Koniec mitu o potędze. Rosja stała się gospodarczym i politycznym karłem

źródło: Nowiny Wschodnie

Poniższy tekst jest autorskim komentarzem publicystycznym.
• Szacowany czas czytania: 6-7 minut

Wesprzyj Nowiny Wschodnie
Pomóż nam rozwijać niezależne polsko-ukraińskie medium.
Wspólnie zebraliśmy
63 zł
Cel
5 000 zł
Każde wsparcie pomaga nam tworzyć rzetelne informacje i rozwijać portal.
Postaw kawę za:

Kąsanie w fazie agonii. Jak Kreml maskuje swój upadek falą internetowego hejtu

Jak to jest z tą Rosją? Rosja upada, to moja teza, jaką pozwolę sobie tu przedstawić. Wielu internautów chce udowodnić, że Rosja jest mocarstwem. Celują w tym głównie boty i trolle z kochających Moskwę bardziej niż Polskę („W dyskusjach internetowych często pojawiają się konta powielające prorosyjską narrację. Trudno jednoznacznie stwierdzić, które z nich są autentycznymi użytkownikami, a które elementem zorganizowanej działalności propagandowej – red”). Nawet z jakiegoś sobie znanego powodu nienawidzące Polski. Piszą bzdury jakieś o „żymianach” – jest w nich tyle nienawiści, że wykorzystuje to Rosja. Ja i ludzie na zimno potrafiący zanalizować równię pochyłą, na jakiej się ten kraj znalazł widzimy coraz więcej objawów zawalania się nawet tych resztek, jakie pozostały po Związku Sowieckim. Próba budowy państwa w oparciu o bat i korupcję nie udała się, co chyba nikogo nie dziwi. Jest to rozpadające się imperium, kąsające w fazie agonii. Jak bardzo może jeszcze pogryźć trudno przewidzieć. To zależy od obywateli Federacji Rosyjskiej z Moskwy i Petersburga. To oni mają realny wpływ na ewentualną wielkość nacisku na władze. Putin liczy się ze zdaniem, nastrojami tych miast.

Od Oceanu Spokojnego do kryzysu. Jak Rosja przez stulecie kurczyła się w oczach

Rosja przeżywała swój największy rozkwit terytorialny pod koniec XIX wieku. Na zachodzie wówczas graniczyła bezpośrednio z Prusami (Niemcami) i Austro-Węgrami. Na południu miała cały Kaukaz, a na wschodzie dochodziła do wybrzeża Oceanu Spokojnego. Po drodze okupowała Mandżurię i Port Arthur w Chinach. Zajmowała także całą linię kolejową biegnącą od Changchun do wspomnianego Port Artur. Była jednym z państw kolonialnych okupujących Chiny. Posiadała także wpływy w Korei, gdzie także stacjonowały jej wojska poprzez straż pograniczną i jako „robotnicy” w rosyjskiej firmie eksploatującej tamtejsze lasy. Było także oficjalne przedstawicielstwo wojskowe w Korei przy królu, pilnujące rosyjskich interesów. Chiny były słabe i częściowo zależne od Rosji. Całość Rosji w 1866 roku wynosiła imponujące 23 700 000 km kwadratowych i ten stan nie zmienił się do 1905 roku.

Pierwsze oznaki pękania imperium pojawiły się podczas wojny japońsko-rosyjskiej 1904-05, kiedy Japonia odzyskała część Sachalinu i wyparła Rosję zarówno z Korei jak i Mandżurii czyli Chin. Już to zapowiadało późniejsze wypadki z tym kolosem. Wszystkie jego problemy brały się ze złego zarządzania, z systemu jaki został wdrożony do panowania nad tak rozległym terytorium i dużą liczbą podbitych narodów. Niewydolny i skorumpowany system tego państwa powodował wiele problemów łącznie z osłabianiem armii i jej zdolności. W zasadzie armia zwyciężała tylko swoją masą. Tam, gdzie nie mogła jej wykorzystać ponosiła porażki – jak np. na Krymie pół wieku wcześniej. Choć Krym pozostał w składzie imperium, to przegrana wojna była sygnałem przegrywania przez Rosję rewolucji przemysłowej. Przemysł oraz idące za tym unowocześnianie armii jak i przyjętego szkolenia wojskowego nie nadążały za zachodem.

Kolejne straty po wojnie z Japonią Rosja poniosła podczas I Wojny Światowej. To wtedy odpadły od niej Polska, Finlandia, Mołdawia czy kraje bałtyckie. Imperium się kurczyło, ale jeszcze nie straciło swojej siły. Unowocześnienie kraju przez bolszewików, powrót do nacjonalizmu rosyjskiego oraz współpraca z Hitlerem pozwoliła w czasie II Wojny Światowej na odzyskanie nieco straconych ziem, a nawet poszerzenie stanu posiadania o kraje wcześniej nieokupowane jak Czechosłowacja, Bułgaria czy Rumunia i Węgry. Formalnie niezależne, były w 100 % kierowane z Moskwy, na ich terenach stacjonowała okupacyjna armia rosyjska. Był to jednak krótki epizod, zaledwie około 45 letni.

