Polskie szpitale powiatowe znalazły się w dramatycznym, bezprecedensowym kryzysie. W całym kraju rozpoczął się ogólnopolski protest pod wymownym hasłem „Czarny Tydzień”. Dyrektorzy placówek, lekarze i pielęgniarki biją na alarm – bez natychmiastowych, systemowych zmian i zastrzyku gotówki, wkrótce zabraknie funduszy na wypłaty dla personelu, zakup podstawowych leków, a nawet opłacenie rachunków za prąd i ogrzewanie. Czy to oznacza ostateczne załamanie publicznego systemu ochrony zdrowia w Polsce?

Dlaczego szpitale znalazły się nad finansową przepaścią?
Główną przyczyną obecnego chaosu jest przestarzały i niewydolny system finansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Placówki od miesięcy nie otrzymują zwrotu pieniędzy za tak zwane nadwykonania. Są to często pilne zabiegi ratujące zdrowie i życie, które szpitale zrealizowały ponad przyznany im z góry, sztywny ryczałt. Do tego dochodzą drastycznie rosnące koszty funkcjonowania. Galopująca inflacja z ostatnich lat, gigantyczne podwyżki cen energii elektrycznej, gazu, materiałów opatrunkowych oraz wymuszone ustawowo podwyżki minimalnych wynagrodzeń dla pracowników medycznych sprawiły, że budżety szpitali powiatowych świecą dziś pustkami.
Zdecydowana większość placówek kończy rok na olbrzymim minusie i funkcjonuje na granicy całkowitej utraty płynności finansowej. Zamiast planować rozwój i unowocześniać oddziały, dyrekcje zajmują się rozpaczliwym łataniem wielomilionowych dziur budżetowych. Jak informuje o tym portal Onet, dyrektorzy często muszą stawać przed dramatycznym wyborem: czy w danym miesiącu kupić niezbędny do operacji sprzęt jednorazowy, czy też zapłacić zaległe pensje pielęgniarkom i ratownikom medycznym.
Na czym dokładnie polega „Czarny Tydzień”?
Głównym organizatorem tej desperackiej akcji strajkowej jest Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP). Protest ma wymiar przede wszystkim symboliczny i wizualny, aby dotrzeć do świadomości społecznej. Przed wejściami do głównych budynków medycznych w kraju powiewają czarne flagi, a na korytarzach i drzwiach gabinetów rozwieszono plakaty informacyjne z postulatami strajkujących. Hasło przewodnie akcji brzmi: “Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie!”. O szczegółach i zasięgu tej inicjatywy można przeczytać więcej, jak informuje o tym portal RMF24, podkreślając, że w całej Polsce personel medyczny w ramach solidarności zakłada do pracy czarne koszulki lub przypina do fartuchów żałobne, czarne wstążki.
Co jednak niezwykle istotne dla pacjentów – protest absolutnie nie jest wymierzony w nich. Organizatorzy z pełną stanowczością podkreślają, że nie odejdą od łóżek chorych. Wszystkie zaplanowane operacje, badania diagnostyczne, działanie Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych (SOR) oraz przychodni specjalistycznych odbywają się bez jakichkolwiek zakłóceń. Medycy chcą jedynie uświadomić rządzącym, że funkcjonują w systemie, który powoli zapada się pod własnym ciężarem.
Jakich zmian domaga się środowisko medyczne?
Lista postulatów środowiska medycznego jest długa, ale najważniejszy punkt dotyczy uczciwego rozliczania już wykonanej, ciężkiej pracy. Pracodawcy domagają się natychmiastowej zapłaty za zaległe świadczenia nielimitowane oraz wspomniane wcześniej nadwykonania. Kolejnym krokiem musi być pilne urealnienie wyceny procedur medycznych. Obecnie Narodowy Fundusz Zdrowia płaci za wiele skomplikowanych zabiegów i badań stawki, które w żaden sposób nie pokrywają rzeczywistych kosztów ich przeprowadzenia. NFZ szuka jednak kolejnych oszczędności, wprowadzając nowe mechanizmy cięć m.in. w zakresie chirurgii, jak informuje o tym portal Medonet. To tylko dolewa oliwy do ognia i pogłębia frustrację personelu.
Szpitale żądają stworzenia przejrzystego, uczciwego i stabilnego planu finansowania na kolejne lata, który na bieżąco uwzględniałby rosnące koszty pracy, rosnące ceny specjalistycznego sprzętu oraz zawirowania gospodarcze.
Co grozi pacjentom w przypadku braku reakcji rządu?
Jeśli Ministerstwo Zdrowia oraz NFZ nie podejmą pilnych negocjacji i nie wypracują kompromisu, skutki odczujemy wszyscy bez wyjątku. Zamykanie nierentownych oddziałów (takich jak chirurgia czy położnictwo w mniejszych miastach), gigantyczne wydłużenie kolejek do lekarzy specjalistów oraz masowe zwolnienia to tylko wierzchołek góry lodowej. Kryzys może doprowadzić do sytuacji, w której dostęp do szybkiej i bezpiecznej opieki zdrowotnej w powiatach stanie się mitem, zmuszając pacjentów do szukania ratunku w drogim, prywatnym sektorze medycznym, na który wielu Polaków po prostu nie stać.
Źródła: Onet.pl / Medonet.pl / RMF24

Student polskiej uczelni na kierunku marketing i komunikacja rynkowa. Od początku pobytu w Polsce angażuje się w działania wolontariackie na rzecz dobra wspólnego oraz wsparcia imigrantów, pomagając im w sprawach społecznych i adaptacji w nowym środowisku.
W redakcji Nowin Wschodnich zajmuje się przygotowywaniem materiałów informacyjnych dotyczących legalizacji pobytu, prawa oraz obowiązków migrantów w Polsce. W swojej pracy koncentruje się na przekazywaniu sprawdzonych, praktycznych informacji w prosty i zrozumiały sposób, tak aby były pomocne dla osób poszukujących rzetelnej wiedzy o życiu i przepisach w Polsce.
