
18–20 września 2026 roku w Bukowelu na Iwano-Frankiwszczyźnie odbył się inauguracyjny szczyt nowego formatu regionalnego – Karpackiej Ósemki (C8). Premier Donald Tusk pojechał tam osobiście – i to właśnie polski udział, a nie sama idea forum, jest najważniejszą częścią tej historii. Podczas gdy Kijów liczy miliardy przyszłych inwestycji, dla Warszawy realna wartość szczytu okazała się gdzie indziej: w konkretnym ustaleniu o udziale Polski w „koalicji antybalistycznej” z Ukrainą, uzgodnionym pod przykrywką forum gospodarczego.
Czym jest ten format i co ustalono
5 000 zł
Pomysł narodził się już w listopadzie 2024 roku jako słowacka propozycja pod nazwą „Karpacka Inicjatywa Integracyjna” – platforma dla państw, które nie są gotowe wspierać Ukrainy militarnie, ale chcą współpracować gospodarczo. 18 września Zełenski oficjalnie uruchomił format, do którego mają należeć Ukraina, Polska, Rumunia, Serbia, Słowacja, Czechy, Węgry i Austria, a także instytucje UE.
Po pierwszym dniu sześć państw – Ukraina, Austria, Polska, Rumunia, Serbia i Słowacja – podpisało wspólną deklarację. Określa ona osiem obszarów współpracy: bezpieczeństwo, odporność energetyczną, modernizację infrastruktury krytycznej, transport i logistykę, ochronę środowiska Karpat, turystykę, politykę weterańską oraz przemysły kreatywne. Uczestnicy zapowiedzieli coroczne szczyty i rozważenie Makroregionalnej Strategii UE dla Karpat – na wzór już istniejących strategii dla regionu bałtyckiego czy dunajskiego.
W części biznesowej wzięło udział około 550 przedstawicieli firm, podpisano ponad 50 umów na łączną kwotę nieco ponad 1 miliarda euro. Zełenski zapowiedział blisko 100 projektów o wartości 40 miliardów euro – to jednak na razie plan, a nie podpisane kontrakty, a część komentatorów, w tym Myśl Polska, otwarcie poddaje w wątpliwość realność tych liczb.
Poziom reprezentacji pozostałych państw był nierówny: osobiście przyjechali tylko Tusk, prezydent Serbii Vučić i prezydent Rumunii Dan; Austrię i Czechy reprezentowało po jednym parlamentarzyście; słowacki premier Fico odwołał wizytę „z powodu choroby”, co komentatorzy ochrzcili „chorobą dyplomatyczną”; Węgier natomiast nie reprezentował na szczeblu politycznym nikt – jedynie zastępca ambasadora w Kijowie, a deklaracji nie podpisały ani Czechy, ani Węgry. To wymowne: mimo że od kwietnia Węgrami rządzi już nie Orbán, lecz nowy, formalnie proukraiński premier Péter Magyar, w praktyce Budapeszt nadal trzyma Kijów na dystans – warto to odnotować jako kontekst, bez zagłębiania się w szczegóły węgierskiej polityki wewnętrznej.
Dlaczego Tusk pojechał – i co naprawdę wydarzyło się w Karpatach

Tu zaczyna się główna część tej historii. Tusk nie pojechał na Ukrainę w próżni: w nocy z 16 na 17 września rosyjski dron, podczas kolejnego nalotu na zachodnią Ukrainę, spadł kilka kilometrów od polskiej granicy – w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk–Jahodyn w województwie lubelskim, jednego z głównych przejść na granicy polsko-ukraińskiej. Incydent od razu odebrano w Polsce jako bezpośrednie zbliżenie się wojny do własnego terytorium: w powietrze poderwano myśliwce, a nazajutrz, 19 września, we wschodnich województwach ponownie ogłoszono alarm. Szczyt odbywał się więc nie jako abstrakcyjna ceremonia dyplomatyczna, lecz na tle dosłownie nocnego poczucia zagrożenia tuż przy polskiej granicy.
Sam Tusk wyjaśnił dziennikarzom, że jego obecność to przede wszystkim „wyraz solidarności”, ale też okazja do rozmowy z Zełenskim o współpracy regionalnej. I to właśnie podczas tego spotkania premier ogłosił przystąpienie Polski do „koalicji antybalistycznej” – odrębnego mechanizmu współpracy bezpieczeństwa z Ukrainą, którego warunki rząd ma jeszcze publicznie ujawnić. Równolegle Słowacja ogłosiła wysłanie 101 żołnierzy w celu wzmocnienia obrony Polski – osobna, ale kontekstowo powiązana wiadomość, pokazująca, że regionalna konsolidacja wokół bezpieczeństwa Polski dzieje się teraz kilkoma kanałami naraz, nie tylko przez C8.