Źródło – praca własna

36 procent dawnej siły. Liczby, które dowodzą największej katastrofy w historii Rosji

Kraje te wyzwoliły się od roku 1989 do rozpadu Związku Sowieckiego. Mamy jako Polacy w tym zasługę. Putin nas nienawidzi za wyjęcie pierwszej cegły z muru berlińskiego, bez polskiej transformacji rosyjskie imperium mogłoby nadal okupować wiele państw.

Te właśnie wydarzenie do tej pory było największym upadkiem Rosji. W jego wyniku Rosja straciła ponad 25% terytorium, a ludnościowo jest to ponad połowa. Związek Sowiecki panował nad około 280 mln. obywateli. Jeśli doliczyć kraje niebędące republikami – Polskę, Czechosłowację, Węgry, Rumunię i Bułgarię – skala klęski staje się jeszcze bardziej widoczna. Razem z krajami podległymi na Rosję i jej zbrojenia pracowało około 400 mln. ludzi (280 mln ZSRS i 120 mln. wspomniane już kraje okupowane). Liczymy tylko europejskie kraje, bowiem np. Kuba były zbyt daleko i to raczej Rosja musiała ją utrzymywać. Jak widać klęska Rosji jest porażająca i to dlatego Putin nazywa rozpad Związku Sowieckiego największą katastrofą. Z panowania nad 400 mln ludzi Rosja skurczyła stan posiadania do 146 mln. By sobie to łatwiej wyobrazić wystarczy policzyć, że jest to 36,5 % stanu pierwotnego. To nadal dużo więcej niż każdy z osobna kraj europejski, ale już nie tak dużo by traktować na poważnie tego gospodarczego i politycznego karła.

Źródło – praca własna

Gospodarczy karzeł Europy. Rosyjskie PKB w starciu z Polską i Zachodem

A jak to wygląda gospodarczo? Gospodarczo Rosja jest w jeszcze gorszej sytuacji. Pomimo startu względem Polski (1989 rok) oraz posiadania wiele cennych złóż surowców (ropa, gaz, metale ziem rzadkich) z dużo wyższego poziomu, Rosja nie potrafiła tego wykorzystać. Wyprodukowane nadwyżki Rosja kierowała zawsze na prowadzenie wojen – Czeczenia, Gruzja, mieszanie się w Afryce, Ukraina. Dane PKB per capita w dolarach USA za rok 2025 pokazują: Niemcy 60439 , Francja 48230, Wielka Brytania 57608 a Polska 28374. Na tym tle Rosja wypada bardzo blado. Jej dorobek to 17972 dolarów. Źródło: Worldometer

Źródło: Worldometer, opracowanie własne

Jeśli przyjrzeć się danym państwowym PKB nominalnego, całkowitego to w tym samym 2025 roku niemiecka gospodarka była warta 5,05 bln. dolarów USA. Francuska gospodarka – 3,37 bln. dolarów USA, Wielka Brytania to 4 bln. dolarów USA. Każdy z tych krajów jest ludnościowo 2-4 razy mniejszy od Rosji, a gospodarka tej rzekomej potęgi wyniosła 2,59 bln. dolarów USA. Czyli kraj ludnościowo kilka razy większy ma gospodarkę kilka razy mniejszą. Ciekawie wygląda to dla Polski, kraju praktycznie bez surowców i około 4 razy mniejszego od Rosji. Nasz produkt PKB wyniósł w porównywanym roku 1,04 bln dolarów USA. Źródło: Worldometer

Źródło: Worldometer, opracowanie własne

Jak widać Rosja nawet w pojedynczym układzie jest karłem. Gdybym chciał się pastwić nad tym krajem, zrobiłbym tabelę PKB całkowite Unii Europejskiej, ale tu dysproporcja jest już tak absurdalna, że to nie ma sensu. Nietrudno tu o prognozę, co się stanie z gospodarką Rosji w przypadku utrzymania przez kraje Unii Europejskiej wsparcia dla Ukrainy. Rosja przeżyje ponowny krach gospodarczy, ale dużo gorszy niż ten z lat dziewięćdziesiątych. Tym razem Rosja toczy pełnoskalową wojnę. Jej gospodarka jest w trybie wojennym i nawet te niezbyt wysokie dane wydają się być zawyżone, a także „puste”. Bowiem jaką wartość w PKB dla gospodarki realnie ma wyprodukowanie drona czy czołgu, które zostaną tylko kupą złomu na polach Ukrainy? O amunicji nie wspominając…

Jedyny sensowny wniosek to to, że Rosja jest już krajem w upadku i przez to należy patrzeć na jej wybuchy wściekłości. Wzmagające się ataki na obiekty cywilne są tylko kąsaniem zdychającego dawnego imperium. Ukąszenia są bolesne, ale nie zwaliły z nóg Ukrainy. Także przez to należy spojrzeć na wysyp trolli i botów w komentarzach pod postami w Polsce i Ukrainie. Rosja chce nas skłócić, co nawet w jakimś stopniu osiąga z powodu nieodpowiedzialnych polskich i ukraińskich polityków, by nie napisać ostrzej.

Także moi drodzy, czekajcie na koniec Rosji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *