Ukraiński influencer Andrij Hawryliw otrzymał zakaz wjazdu do Polski na 5 lat po tym, jak wjechał sportowym samochodem na teren objęty ochroną w Tatrzańskim Parku Narodowym — w okolice Morskiego Oka. Sprawa wywołała ogromne oburzenie w Polsce i szybko stała się tematem ogólnokrajowej dyskusji.
🔴
Nowiny Wschodnie
— obserwuj nas. Najważniejsze informacje z Polski, Ukrainy i Europy Wschodniej.
Na incydent zareagowali m.in. premier Donald Tusk oraz minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński.
Andrij Hawryliw i jego dziewczyna przy aucie nad Morskim Okiem
„To nasz ostatni dzień w Polsce i dostaliśmy mandacik…”
Do zdarzenia doszło w połowie maja. Influencer przyjechał do Polski razem ze swoją dziewczyną luksusowym sportowym autem. W mediach społecznościowych publikował relacje z pobytu, chwaląc się wizytą w Energylandii i Zakopanem.
“To nasz ostatni dzień w Polsce i dostaliśmy mandacik, więc opowiem jak to było…”
Jak relacjonował, wyjechał z Krakowa, aby zobaczyć pobliskie atrakcje turystyczne.
– Wszyscy ludzie mówili mi, że nie będę mógł tam wjechać autem, bo nie ma tam normalnej drogi, ale jak się okazało — droga tam była mega – mówił na nagraniu.
„Nie zauważyłem znaku”
Bloger twierdził później, że nie zauważył znaku zakazu wjazdu oraz informacji o terenie chronionym.
– Trzy kilometry przed samą lokalizacją nie zauważyłem znaku „zakaz wjazdu” i informacji, że to rezerwat. Kiedy dojechaliśmy nad Morskie Oko, miejscowi łapali się za głowę i mówili, że przez całą historię swojej pracy nie widzieli jeszcze nikogo, kto wjechałby tam samochodem – opowiadał.
Mężczyzna przyznał również, że skoro już znalazł się w zakazanym miejscu, postanowił zrobić sobie zdjęcia.
– Pomyślałem, że skoro już tu wjechaliśmy, to trzeba zrobić fotki. Szybko się sfotografowaliśmy i zaczęliśmy zjeżdżać, ale po drodze zatrzymała nas policja – mówił.
Na opublikowanych zdjęciach influencer pozuje wraz z dziewczyną przy sportowym aucie na tle Morskiego Oka.
Mandat wywołał burzę
Policja ukarała kierowcę mandatem w wysokości 100 zł oraz 8 punktami karnymi. To wywołało ogromne kontrowersje, ponieważ — jak zauważali internauci — taryfikator przewiduje za podobne wykroczenia karę nawet do 5 tys. zł.
Jak poinformował RMF24, rzecznik zakopiańskiej policji Roman Wieczorek przekazał PAP, że kierowca miał twierdzić, iż jedynie wjechał za szlaban i zawrócił, nie przyznając się do przejazdu aż nad samo jezioro.
Policjanci mieli uznać jego wyjaśnienia i właśnie na tej podstawie zastosowano mandat w wysokości 100 zł.
Reakcja Donalda Tuska i MSWiA
Sprawa szybko rozlała się po mediach społecznościowych i wywołała falę krytyki. Głos zabrał premier Donald Tusk.
Rajd ukraińskiego kierowcy na drodze do Morskiego Oka wywołuje całkowicie zrozumiałe oburzenie. Zwróciłem się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o pilne wyjaśnienie wszystkich okoliczności tej sprawy oraz zastosowanie surowych środków – napisał premier w serwisie X.
Rajd ukraińskiego kierowcy na drodze do Morskiego Oka budzi zrozumiałe oburzenie. Zwróciłem się do MSWiA o pilne ustalenie wszystkich szczegółów tego zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji.
Kilka godzin później minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński poinformował, że wobec influencera zostaną wyciągnięte znacznie poważniejsze konsekwencje.
Sprawca rajdu na Morskie Oko zostanie rozliczony. W związku z naruszeniem porządku publicznego na wniosek Policji trafi na listę osób niepożądanych z zakazem wjazdu na teren RP na 5 lat. Łamanie prawa zawsze spotka się z ostrą reakcją – przekazał minister.
Sprawca rajdu na Morskie Oko zostanie rozliczony. W związku z naruszeniem porządku publicznego na wniosek Policji trafi na listę osób niepożądanych z zakazem wjazdu na teren RP na 5 lat. Łamanie prawa zawsze spotka się z ostrą reakcją.
Sam tik-tokier odniósł się później do decyzji polskich władz w mediach społecznościowych.
Pojechałem do Polski, kupiłem chłopakom samochody za pieniądze, które zarobiłem, dwa dni pochodziłem po Polsce. Deportowali mnie, mimo że już jestem na Ukrainie, i dali zakaz wjazdu na 5 lat – mówił.
Nie wyjaśnił jednak, komu dokładnie miał kupić samochody.
Tatrzański Park Narodowy: „To było naruszenie przepisów”
Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, strażnicy Tatrzańskiego Parku Narodowego początkowo nie wiedzieli o incydencie. O wszystkim dowiedzieli się dopiero po publikacji zdjęć w internecie.
Dyrektor TPN Szymon Ziobrowski jednoznacznie ocenił zachowanie influencera.
– Wjazd pojazdem na teren TPN bez wymaganej zgody stanowi naruszenie obowiązujących przepisów. Droga do Morskiego Oka jest odpowiednio oznakowana, a na wjeździe obowiązuje zakaz ruchu dla pojazdów nieuprawnionych – przekazał.
Dodał również, że obecnie na części trasy prowadzone są prace remontowe, przez co szlaban pozostawał czasowo otwarty. Podkreślił jednak, że oznakowanie zakazu nadal obowiązywało.
W kolejnym nagraniu influencer poruszył również temat stosunku Polaków do Ukraińców. Opowiadał swoim obserwatorom, czy podczas pobytu w Polsce spotkał się z hejtem wobec obywateli Ukrainy.
Źródło: Nowiny Wschodnie / RMF24 / ukraińskie media
Dziennikarz i redaktor naczelny portalu informacyjnego Nowiny Wschodnie, obserwowanego w mediach społecznościowych przez ponad 140 tys. osób. Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Od 2017 roku współtworzy i rozwija Nowiny Wschodnie. Doświadczenie zawodowe zdobywał, współpracując z mediami lokalnymi i międzynarodowymi.
Specjalizuje się w weryfikacji informacji, przeciwdziałaniu dezinformacji i propagandzie oraz bezpieczeństwie informacyjnym. W swojej pracy koncentruje się na Polsce, Ukrainie, Europie Wschodniej i relacjach polsko-ukraińskich. Jest również założycielem organizacji non-profit działającej na rzecz integracji i dialogu międzykulturowego.
Co sądzisz o tym materiale?
Dołącz do rozmowy. Komentarze powinny odnosić się do tematu artykułu.
Napisz komentarz