Pogrzeb ojca na Ukrainie, chore dziecko za granicą, ślub siostry — dla tysięcy ludzi, którzy legalnie mieszkają i pracują w Polsce, wszystko to może przez lata pozostawać poza zasięgiem. Nie z powodu zakazu, lecz z powodu kolejki. Ustawa daje wojewodzie 60 dni na decyzję o zezwoleniu na pobyt czasowy. W rzeczywistości nawet w najszybszym województwie czeka się średnio 242 dni, a w śląskim — 658.

Legalizacja migrantów w Polsce
5 000 zł
Dopóki trwa postępowanie, cudzoziemiec przebywa w Polsce legalnie, ale zamiast karty pobytu (przyp. red.: plastikowy dokument cudzoziemca, który razem z paszportem pozwala podróżować po strefie Schengen) ma tylko zaświadczenie o złożeniu wniosku. To zaświadczenie działa wyłącznie w Polsce: nie pozwala wyjechać za granicę i wrócić bez wizy. Dla ukraińskich mężczyzn w wieku 23–60 lat wyjazd po nową wizę jest w praktyce niemożliwy, bo po wjeździe na Ukrainę, gdzie trwa mobilizacja, co do zasady nie mogą jej ponownie opuścić.
Co czekanie na kartę pobytu oznacza w codziennym życiu? Człowiek pracuje, płaci podatki, za rozpatrzenie wniosku wnosi 340 zł opłaty skarbowej i kolejne 100 zł za samą kartę — za każdego członka rodziny, także za dziecko. A potem miesiącami, często latami, nie może pojechać do rodziców na święta, w delegację do sąsiedniego kraju czy na rodzinną uroczystość. Inicjatywa Głos Migranta, która zebrała ponad 1,2 tys. dokumentów urzędowych na ten temat, opisuje też inne skutki: kłopoty z rachunkiem bankowym, gdy poprzedni dokument traci ważność, i z podpisywaniem umów.
Skalę pokazują dane samego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z odpowiedzi na interpelację poselską nr 18089. W 15 z 16 województw czeka się dziś dłużej niż w 2023 r. Tylko na Mazowszu 738 osób dostało decyzję po ponad dwóch latach oczekiwania. A to wyłącznie sprawy zakończone — tych, którzy wciąż czekają, w statystyce jeszcze nie ma.
Kolejka nie odróżnia „swoich” od „obcych”. Te same zasady dotyczą Ukraińców i Białorusinów, studentów i naukowców, a także osób polskiego pochodzenia z Kartą Polaka, które wracają do kraju i ubiegają się o pobyt stały.
MSWiA wyjaśnia, że wniosków jest znacznie więcej — z 361 tys. w 2021 r. do 508 tys. w 2025 r., a dwie trzecie składają dziś obywatele Ukrainy. Część opóźnień ministerstwo wiąże z dodatkowymi weryfikacjami służącymi bezpieczeństwu państwa.
Dlaczego państwo, które od lat wie o problemie, wciąż każe ludziom czekać?
Po wybuchu pełnoskalowej wojny Polska sięgnęła po rozwiązanie nadzwyczajne. Art. 100d ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy wstrzymuje bieg terminów, w których wojewoda musi rozpatrzyć sprawę pobytową, i pozbawia skutków skargi na opieszałość. Przepis miał być tymczasowy, ale jego obowiązywanie przedłużano już kilkakrotnie — obecnie do 4 marca 2027 r.
W maju 2025 r. Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że ponad dwa lata to wystarczająco dużo czasu, by państwo uporządkowało pracę urzędów wojewódzkich, i odmówił zastosowania tego przepisu. Ministerstwo w piśmie do Rzecznika Praw Obywatelskich z 30 czerwca 2026 r. przyznaje, jakie są tego skutki:
(…) istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że wojewódzki sąd administracyjny (…) odmówi zastosowania tego przepisu i rozpozna skargę z jego pominięciem.
— MSWiA, pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich, BMP.0790.3.7.2026(6)
Dla człowieka w kolejce oznacza to, że ponaglenie, które prawo każe najpierw złożyć w urzędzie, nadal zostanie bez rozpatrzenia. Szansę daje dopiero sąd — z osobną opłatą, kolejnymi miesiącami czekania i bez gwarancji wyniku.
Tymczasem w kolejce stoją w większości ci, którzy [LINK WEWNĘTRZNY NW — na te słowa] pracują i płacą podatki. Według szacunków Banku Gospodarstwa Krajowego sami migranci z Ukrainy wnieśli w 2024 r. do budżetu ok. 15,1 mld zł. Kolejka nie bierze się też z odsiewania „niebezpiecznych”: w 2025 r. na 218 tys. pozytywnych decyzji przypadło zaledwie 1 837 negatywnych.
Rząd przygotowuje zmiany. Projekt ustawy UD408 zakłada, że jeśli wojewoda milczy przez 60 dni, zezwolenie uznaje się za wydane. Ale tylko dla obywateli wybranych państw, które wskaże rząd — według MSWiA Ukraińców wśród nich nie będzie. Jak oceniła Helsińska Fundacja Praw Człowieka, mechanizm obejmie „niewiele ponad 1 % wnioskodawców”.
Redakcja Nowin Wschodnich wysłała pytania do MSWiA i Urzędu do Spraw Cudzoziemców o plany kadrowe i dalsze losy art. 100d. Do chwili publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Gdy tylko ją otrzymamy, uzupełnimy materiał.
Kolejka nie jest siłą wyższą. Jest decyzją, którą co roku podejmuje się na nowo.
Źródło: MSWiA, Rzecznik Praw Obywatelskich, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Głos Migranta

Historyczka, etnografka oraz specjalistka ds. mediów społecznościowych. Od wielu lat zajmuje się rozwojem kanałów YouTube, wspierając ekspertów i firmy w budowaniu ich obecności w internecie. Prowadziła badania naukowe z zakresu etnopsychologii i etnopedagogiki w Galicji oraz na Północnym Nadczarnomorzu. Jej zainteresowania obejmują historię Ukrainy i Europy, relacje polsko-ukraińskie oraz zagadnienia etnonarodowe i międzykulturowe.
Co sądzisz o tym materiale?
Dołącz do rozmowy. Komentarze powinny odnosić się do tematu artykułu.
Napisz komentarz