Mikele Bakhur

Były wiceminister skazany za znieważenie Ukraińców

Sąd Rejonowy w Białymstoku uznał Krzysztofa T. , byłego wiceministra finansów, za winnego znieważenia Ukraińców oraz podżegania do nienawiści na tle narodowościowym. Sprawa dotyczyła m.in. wpisów i nagrań, w których używał obraźliwych określeń oraz wzywał do usuwania Ukraińców z Polski.

Źródło: Nowiny Wschodnie

Wyrok przewiduje 5 miesięcy ograniczenia wolności oraz obowiązek wykonywania 30 godzin prac społecznych miesięcznie. Orzeczenie jest nieprawomocne.

Sprawa mimo wcześniejszych umorzeń

reklama
Urosept reklama

Postępowanie trafiło do sądu mimo wcześniejszych decyzji prokuratury o umorzeniu sprawy. Kluczową rolę odegrały działania dziennikarza Ihora Krawcia oraz współpraca z Ośrodkiem Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

Jak podkreślił Krawiec, konieczne było wniesienie subsydiarnego aktu oskarżenia, co oznaczało, że w praktyce zastępował on prokuraturę w postępowaniu sądowym.

„To zajęło sporo czasu, ale było tego warte”

W swoim komentarzu po wyroku Ihor Krawiec zaznaczył, że sprawa była dla niego szczególnie ważna:

“To zajęło sporo czasu, ale było tego warte” – podkreślił Krawiec we wpisie na Facebooku, zaznaczając, że wyrok to zasługa jego pracy oraz wsparcia organizacji monitorujących przejawy rasizmu.

Wskazał również, że działania oskarżonego obejmowały m.in. nazywanie Ukraińców obraźliwymi określeniami, przypisywanie im negatywnych cech oraz nawoływanie do ich usunięcia z Polski.

Polityk w swoich wypowiedziach określał Ukraińców m.in. jako „hołotę banderowską” i nawoływał do pozbycia się ich z Polski. Po ogłoszeniu wyroku miał stwierdzić: „To dla mnie zaszczyt”.

Krytyka działań prokuratury

Krawiec zwrócił uwagę na brak reakcji ze strony prokuratury, która – jak twierdzi – nie chciała wszcząć postępowania z urzędu. Dodał, że instytucja ta nie uczestniczyła nawet w rozprawie.

Podkreślił, że tego typu sprawy powinny być prowadzone przez państwo, a nie przerzucane na osoby prywatne czy organizacje społeczne.

Sprawę dwukrotnie zamykała Prokuratura Rejonowa w Sokółce, a decyzje te podtrzymywała Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, nie dopatrując się znamion przestępstwa.

Wyrok i dalsze kroki

Ostatecznie jednak sędzia Marek Rymarski z Sądu Rejonowego w Białymstoku uznał, że działania Tołwińskiego naruszały prawo.

Wyrok sądu został już wydany, jednak nie jest prawomocny, co oznacza, że może zostać zaskarżony. Sprawa może mieć dalszy ciąg w kolejnych instancjach.

Źródło: Europejska Prawda / wypowiedź Ihora Krawcia / ustalenia własne / Wyborcza

0 0 votes
Ocena artykułu
Subscribe
Notify of
guest
0 Komentarze
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x