CZW. 05 LIS
KURS $3,91 €4,40

14-latek trafił do bazy „Myrotworeć” po zamieszkach pod Kijowem. Na liście znaleźli się również jego rodzice

źródło: oprac NW / baza „Myrotworeć”

14-letni chłopiec, który twierdzi, że został pobity przez zamaskowane osoby podczas zamieszek w Petropawliwskiej Borszczahiwce pod Kijowem, został wpisany do kontrowersyjnej ukraińskiej bazy „Myrotworeć”. Autorzy strony oskarżają nastolatka o udział w ataku na żołnierzy Gwardii Narodowej Ukrainy i działania utrudniające mobilizację. W bazie pojawiły się również wpisy dotyczące jego matki i ojca. Tymczasem ukraińskie służby przedstawiają inną wersję wydarzeń niż sam chłopiec.

🔴 Nowiny Wschodnie — obserwuj nas. Najważniejsze informacje z Polski, Ukrainy i Europy Wschodniej.

14-letni chłopiec w bazie „Myrotworeć”. Poważne oskarżenia

Wesprzyj Nowiny Wschodnie
Pomóż nam rozwijać niezależne polsko-ukraińskie medium.
Wspólnie zebraliśmy
342 zł
Cel
5 000 zł
Każde wsparcie pomaga nam tworzyć rzetelne informacje i rozwijać portal.
Postaw kawę za:

4 listopada 2026 roku w internetowej bazie „Myrotworeć” pojawił się wpis dotyczący 14-letniego uczestnika wydarzeń z 2 listopada w Petropawliwskiej Borszczahiwce w obwodzie kijowskim.

Autorzy „Myrotworca” oskarżają 14-latka o udział w działaniach wymierzonych w ukraińską armię. Zarzucają mu próbę zakłócenia mobilizacji, nawoływanie do ataków na żołnierzy oraz udział w napaści na wojskowych, podczas której miało dojść do obrażeń ciała i zniszczenia mienia jednostki. Według autorów strony chłopiec miał również utrudniać działania Sił Obrony Ukrainy, a jego zachowanie miało służyć interesom Rosji. Są to jednak oskarżenia opublikowane przez „Myrotworeć”, a nie zarzuty potwierdzone wyrokiem sądu.

źródło: baza „Myrotworeć”

Autorzy wpisu twierdzą ponadto, że 2 listopada nastolatek miał działać w zorganizowanej grupie osób uczestniczących w ataku na żołnierzy Gwardii Narodowej.

źródło: baza „Myrotworeć”

Według zamieszczonego tam opisu podczas zajść miało dojść do ujawnienia miejsca rozmieszczenia jednostki wojskowej, obrażeń wśród żołnierzy oraz strat materialnych przekraczających kilkadziesiąt milionów hrywien. Nie przedstawiono jednak w udostępnionych materiałach dowodów pozwalających niezależnie potwierdzić, że to właśnie 14-latek odpowiadał za wszystkie przypisywane mu działania lub wskazane straty. „Myrotworeć” nie jest oficjalnym rejestrem ukraińskich organów ścigania. Publikowane tam informacje i oskarżenia nie stanowią orzeczeń sądowych ani potwierdzenia winy.

Do bazy wpisano również rodziców nastolatka

Na tym sprawa się nie zakończyła. Według zrzutów ekranu z 4 listopada w bazie pojawiły się także osobne profile matki i ojca chłopca. Autorzy strony zarzucili rodzicom niewłaściwe wykonywanie obowiązków rodzicielskich, które miało doprowadzić do udziału niepełnoletniego syna w wydarzeniach pod Kijowem. Wpisy zawierają również dane osobowe członków rodziny. Publikowanie informacji identyfikujących nieletniego, szczególnie w kontekście niezweryfikowanych oskarżeń o poważne przestępstwa, rodzi pytania o ochronę prywatności i bezpieczeństwo dziecka.

Co 14-latek powiedział o wydarzeniach z 2 listopada?

Nowiny Wschodnie wcześniej informowały o nagraniach, na których nastolatek opowiadał o wydarzeniach w Petropawliwskiej Borszczahiwce. Według jego relacji 2 listopada przybył w okolice budynku wraz z kolegami, kiedy dowiedział się o zgromadzeniu. Chłopcy mieli wspinać się na drzewa i ogrodzenie, aby obserwować sytuację. Nastolatek twierdzi, że w pewnym momencie został oblany środkiem z gaśnicy. Wrócił wtedy do domu po maskę przeciwgazową, a następnie ponownie pojawił się na miejscu. Później miał wejść na ogrodzenie. Według jego relacji z terenu posesji rzucano w niego cegłami, wskutek czego spadł na podwórze. Chłopiec utrzymuje, że po upadku podbiegły do niego osoby w czarnych mundurach i kominiarkach, które wciągnęły go do budynku. Nastolatek twierdzi, że był bity pięściami, kopany i uderzany łopatami, a następnie przeniesiony na piętro, gdzie przemoc miała być kontynuowana. Są to jego własne oskarżenia, których dotychczas nie potwierdzono oficjalnymi wynikami śledztwa.

