poza szkołą i poza godzinami zajęć, a ich źródłem był – jak twierdzi placówka – „osobisty konflikt między nastolatkami”. W piśmie zarzucono również rodzinie Darii oraz dziennikarzowi Onetu, Sebastian Parfjanowicz, nadanie sprawie charakteru narodowościowego.
Z tymi twierdzeniami zdecydowanie nie zgadza się pełnomocnik rodziny, Mateusz Mickiewicz, który podkreśla, że mamy do czynienia z klasycznym bullyingiem i że szkoła przez długi czas nie reagowała adekwatnie do skali problemu.

Oświadczenie dyrekcji Liceum Ogólnokształcącego TE Vizja
„Na podstawie art. 97 § 1 pkt 4 oraz art. 123 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego, podjęto decyzję o zawieszeniu postępowania w sprawie wydania decyzji dotyczącej skreślenia uczennicy Darii Gladyr z listy uczniów Liceum Ogólnokształcącego TE Vizja z Oddziałami Dwujęzycznymi.
Postępowanie zostało zawieszone do czasu rozstrzygnięcia tzw. zagadnienia wstępnego przez właściwy organ. W związku z tym wcześniejsza decyzja nie wejdzie w życie w planowanym terminie.”
— fragment pisma podpisanego przez dyrektor szkoły Emilię Nagucką
Po publikacjach Onetu oraz naszego artykułu z 22 grudnia głos w sprawie zabrała także mama Darii.
Siedzę nocami i zastanawiam się, jak to możliwe, że moja córka ma zostać ukarana za to, że padła ofiarą przemocy psychicznej. Ona jest w tej sprawie jedyną poszkodowaną. Gdzie tu sprawiedliwość? — mówiła w rozmowie z Onetem Marina Gladyr, mama 15-latki.
Cichy zwrot akcji
Choć publicznie szkoła odcinała się od odpowiedzialności, tego samego dnia – jak ujawnili dziennikarze – do rodziców Darii trafiło pismo podpisane przez dyrektor placówki Emilia Nagucka. Wynika z niego, że zawieszono postępowanie administracyjne w sprawie skreślenia Darii z listy uczniów.
Oznacza to, że decyzja o usunięciu dziewczynki ze szkoły – planowana pierwotnie na koniec grudnia – nie weszła w życie, a ofiara przemocy może kontynuować naukę.
– To przełom, choć nie koniec sprawy – podkreśla adwokat rodziny. – Najważniejsze jest teraz bezpieczeństwo dziecka i spokojne wyjaśnienie, co naprawdę się wydarzyło oraz jaką rolę odegrała w tym szkoła.
Reakcja państwa
Po publikacjach medialnych sprawą zajęły się:
– Komenda Stołeczna Policji,
– Ministerstwo Edukacji Narodowej,
– Kuratorium Oświaty.
Równolegle działają sądy rodzinne, które – jak podkreśla pełnomocnik – mają ocenić zachowania uczniów pod kątem demoralizacji i dobra małoletnich.
Zgodnie z posiadaną przez nas wiedzą Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz kuratorium oświaty wszczęły postępowania kontrolne. Odbieram to jako jednoznaczny sygnał, że organy państwa dostrzegają potrzebę interwencji. Do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy Daria nie powinna być poddawana dalszym negatywnym działaniom o charakterze administracyjnym — podkreśla Mickiewicz w rozmowie z Onet.
— To ważne z punktu widzenia dobra dziecka. Teraz będzie czas, by spokojnie i krok po kroku ustalić, jak wyglądało prześladowanie oraz jak w tej sytuacji zachowała się szkoła. Dla nas to moment przełomowy, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jak sprawa wyglądała przez ostatnie dwa miesiące — dodaje.
„Bullying nie ma narodowości”

Rodzina Darii stanowczo odrzuca zarzut „unarodowienia” sprawy.
Bullying to bullying. Nie ma narodowości. Każde dziecko zasługuje na ochronę i bezpieczeństwo – podkreśla adwokat Mickiewicz.
Sprawa 15-letniej Darii pokazuje, jak łatwo ofiara przemocy może zostać postawiona w roli problemu, a nie osoby wymagającej wsparcia. Dopiero presja opinii publicznej i mediów doprowadziła do realnych działań instytucji.
Nowiny Wschodnie będą śledzić dalszy rozwój wydarzeń.
Źródło: Onet / SE

Dziennikarz i redaktor portalu informacyjnego Nowiny Wschodnie,
działacz społeczny zaangażowany w tematykę migracji, integracji,
praw człowieka oraz relacji polsko-ukraińskich.
Od lat zajmuje się problemami społecznymi, przeciwdziałaniem dezinformacji
i propagandzie rosyjskiej.
Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej
na Karkonoskiej Akademii Nauk Stosowanych.
Od 2014 roku publikował teksty dla polskiego portalu w Ukrainie „Słowo Polskie”,
a także współpracował z mediami lokalnymi w Polsce.
Doświadczenie medialne zdobywał również w telewizji —
w ukraińskiej stacji w Winnicy oraz w lokalnej telewizji w Jeleniej Górze.
Jest inicjatorem i współzałożycielem organizacji non profit
działających na rzecz wsparcia uchodźców i migrantów w Polsce.
Współtworzy oraz koordynuje projekty edukacyjne i integracyjne,
w tym szkołę sobotnią dla dzieci z Ukrainy
oraz inicjatywy wspierające osoby w procesie adaptacji i integracji społecznej.
