ND. 18 PAŹ
KURS $3,88 €4,37

Kto przygotowywał „Odeską Republikę Ludową” i co doprowadziło do tragedii 2 maja 2014 roku?

Rosyjskie pieniądze, cerkiewne dziesięciny i milicyjna bezczynność.

   Śledztwo dotyczące wydarzeń w Odessie z 2014 roku dobiegło końca. Trzy osoby związane z prorosyjskim ruchem separatystycznym staną przed sądem zaocznie. Według ukraińskich śledczych przygotowywały one przejęcie władzy w mieście, otrzymywały pieniądze z Rosji i realizowały scenariusz utworzenia tzw. Odeskiej Republiki Ludowej. W materiale dowodowym pojawiają się nie tylko ślady finansowania separatystów, lecz także szczegółowe rozliczenia obozu namiotowego na Kulikowym Polu, pieniądze przekazywane strukturom cerkiewnym oraz porozumienia z przedstawicielami milicji, które miały umożliwić bezkarne prowadzenie działalności. Ustalenia te rzucają nowe światło na wydarzenia, które 2 maja 2014 roku zakończyły się śmiercią 48 osób i zranieniem setek kolejnych.

Odessa 2 maja 2014 roku – analiza wydarzeń i działalności prorosyjskich separatystów
Źródła: Borys Tynka, Odessa 2 maja 2014

Od prorosyjskich demonstracji do planu przejęcia władzy

Wesprzyj Nowiny Wschodnie
Pomóż nam rozwijać niezależne polsko-ukraińskie medium.
Wspólnie zebraliśmy
342 zł
Cel
5 000 zł
Każde wsparcie pomaga nam tworzyć rzetelne informacje i rozwijać portal.
Postaw kawę za:

   Sprawa dotyczy jednego z najtragiczniejszych i najbardziej wykorzystywanych propagandowo epizodów współczesnej historii Odessy. Wydarzenia z 2 maja 2014 roku od lat są przedmiotem sporów politycznych, manipulacji i rosyjskiej propagandy. Teraz ukraińscy śledczy przedstawili ustalenia dotyczące osób, które miały przygotowywać grunt pod separatystyczny projekt w mieście, finansować prorosyjskie struktury i uczestniczyć w działaniach prowadzących do eskalacji konfliktu.

   Na ławie oskarżonych mają zasiąść Walerij Kaurow, prorosyjski działacz społeczny i szef organizacji „Jedna Ojczyzna”, Andrij Nowikow, sekretarz eparchii odeskiej Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego, oraz Denys Jaciuk, jeden z liderów prorosyjskiego ruchu „Antymajdan”, związanego z obozem na Kulikowym Polu. Według ustaleń śledczych wszyscy trzej współpracowali ze stroną rosyjską, otrzymywali od niej środki finansowe i wykonywali powierzone im zadania.

Źródła: Borys Tynka, Odessa 2 maja 2014

   Prokuratura zarzuca im zdradę stanu oraz zamach na integralność terytorialną i nienaruszalność Ukrainy. Według zgromadzonych materiałów oskarżeni mieli otrzymać od Federacji Rosyjskiej około 40 tys. dolarów. Nie chodziło jednak wyłącznie o finansowanie manifestacji czy rozpowszechnianie prorosyjskich haseł. Śledczy opisują rozbudowany mechanizm działania, obejmujący organizowanie masowych zgromadzeń, utrzymywanie obozu na Kulikowym Polu, propagowanie idei tzw. ruskiego miru, podważanie legalności władz ukraińskich i próby doprowadzenia do powstania separatystycznej republiki.

   W materiałach sprawy pojawiają się również informacje o zawyżanych rozliczeniach finansowych, wypłatach dla organizatorów i uczestników obozu, pieniądzach przekazywanych na potrzeby struktur cerkiewnych oraz porozumieniach z przedstawicielami milicji. To właśnie połączenie politycznej inspiracji, pieniędzy i przyzwolenia na działania bezprawne stanowi jeden z najważniejszych wątków całego śledztwa.

3 marca 2014 roku. Pierwsza poważna próba realizacji rosyjskiego scenariusza

   Prorosyjska aktywność w Odessie nie rozpoczęła się w dniu tragedii na Kulikowym Polu. Jej organizatorzy działali znacznie wcześniej, a początki opisywanej w śledztwie historii sięgają co najmniej końca lutego 2014 roku. W tym czasie, według ustaleń śledczych, oskarżeni współpracowali z przedstawicielami rosyjskich struktur politycznych i zorganizowali w Odessie masowe zgromadzenia, których uczestnicy wzywali władze Rosji do wprowadzenia wojsk na terytorium Ukrainy. Oficjalnym uzasadnieniem miała być rzekoma konieczność ochrony ludności rosyjskojęzycznej.