Gwardia Narodowa zaprzecza pobiciu. Przedstawia inną wersję

Jak infomuje NV Ukraina, Dowódca Gwardii Narodowej Ukrainy Ołeksandr Piwnenko zaprzeczył, aby wojskowi pobili nastolatka. Według niego chłopiec sam wspiął się na ogrodzenie lub drzewo i spadł na teren obiektu. Następnie żołnierze mieli zaprowadzić go do budynku, aby ochronić przed niebezpieczeństwem związanym z zamieszkami. Piwnenko utrzymuje, że nastolatka okryto kocem, udzielono mu pomocy, a następnie pozwolono opuścić teren obiektu. Podobną wersję przedstawiła Państwowa Służba Ukrainy ds. Dzieci. Według tej instytucji chłopiec dowiedział się o wydarzeniach z Telegrama i po zajęciach szkolnych przyszedł na miejsce, aby nagrywać sytuację telefonem. Gdy zgromadzeni zaczęli poruszać ogrodzeniem, nastolatek miał stracić równowagę i spaść na podwórze. Oficjalne stanowisko służb pozostaje więc sprzeczne z relacją samego chłopca.

Budanow rozmawiał z chłopcem. Nastolatek trafił do szpitala

Wieczorem 2 listopada na miejsce przybył szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow. Rozmawiał z nastolatkiem, który znajdował się wewnątrz budynku, owinięty kocem. Następnie skontaktował się telefonicznie z jego siostrą i poprosił, aby przyjechała po brata. Kobieta odebrała chłopca z terenu obiektu. 4 listopada Państwowa Służba Ukrainy ds. Dzieci poinformowała, że nastolatek przebywa w Kijowskim Obwodowym Szpitalu Dziecięcym. Według przekazanych informacji medycznych jego życiu i zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Przedstawiciele służb odwiedzili również rodzinę, sprawdzili warunki mieszkaniowe i przeprowadzili rozmowę profilaktyczną z rodzicami.

Minister spraw wewnętrznych: rodzicom może grozić odpowiedzialność

3 listopada minister spraw wewnętrznych Ukrainy Iwan Wyhiwski odniósł się do udziału nieletnich w wydarzeniach pod Kijowem. Jak poinformował podczas konferencji prasowej, w określonych okolicznościach rodzice 14-letniego chłopca mogą ponieść odpowiedzialność administracyjną. Minister wyjaśnił, że jeżeli nieletni nie osiągnęli wieku odpowiedzialności karnej za określone czyny, możliwe jest rozpatrzenie kwestii odpowiedzialności ich rodziców. Nie oznacza to jednak, że wobec rodziców nastolatka wydano już decyzję o ukaraniu. Wypowiedź ministra poprzedziła publikację wpisów dotyczących rodziny w bazie „Myrotworeć”.

Co wydarzyło się w Petropawliwskiej Borszczahiwce?

2 listopada przed budynkiem wykorzystywanym przez Gwardię Narodową Ukrainy zgromadzili się ludzie po rozpowszechnieniu w mediach społecznościowych informacji o rzekomym bezprawnym przetrzymywaniu i biciu wojskowych.

Część zgromadzonych przedstawiała się jako krewni mobilizowanych żołnierzy. Twierdzili, że ich bliscy są przetrzymywani w niewłaściwych warunkach, a dostęp do nich jest ograniczany. Zgromadzenie przerodziło się w zamieszki. Uszkodzono ogrodzenie, okna i pojazdy służbowe. Doszło do starć z funkcjonariuszami i żołnierzami Gwardii Narodowej. Przedstawiciele Pierwszego Korpusu Gwardii Narodowej „Azow” potwierdzili, że budynek wykorzystywano jako tymczasowe miejsce rozmieszczenia żołnierzy jednostki nr 3121, w tym wojskowych powracających po samowolnym opuszczeniu jednostek.

