
„Wystarczy jeden dzień pracy, żeby Ukrainiec dostał polską emeryturę”. „Ukraińcy wypychają Polaków z kolejek w szpitalach”. „Migranci zabierają miejsca pracy i zaniżają pensje”. Te zdania powtarza się w polskim internecie tak często, że zdążyły uchodzić za oczywistość — choć żadne z nich nie wytrzymuje zderzenia z oficjalną statystyką ZUS, NFZ czy policji. Rozbierzmy po kolei pięć najpopularniejszych narracji — nie dlatego, że to przyjemne, lecz dlatego, że każda z nich ma konkretną, sprawdzalną odpowiedź.
5 000 zł
Mechanizm w każdym z pięciu przypadków jest ten sam: bierze się prawdziwy mechanizm prawny albo prawdziwą liczbę — i wyjmuje się z niej kontekst, bez którego ta liczba znaczy coś zupełnie innego.

Mit 1. „Wystarczy jeden dzień pracy, żeby dostać polską emeryturę”
To klasyczna manipulacja semantyczna, łącząca dwa całkowicie różne mechanizmy prawne: nabycie prawa do jakiejkolwiek emerytury oraz prawo do dopłaty do emerytury minimalnej. Polski system emerytalny, zreformowany w 1999 roku, działa na zasadzie zdefiniowanej składki: kto opłacił choćby jedną składkę i dożył wieku emerytalnego (60 lat kobiety, 65 mężczyźni), otrzyma świadczenie — dotyczy to Polaków i cudzoziemców na równych zasadach. Wysokość wylicza się jednak, dzieląc zgromadzony kapitał przez średnie dalsze trwanie życia. Za jeden dzień pracy ZUS wypłaci nie pełną emeryturę minimalną, lecz kilka groszy lub złotych rocznie.
Polsko-ukraińska umowa o zabezpieczeniu społecznym z 2012 roku pozwala sumować lata pracy w obu krajach — wyłącznie po to, by ustalić, czy dana osoba w ogóle spełnia minimalny próg stażowy (20 lat kobiety, 25 mężczyźni). ZUS nie płaci za lata przepracowane w Ukrainie: jeśli kobieta pracowała 19 lat w Ukrainie i rok w Polsce, ZUS wyliczy świadczenie tylko za ten jeden rok. A prawo do dopłaty do poziomu minimalnego mają wyłącznie osoby stale i faktycznie zamieszkujące w Polsce — ZUS rygorystycznie to weryfikuje przez rejestry Straży Granicznej, a przy wyjeździe z kraju prawo do dopłaty jest natychmiast zawieszane.
Liczba osób, którym ZUS dopłacał do emerytury minimalnej na mocy umowy z Ukrainą, wynosi około tysiąca dwustu w skali całego kraju — i z roku na rok spada, bo Ukraińcy w Polsce coraz więcej pracują i sami płacą coraz wyższe składki.
Mit 2. „Ukraińcy mają pierwszeństwo w kolejkach do lekarzy”
Teza ta jest sprzeczna z samą logiką systemu. Specustawa z marca 2022 roku wprowadziła zasadę równego traktowania — „zero przywilejów”: obywatel Ukrainy trafia na tę samą, ogólnodostępną listę oczekujących w systemie AP-KOLCE co obywatel Polski. Żadne przepisy, wytyczne Ministerstwa Zdrowia ani zarządzenia prezesa NFZ nigdy nie przewidywały odrębnych czy szybszych kolejek dla cudzoziemców. Na oddziałach ratunkowych o kolejności decyduje wyłącznie stan zdrowia pacjenta według systemu kolorów tzw. triage — narodowość czy status uchodźcy nie mają tam żadnego znaczenia.
Roczny budżet NFZ na świadczenia medyczne wynosi około dwustu–dwustu dwudziestu miliardów złotych. Wydatki na leczenie ukraińskich uchodźców w ramach specustawy zamknęły się w kwocie około siedmiuset pięćdziesięciu milionów złotych rocznie — to zaledwie 0,38–0,4% całego budżetu zdrowotnego Polski. Ponad milion Ukraińców mieszkających i legalnie pracujących w Polsce na stałe samo odprowadza składki zdrowotne — a ich łączna wartość, przekraczająca trzy miliardy złotych, znacząco przewyższa koszt leczenia wszystkich uchodźców objętych specustawą.