   Szczególne znaczenie miał wiec z 3 marca 2014 roku, zorganizowany przed budynkiem Odeskiej Obwodowej Administracji Państwowej. Dwa miesiące przed tragicznymi wydarzeniami na Kulikowym Polu zgromadziły się tam tysiące prorosyjskich aktywistów. Z masztu na pobliskim placu zdjęto ukraińską flagę państwową, a na jej miejscu zawisła rosyjska trójkolorowa flaga. Następnie doszło do próby siłowego przejęcia budynku administracji. Zwolennicy Antymajdanu usiłowali również wymusić na deputowanych ogłoszenie referendum, które mogłoby powtórzyć scenariusz znany z Krymu, nielegalnie anektowanego przez Rosję. Plan zakładał podważenie ukraińskiej suwerenności i stworzenie warunków do odłączenia regionu od państwa.

   Tym razem przedsięwzięcie zakończyło się niepowodzeniem. Deputowani odmówili poparcia separatystycznych żądań. Prorosyjscy aktywiści zostali zmuszeni do zdjęcia rosyjskiej flagi i ponownego wywieszenia ukraińskiej. Ten symboliczny moment można uznać za porażkę projektu, który rosyjska propaganda określała mianem „rosyjskiej wiosny” i wiązała z koncepcją Noworosji. Wśród przedstawicieli strony prorosyjskiej znajdował się Walerij Kaurow. Według ustaleń śledczych po nieudanej próbie przejęcia władzy oskarżeni otrzymali od przedstawicieli państwa-agresora około 40 tys. dolarów. Mimo porażki z 3 marca projekt separatystyczny nie został porzucony. Zmieniono sposób działania, a jednym z jego najważniejszych elementów stał się obóz na Kulikowym Polu.

Kulikowe Pole

   W marcu i kwietniu 2014 roku na Kulikowym Polu zorganizowano obóz związany z ugrupowaniami „prawosławna drużyna” i „odeska drużyna”. To właśnie tam propagowano idee tzw. ruskiego miru, czyli rosyjskiego świata, promowano wspólną przestrzeń kulturalną i gospodarczą Ukrainy oraz Rosji, a jednocześnie podważano legitymację władz w Kijowie.

   Z czasem działalność części uczestników obozu przestała ograniczać się do propagandy. Członkowie prorosyjskich ugrupowań zaczęli angażować się w starcia z przedstawicielami narodowo-patriotycznych środowisk związanych z Euromajdanem.

   Według ustaleń śledztwa organizatorami miasteczka namiotowego byli przede wszystkim Walerij Kaurow i Denys Jaciuk. Jego trzon stanowiły dwie wspomniane organizacje, a pieniądze na działalność miały napływać za pośrednictwem struktur cerkiewnych.

   Szczególnie interesujący jest dokument zatytułowany „Informacja-sprawozdanie”, datowany na 10 kwietnia 2014 roku, który zdobyła grupa hakerska CyberAlliance. Zawarte w nim informacje dotyczą finansowania prawosławnej części obozu. Według dokumentu przeznaczono na ten cel 40 tys. dolarów, które bezpośrednio odebrał Ołeksandr Jakymenko, określany jako „oficer” Kaurowa. Rozliczenie budzi poważne wątpliwości. Jakymenko pisał w nim o trzech dużych namiotach, choć w rzeczywistości tylko jeden należał do prawosławnej części obozu. Pozostałe były wykorzystywane przez inne organizacje. W dokumentacji wykazywano również istnienie „prawosławnej drużyny” liczącej ponad 200 osób.

   To jednak dopiero początek finansowych szczegółów, które ujawniono podczas analizy dokumentów. Zgodnie z przedstawionym rozliczeniem, 40 szeregowych członków drużyny miało otrzymywać po 35 dolarów dziennie. Kolejnych 20 osób, które rzekomo pełniły całodobową wartę i mieszkały w trzech namiotach, miało dostawać po 50 dolarów dziennie. Pieniądze przewidziano również dla kierownictwa obozu. Komendant miał otrzymywać 60 dolarów dziennie, a jego zastępca odpowiedzialny za sprawy prawosławno-ideologiczne 50 dolarów. W rozliczeniu uwzględniono także kucharza, który miał przygotowywać trzy posiłki dziennie dla 65 osób. Koszty wyżywienia oszacowano na 18 dolarów dziennie na osobę. Dodatkowo na potrzeby gospodarcze obozu przewidziano 100 dolarów dziennie. Ostatecznie Jakymenko rozliczył się z wydania ponad 90 tys. dolarów.