Czterech żołnierzy z obrażeniami skierowano do szpitala. Okoliczności ewentualnego stosowania wobec nich przemocy mają zostać wyjaśnione. W związku z zamieszkami obrażenia odnieśli również funkcjonariusze Gwardii Narodowej zabezpieczający teren. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała o identyfikacji około stu osób obecnych podczas zajść i podejrzewanych o aktywny udział w ich organizacji.

Śledczy badają wydarzenia. Co z oskarżeniami 14-latka?

Państwowe Biuro Śledcze Ukrainy wszczęło postępowanie dotyczące wydarzeń z 2 listopada, obejmujące podejrzenie przekroczenia uprawnień przez osobę pełniącą służbę wojskową. Odrębne postępowania dotyczą m.in. utrudniania działalności ukraińskich formacji wojskowych, nieuprawnionego ujawnienia informacji o ich rozmieszczeniu i masowych zamieszek. Na moment przygotowania artykułu nie przedstawiono publicznie ostatecznych ustaleń, które rozstrzygałyby sprzeczne relacje dotyczące obrażeń 14-letniego chłopca. Nie wiadomo również, jakie konkretnie dowody stanowiły podstawę do przypisania nastolatkowi przez autorów „Myrotworca” udziału w zorganizowanym ataku i spowodowania wielomilionowych strat.

Sprawa pozostawia dwa odrębne pytania: kto odpowiada za przemoc podczas zamieszek oraz czy publikowanie danych osobowych 14-letniego dziecka i jego rodziny w internetowej bazie oskarżeń jest uzasadnione. Odpowiedzi na pierwsze pytanie powinno dostarczyć niezależne postępowanie. Drugie dotyczy również ochrony praw dziecka i odpowiedzialności za publiczne rozpowszechnianie niezweryfikowanych zarzutów.

Sprawa 14-latka w polskiej debacie. Borys Tynka ostrzegał przed powielaniem rosyjskiej narracji

Wydarzenia w Petropawliwskiej Borszczahiwce odbiły się szerokim echem również w Polsce, szczególnie w środowiskach prawicowych. Jednym z polityków, którzy nagłośnili sprawę, był poseł Konfederacji Konrad Berkowicz. Na łamach Nowin Wschodnich sprawę przeanalizował wcześniej Borys Tynka, zwracając uwagę na sposób, w jaki niepotwierdzone informacje o wydarzeniach pod Kijowem zaczęły funkcjonować w polskiej debacie publicznej.

źródło: zrzut ekranu facebook / Konrad Berkowicz

W artykule „Tajne więzienia, torturowane dzieci i «banderowski rząd». Jak Konrad Berkowicz zamienił niezweryfikowane doniesienia w oskarżenie pod adresem Ukrainy” dziennikarz przytoczył dwa wpisy posła opublikowane 2 listopada. W pierwszym Berkowicz informował o rzekomym odkryciu tajnych więzień, w których mieli być przetrzymywani zmobilizowani Ukraińcy, w tym 14-letnie dziecko. W kolejnym wpisie stwierdził już, że nastolatek był torturowany, przedstawiając tę informację jako fakt. Borys Tynka zwrócił uwagę, że w momencie publikacji tych oskarżeń nie przedstawiono wiarygodnych dowodów na istnienie sieci tajnych więzień ani na torturowanie dzieci przez ukraińskich wojskowych.

Zdaniem autora takie przedstawianie wydarzeń wpisuje się w mechanizmy rosyjskiej wojny informacyjnej, której jednym z celów jest podważanie wiarygodności Ukrainy i jej instytucji. Tynka podkreślił jednocześnie, że nie ma podstaw, aby zarzucać Berkowiczowi współpracę z Rosją. Krytykował natomiast sposób rozpowszechniania niezweryfikowanych informacji. Nowe doniesienia o umieszczeniu 14-latka i jego rodziców w bazie „Myrotworeć” pokazują, że sprawa nadal się rozwija i wymaga rzetelnego wyjaśnienia. Zarówno oskarżenia wobec nastolatka, jak i jego własna relacja o pobiciu powinny zostać zweryfikowane przez właściwe organy. Wcześniejsza analiza Borysa Tynki pozostaje ważnym głosem w dyskusji o odpowiedzialności polityków i mediów za sposób przedstawiania wydarzeń wojennych, szczególnie gdy dotyczą one niepełnoletnich.

źródło: NW / baza Myrotworeć

Dyskusja

Co sądzisz o tym materiale?

0 Komentarze

Dołącz do rozmowy. Komentarze powinny odnosić się do tematu artykułu.

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpocząć dyskusję.

Napisz komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Szukaj w portalu