Mit 3. „Migranci zabierają Polakom pracę i zaniżają pensje”
Polski rynek pracy od lat mierzy się z głębokim kryzysem demograficznym — społeczeństwo się starzeje, a firmy brakuje rąk do pracy. Ukraińcy w większości nie konkurują z Polakami o te same stanowiska, lecz uzupełniają strukturalne luki — w budownictwie, transporcie, logistyce, przetwórstwie i rolnictwie. Legalnie zatrudniony obywatel Ukrainy podlega temu samemu Kodeksowi pracy, tej samej płacy minimalnej i stawce godzinowej co Polak — zjawisko „pracy za pół darmo” w legalnym obrocie po prostu nie istnieje.
Według danych Eurostatu, stopa bezrobocia w Polsce od lat utrzymuje się na jednym z najniższych poziomów w całej Unii Europejskiej — kraj regularnie zajmuje miejsce w pierwszej trójce. Obecność migrantów nie wywołała załamania rynku pracy, a wręcz uchroniła wiele firm przed przestojami produkcyjnymi.
Mit 4. „Uchodźcy żyją tylko z polskich zasiłków i nie płacą podatków”
To jeden z najłatwiejszych do obalenia mitów, jeśli spojrzeć na raporty niezależnych instytucji finansowych — Polskiego Instytutu Ekonomicznego, Deloitte, EY. Wniosek jest jednoznaczny: wpływy z podatków (PIT, CIT, VAT) oraz składek ZUS płaconych przez pracujących w Polsce Ukraińców przewyższają koszty, jakie polskie państwo ponosi na pomoc socjalną, edukację czy leczenie tej grupy.
Wskaźnik zatrudnienia ukraińskich uchodźców w Polsce (w większości kobiet z dziećmi) jest jednym z najwyższych w Europie i na świecie — szacuje się go na sześćdziesiąt do siedemdziesięciu procent. Migranci nie tylko pracują na etatach, ale masowo zakładają własne firmy: w 2023 roku niemal co dziesiąta nowa firma w Polsce była założona przez obywatela Ukrainy. Każda z nich odprowadza podatki do budżetu centralnego i samorządowego, wspierając wzrost polskiego PKB.
Mit 5. „Ukraińcy to fala przestępczości”
Prawdą jest, że w liczbach absolutnych policja notuje więcej wykroczeń z udziałem cudzoziemców. Wyciąganie z tego wniosku o „fali przestępczości” jest jednak manipulacją czystej matematyki: gdy populacja danej grupy w kraju rośnie kilkukrotnie, proporcjonalnie rośnie też liczba incydentów z jej udziałem.
Kluczowy jest inny wskaźnik: procentowy udział przestępstw w populacji Ukraińców przebywających w Polsce utrzymuje się na poziomie bardzo zbliżonym do populacji ogólnej, a w niektórych kategoriach jest wręcz niższy. Najczęstsze przewinienia migrantów to prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu oraz posiadanie substancji zabronionych — nie napady czy rozboje. Nie neguje to pojedynczych przypadków ciężkich przestępstw — zdarzają się, jak w każdym społeczeństwie — ale ich liczba nie odbiega od normy właściwej dla Polaków.
Dlaczego te pięć narracji jest tak trwałych?
Odpowiedź jest prosta: każda z nich zaczyna się od ziarna prawdy. Tak, statystyki rzeczywiście notują więcej wykroczeń z udziałem cudzoziemców w liczbach absolutnych. Tak, ukraińska społeczność w Polsce korzysta z pewnych świadczeń socjalnych. Tak, do uzyskania emerytury rzeczywiście wystarczy jedna opłacona składka. Mit nie powstaje z niczego — powstaje z faktu wyrwanego z kontekstu, któremu podmieniono sens. I to właśnie czyni go trwałym: trudniej go obalić jednym zdaniem niż zwykłe zmyślenie.
Liczby nie mają uprzedzeń. Mają je tylko ci, którzy ich nie sprawdzają.
W artykule analizujemy najczęściej powtarzane twierdzenia dotyczące obywateli Ukrainy mieszkających w Polsce. Każde z nich porównujemy z obowiązującymi przepisami oraz oficjalnymi danymi instytucji publicznych. – Red.
Źródło: Nowiny Wschodnie / Obserwator Gospodarczy / Demagog.org.pl / ZUS / NFZ / Eurostat / TVN24 (Konkret24) / Bank Gospodarstwa Krajowego / Komenda Główna Policji

Historyczka, etnografka oraz specjalistka ds. mediów społecznościowych. Od wielu lat zajmuje się rozwojem kanałów YouTube, wspierając ekspertów i firmy w budowaniu ich obecności w internecie. Prowadziła badania naukowe z zakresu etnopsychologii i etnopedagogiki w Galicji oraz na Północnym Nadczarnomorzu. Jej zainteresowania obejmują historię Ukrainy i Europy, relacje polsko-ukraińskie oraz zagadnienia etnonarodowe i międzykulturowe.