   Zestawienie tych kwot z informacjami o rzeczywistej liczbie namiotów i uczestników rodzi pytania o wiarygodność dokumentacji. Przedstawione rozliczenia wskazują, że finansowanie obozu było znacznie bardziej rozbudowane, niż mogłoby wynikać z obrazu zwykłego protestu politycznego.

   Warto podkreślić, że dokumenty opisują nie tylko wydatki na utrzymanie uczestników. Pokazują także strukturę organizacyjną obozu, hierarchię jego kierownictwa oraz mechanizm wypłacania środków. Właśnie dlatego są istotnym elementem materiału pozwalającego odtworzyć sposób funkcjonowania prorosyjskich struktur w Odessie wiosną 2014 roku.

Cerkiewna dziesięcina

   W całym mechanizmie finansowania szczególne miejsce zajmuje wątek cerkiewny. Według materiałów sprawy zgodnie z przyjętym zwyczajem dziesięcina, czyli 10 proc. otrzymanych środków, miała trafiać do Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego.

   Andrij Nowikow, sekretarz eparchii odeskiej tej struktury kościelnej, miał otrzymać między innymi 4 tys. dolarów za „wsparcie ze strony eparchii odeskiej”. Ta informacja jest istotna, ponieważ Nowikow nie był jedynie osobą związaną ze środowiskiem religijnym, która pojawiała się na prorosyjskich manifestacjach. Według śledczych miał uczestniczyć w organizowaniu finansowania odeskiego Antymajdanu z Rosji za pośrednictwem kanałów kościelnych. W ten sposób struktury religijne, polityczne i organizacyjne miały tworzyć wzajemnie powiązany system. Środki przeznaczane na działalność separatystyczną trafiały do obozu, a część pieniędzy była przekazywana osobom odpowiedzialnym za wsparcie cerkiewne.

Walerij Kaurow. Działacz, który od lat utrzymywał kontakty z Rosją

   Jedną z centralnych postaci sprawy jest Walerij Kaurow, znany w Odessie prorosyjski działacz społeczny i polityk, a także lider prawosławnych stowarzyszeń związanych z Ukraińskim Kościołem Prawosławnym Patriarchatu Moskiewskiego. Jego aktywność polityczna nie zaczęła się w 2014 roku. Już w 2004 roku organizował protesty przeciwko powrotowi Eduarda Hurwitza na stanowisko mera Odessy. W tym samym czasie zarejestrował wirtualną organizację „Jedna Ojczyzna”. Według informacji dotyczących jego działalności otrzymywał pieniądze od ówczesnego mera Odessy Rusłana Bodelana oraz od odeskiej eparchii Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego.

   Kontakty ze stroną rosyjską nawiązał na długo przed wybuchem wojny. Był znany z organizowania akcji protestacyjnych przeciwko językowi ukraińskiemu. Za pośrednictwem struktur cerkiewnych pozyskiwał środki na organizację prorosyjskich manifestacji, między innymi akcji „Mówię po rosyjsku” w 2006 roku oraz wydarzenia związanego ze „Wstążką świętego Jerzego” w 2007 roku.

   W kwietniu 2007 roku, podczas jednego z wieców w obronie języka rosyjskiego, Kaurow został oblany przez przeciwników fekaliami. Incydent ten stał się jednym z epizodów jego wieloletniej aktywności w coraz bardziej spolaryzowanym życiu politycznym miasta.

   Kaurow opowiadał się również za federalizacją Ukrainy, przedstawiając ją jako rozwiązanie polityczne, które w praktyce miało prowadzić do osłabienia ukraińskiej państwowości. Po zerwaniu kontaktów z deputowanym Rady Najwyższej Ukrainy Igorem Markowem, skazanym później politykiem i jednym z najbardziej aktywnych apologetów rosyjskiego świata, Kaurow utracił dwa ważne źródła finansowania: Rossotrudniczestwo oraz odeską eparchię Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego.

   Jego moskiewskim kuratorem miał być Kyryło Frołow, szef Stowarzyszenia Ekspertów Prawosławnych Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego, współpracujący z Konstantinem Zatulinem, deputowanym rosyjskiej Dumy Państwowej znanym z ukrainofobicznych poglądów. Pod koniec lutego 2014 roku Frołow pilnie przyleciał do Odessy. Wkrótce potem nastąpiła zasadnicza zmiana retoryki i działań lokalnego Antymajdanu. Zbieg tych wydarzeń stanowi ważny element obrazu relacji między rosyjskimi środowiskami politycznymi a separatystycznymi działaczami w Odessie.

