Fałszywe treści znów krążą w sieci
W polskim internecie ponownie pojawiły się zmanipulowane materiały, które mają przedstawiać Ukraińców w negatywnym świetle. Jak wynika z analiz, część tych treści opiera się na wpisach pochodzących z rosyjskich źródeł, którym nadawany jest zupełnie inny kontekst.

5 000 zł
Jeden z ostatnich przypadków dotyczy nagrania i wpisu opublikowanego pierwotnie w rosyjskim Omsku. Materiał nie miał żadnego związku z Ukrainą ani z obywatelami tego kraju. Mimo to w polskich mediach społecznościowych zaczęto rozpowszechniać go jako rzekomy przykład „zachowania Ukrainki”.
Jak wynika z ustaleń, źródłem rozpowszechnianych treści są materiały pochodzące z rosyjskiego internetu. W jednym z przypadków wykorzystano wpis z rosyjskiej platformy VK, opublikowany 13 kwietnia w Omsku (Rosja). Dotyczył on kobiety o imieniu Gulnara Nasridinowa, rzekomo uczestniczącej w zdarzeniu w autobusie miejskim.
W oryginalnej wersji materiału nie pojawia się żadna informacja o Ukrainie ani o ukraińskim obywatelstwie tej osoby. Mimo to w polskich mediach społecznościowych zaczęły krążyć zmienione wersje wpisu, w których kobietę określono jako „Ukrainkę”.

Mechanizm manipulacji
Schemat działania jest powtarzalny. Oryginalna informacja – często lokalna i niezwiązana z Europą – zostaje przerobiona poprzez zmianę opisu, dodanie narodowości lub emocjonalnych komentarzy. Następnie trafia do polskojęzycznych grup i profili, gdzie wywołuje falę negatywnych reakcji.
Eksperci zwracają uwagę, że tego typu działania są elementem szerszych operacji informacyjnych prowadzonych od lat w przestrzeni cyfrowej. Ich celem jest podsycanie napięć społecznych oraz budowanie niechęci wobec konkretnych grup – w tym przypadku Ukraińców przebywających w Polsce.
Problem szerszy niż pojedynczy wpis
Podobne przypadki nie są odosobnione. W ostatnich miesiącach wielokrotnie pojawiały się treści, które po weryfikacji okazywały się zmanipulowane lub całkowicie fałszywe. Często wykorzystywane są materiały z Rosji lub innych krajów, którym przypisuje się nowe znaczenie.
Zjawisko to wpisuje się w szerszy kontekst działań dezinformacyjnych związanych z wojną w Ukrainie oraz obecnością milionów uchodźców w krajach Unii Europejskiej.
Apel o ostrożność
Eksperci i instytucje zajmujące się bezpieczeństwem informacyjnym apelują o weryfikowanie źródeł i nieudostępnianie treści, które mogą być manipulacją. Nawet pojedyncze udostępnienie może przyczynić się do rozprzestrzeniania fałszywego przekazu.
W dobie mediów społecznościowych to użytkownicy są pierwszą linią obrony przed dezinformacją.
Źródło: analiza materiałów z mediów społecznościowych / opracowanie własne

Dziennikarz i redaktor naczelny portalu informacyjnego Nowiny Wschodnie, obserwowanego w mediach społecznościowych przez ponad 140 tys. osób. Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Od 2017 roku współtworzy i rozwija Nowiny Wschodnie. Doświadczenie zawodowe zdobywał, współpracując z mediami lokalnymi i międzynarodowymi.
Specjalizuje się w weryfikacji informacji, przeciwdziałaniu dezinformacji i propagandzie oraz bezpieczeństwie informacyjnym. W swojej pracy koncentruje się na Polsce, Ukrainie, Europie Wschodniej i relacjach polsko-ukraińskich. Jest również założycielem organizacji non-profit działającej na rzecz integracji i dialogu międzykulturowego.