
Zdjęcie: wizyta Jana Pawła II w Ukrainie, czerwiec 2001 r. / media społecznościowe / opr. Nowiny Wschodnie
5 000 zł
Narodowy Bank Ukrainy ogłosił, że w 2026 roku wybije monetę pamiątkową poświęconą Janowi Pawłowi II — w 25. rocznicę jego apostolskiej wizyty w Ukrainie. Decyzję zaprezentowali prezes NBU Andrij Pyszny i ambasador Ukrainy przy Stolicy Apostolskiej Andrij Jurasz. Ogłoszenie zbiegło się z inną wiadomością, o wiele bardziej bolesną: kilka dni wcześniej w Charkowie zginął polski wolontariusz, który latami woził tam pomoc humanitarną — w mieście, które papież w 2001 roku wymienił osobiście z imienia.
23 czerwca 2001 roku Jan Paweł II wylądował na ukraińskiej ziemi i już w pierwszym przemówieniu powiedział zdanie, które do dziś cytuje kijowski bank centralny jako uzasadnienie swojej decyzji: „Ukraina ma wyraźne europejskie powołanie”. Do Rewolucji Godności zostawało wtedy dwanaście lat, do wybuchu rosyjskiej agresji na Krymie i Donbasie — trzynaście, do pełnoskalowej inwazji — ponad dwadzieścia. Papież mówił o Ukrainie nie jako o terytorium między dwoma światami, lecz jako o europejskim narodzie z własną historią i prawem do decydowania o własnej przyszłości.
W tej samej wizycie padło jeszcze jedno zdanie, które dziś brzmi inaczej niż ćwierć wieku temu: papież powiedział, że obejmuje wszystkich — od Doniecka po Lwów, od Charkowa po Odessę i Symferopol. W 2026 roku nazwy tych miast niosą zupełnie inny ciężar. Zwłaszcza Charków.

Zdjęcie: X/Twitter, Andrii Sybiha / opr. Nowiny Wschodnie
27 lipca 2026 roku w Charkowie zginął Marek Rusek-Wolski, polski wolontariusz z Wrocławia. Jak ustalili polscy dziennikarze, w tym korespondent TVP w Ukrainie Piotr Kaszuwara, mężczyzna został śmiertelnie trafiony przez rosyjskiego drona FPV. Od kilku lat regularnie jeździł do wschodniej Ukrainy z pomocą humanitarną, administrował grupą „Razem dla Ukrainy” na Facebooku i — jak wynika z relacji osób znających jego działalność — angażował się także w ewakuację cywilów z terenów bliskich linii frontu. Śmierć Polaka potwierdziło Ministerstwo Spraw Zagranicznych dopiero 4 sierpnia; jak wyjaśnił rzecznik resortu Maciej Wewiór, „co do zasady MSZ nie informuje na bieżąco o takich sytuacjach ze względu na bliskich zmarłego”.
Dlaczego akurat teraz Kijów sięga po symbol sprzed 25 lat?

Zdjęcie: media społecznościowe / opr. Nowiny Wschodnie
Odpowiedź, jaką daje sam Narodowy Bank Ukrainy, brzmi: bo dziś ta symbolika jest bardziej aktualna niż w dniu ogłoszenia. Prezes Pyszny, prezentując decyzję o monecie, przywołał nie tylko wizytę papieża z 2001 roku, ale też jego apel z 2003 roku, skierowany do Ukraińców i Polaków w związku z tragicznymi wydarzeniami na Wołyniu — apel, by oba narody nie pozostawały zakładnikami bolesnych wspomnień, przebaczały doznane krzywdy i prosiły o wybaczenie własnych win. Chodziło o to, by kolejne pokolenia nie wchodziły w przyszłość, niosąc odziedziczoną nienawiść.
Pogrzeb Marka Ruska-Wolskiego odbył się w rzymskokatolickiej konkatedrze św. Aleksandra w Kijowie. Wzięli w nim udział m.in. szef ambasady RP w Kijowie Piotr Łukasiewicz oraz minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha, który powiedział podczas uroczystości: „Pan Marek udowodnił konkretnymi czynami, że solidarność to nie abstrakcyjne hasło, lecz konkretne działanie i konkretny wkład”.
Nie jest to pierwsza tego typu inicjatywa NBU. W 2023 roku bank centralny Ukrainy wspólnie z Narodowym Bankiem Polski wyemitował zestaw dwóch srebrnych monet pamiątkowych „Przyjaźń i braterstwo — największe bogactwo”, poświęconych polskiej solidarności z Ukrainą po pełnoskalowej inwazji. Polska jako jedna z pierwszych stanęła wtedy u boku Ukrainy — przyjęła miliony uchodźców, otwierała szkoły, szpitale i domy, udzielała wsparcia wojskowego, humanitarnego i politycznego. Moneta poświęcona Janowi Pawłowi II ma, według zapowiedzi NBU, być kontynuacją tej samej opowieści — tylko sięgającą głębiej, do wspólnego sprzeciwu wobec totalitaryzmu.
„Jego śmierć po raz kolejny przypomniała: Ukraińcy i Polacy dziś stoją po tej samej stronie historii” — powiedział prezes Narodowego Banku Ukrainy Andrij Pyszny, ogłaszając decyzję o monecie i wspominając Marka Ruska-Wolskiego.
Szczegóły przyszłej monety — nominał, nakład, projekt plastyczny i dokładna data wprowadzenia do obiegu — mają zostać ogłoszone później, po zakończeniu prac Mennicy Narodowego Banku Ukrainy. Wiadomo już jednak, że w tym samym roku, wcześniej, do obiegu trafiła inna moneta pamiątkowa NBU — poświęcona Dniu Pamięci Obrońców Ukrainy, w tym tych, którzy zginęli w rosyjskiej niewoli.
Symbolika tych dwóch wydarzeń — monety i pogrzebu — nakłada się na siebie niezależnie od intencji ich autorów. Papież, który w 2001 roku obejmował Charków słowem, i Polak, który w 2026 roku pojechał do Charkowa z konkretną pomocą, są dziś przywoływani w tym samym zdaniu przez ukraińskiego urzędnika centralnego banku. To rzadki przypadek, w którym numizmatyka i nekrolog mówią dokładnie to samo.
Papież nie proponował zapomnienia trudnej przeszłości — przeciwnie, wzywał, by spojrzeć na nią uczciwie. Dwadzieścia trzy lata po jego apelu z Wołynia trudno o dosadniejszy dowód na to, czym może być pojednanie w praktyce, niż Polak jadący ratować ukraińskich cywilów, a nie z nimi walczyć.
Sztandary bywały różne. Cena solidarności dziś ma imię i nazwisko.
Źródło: Nowiny Wschodnie / Ukrinform / RBC-Ukraina / Narodowy Bank Ukrainy / Polsat News / Interia / naszapolska.pl

Historyczka, etnografka oraz specjalistka ds. mediów społecznościowych. Od wielu lat zajmuje się rozwojem kanałów YouTube, wspierając ekspertów i firmy w budowaniu ich obecności w internecie. Prowadziła badania naukowe z zakresu etnopsychologii i etnopedagogiki w Galicji oraz na Północnym Nadczarnomorzu. Jej zainteresowania obejmują historię Ukrainy i Europy, relacje polsko-ukraińskie oraz zagadnienia etnonarodowe i międzykulturowe.