To jest klucz do zrozumienia znaczenia szczytu dla Warszawy: Karpacka Ósemka jako wielostronny format gospodarczy służy wygodną przykrywką i platformą dla dwustronnych ustaleń bezpieczeństwa, które inaczej trzeba by negocjować osobno. Taka metoda pozwala Polsce omijać blokadę ze strony mniej zmotywowanych uczestników regionu – jak Węgry czy Słowacja – właśnie w kwestiach obronnych, wykorzystując format gospodarczy tam, gdzie działa, a tam, gdzie potrzebna jest szybkość i konkret, negocjując bezpośrednio z Kijowem.
Po co to Polsce gospodarczo i instytucjonalnie
Warto przypomnieć, że Polska jest już współzałożycielką innego, znacznie szerszego formatu regionalnego – Inicjatywy Trójmorza (13 państw UE, założona w 2015 roku wspólnie z Chorwacją). C8 częściowo dubluje tę geografię (Polska, Austria, Rumunia, Słowacja i Czechy należą do obu formatów), ale ma zasadniczą różnicę: tu gospodarzem i inicjatorem jest Ukraina, nie Polska. Dla Warszawy oznacza to inny rodzaj wpływu – nie rolę architekta formatu, jak w 3SI, lecz rolę kluczowego, najważniejszego partnera wewnątrz ukraińskiego projektu. Obie role mają swoją wartość: 3SI daje Polsce instytucjonalne przywództwo w Europie Środkowej, C8 – bezpośredni kanał wpływu na agendę integracji ukraińsko-europejskiej oraz na wykorzystanie karpatskiego makroregionu, w tym przygranicznych z Polską terenów Zakarpacia i Prykarpacia, jako hubu logistycznego i energetycznego.
Prykarpacie dla Polski to nie abstrakcyjny region. Chodzi o infrastrukturę bezpośrednio przygraniczną: magazyny gazu, korytarze transportowe, sieci elektroenergetyczne, które fizycznie łączą polski i ukraiński system energetyczny. Sam Zełenski na forum podkreślał potrzebę „mobilności wojskowej” – modernizacji dróg i linii kolejowych o podwójnym przeznaczeniu – a to bezpośrednio przecina się z polskimi interesami w kontekście logistyki pomocy dla Ukrainy i własnej gotowości obronnej na wschodniej granicy.
Czy formatowi warto poświęcać uwagę z polskiej perspektywy
Odpowiedź brzmi: ostrożne „tak”, z trzema zastrzeżeniami. Po pierwsze, realna waga C8 okaże się w kolejnych miesiącach – czy ponad 50 podpisanych umów przełoży się na rzeczywiste projekty infrastrukturalne, czy format pozostanie coroczną deklaratywną formalnością. Po drugie, niepełny skład uczestników – brak realnego zaangażowania Węgier i Słowacji – oznacza, że C8 na razie łączy głównie tych, którzy i tak już współpracują z Ukrainą, a nie przyciąga naprawdę trudnych partnerów regionu. Po trzecie – i to najważniejsze z polskiej perspektywy – wartość szczytu dla Warszawy określa nie wspólna deklaracja, lecz to, co wydarzyło się obok niej: ustalenie o udziale w koalicji antybalistycznej, które rząd Tuska musi teraz publicznie i szczegółowo wyjaśnić.
Deklaracja o Karpatach podpisana. Pytanie, czy przybliży ona choć trochę ochronę samej polskiej granicy – a nie tylko papierowe wskaźniki gospodarcze – pozostaje otwarte.
Źródło: rp.pl / Interia / Dziennik Narodowy / Myśl Polska / OKO.press / Fakty ICTV

Historyczka, etnografka oraz specjalistka ds. mediów społecznościowych. Od wielu lat zajmuje się rozwojem kanałów YouTube, wspierając ekspertów i firmy w budowaniu ich obecności w internecie. Prowadziła badania naukowe z zakresu etnopsychologii i etnopedagogiki w Galicji oraz na Północnym Nadczarnomorzu. Jej zainteresowania obejmują historię Ukrainy i Europy, relacje polsko-ukraińskie oraz zagadnienia etnonarodowe i międzykulturowe.