Telefon do Moskwy i marzenie o własnej republice

   3 marca 2014 roku Kaurow, wspólnie z jednym z liderów prorosyjskiego ruchu, Antonem Dawydczenką, wtargnął na sesję  Rady Obwodowej. Posiedzenie odbywało się w budynku przy prospekcie Szewczenki, który został zablokowany przez zwolenników prorosyjskich aktywistów.

   Próba przejęcia kontroli nad obradami została udaremniona przez deputowanego Ołeksija Honczarenkę, jego przyjaciela i współpracownika Mychajła Szmuszkowycza oraz Ołeksandra Bornjakowa, który w późniejszych latach został wiceministrem transformacji cyfrowej Ukrainy. Wypchnęli oni przedstawicieli Antymajdanu z sali obrad.

    Aktywiści Euromajdanu, którzy przybyli na miejsce, nie dopuścili natomiast do przejęcia budynku administracji. Pomimo nacisków ze strony spiskowców rada obwodowa nie ogłosiła „Odeskiej Republiki Ludowej” i nie wyznaczyła terminu separatystycznego referendum. Według ustaleń Kaurow w czasie tych wydarzeń telefonował do Moskwy, do biura asystenta Władimira Putina, i domagał się pomocy. Ten epizod pokazuje, jak wielkie znaczenie miało dla lokalnych separatystów wsparcie ze strony rosyjskich struktur politycznych.

   21 kwietnia 2014 roku Kaurow ogłosił się przywódcą tzw. Odeskiej Republiki Ludowej. Wcześniej, podczas pobytu w Moskwie, podpisał rezolucję z apelem do Władimira Putina o wprowadzenie wojsk na Ukrainę, rzekomo w celu ochrony ludności przed „banderowskim terrorem”. O jego decyzji poinformowała rosyjska stacja LifeNews, lojalna wobec separatystycznych działań na wschodzie Ukrainy i zwolenników jej federalizacji.

   Wydarzenia z 2 maja stały się kolejnym etapem tej historii. Według relacji Kaurowa, przedstawionej później rosyjskim mediom, jego pomocnicy mieli wyłamać drzwi budynku Związków Zawodowych i polecić ludziom wejście do środka, po czym sami zabarykadowali się na dachu. Podczas zamieszek Kaurow miał również rozpowszechniać fałszywe informacje o rosyjskich czołgach z Naddniestrza, które rzekomo przekroczyły granicę Ukrainy i zmierzały w kierunku Odessy. Pozostawał w stałym kontakcie z pułkownikiem Ołeksandrem Jakymenką, komendantem miasteczka namiotowego. Według materiałów dotyczących jego działalności wiedział o wydarzeniach i udzielał komendantowi konkretnych wskazówek.

   Po ucieczce z Odessy do Moskwy Kaurow ogłosił się za pośrednictwem rosyjskich mediów prezydentem tzw. Odeskiej Republiki Ludowej. Deklaracja ta spotkała się jednak z niechęcią części aktywistów Antymajdanu, a organizacja prawosławna związana z Kaurowem utraciła resztki autorytetu.

   Z korespondencji Kyryła Frołowa wynika ponadto, że latem 2014 roku Kaurow poszukiwał finansowania projektu „Ochrona tradycyjnych wartości rodzinnych”, realizowanego przez organizację „Jedna Ojczyzna”. Na pół roku działalności potrzebował 116 tys. dolarów.

   Kaurow mieszka obecnie w Moskwie. Zwrócił się do prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina z prośbą o przyznanie mu rosyjskiego obywatelstwa.

Andrij Nowikow. Cerkiewne kanały finansowania i wcześniejsze kontrowersje

   Drugim z oskarżonych jest Andrij Nowikow, sekretarz odeskiej eparchii Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Jego nazwisko pojawiało się wcześniej w związku z wewnętrznymi skandalami kościelnymi dotyczącymi żądania łapówek od duchownych, przede wszystkim z wiejskich parafii, na rzecz kierownictwa eparchii. Księża, od których żądano pieniędzy, otwarcie wskazywali Nowikowa.

   Kolejny raz jego nazwisko pojawiło się w marcu 2014 roku, gdy zatrzymano Antona Dawydczenkę, jednego z przywódców prorosyjskich aktywistów w Odessie. Zapytany o źródła finansowania separatystów Dawydczenko również wspomniał Nowikowa. Sekretarz eparchii w pośpiechu opuścił wówczas Odessę i wyjechał do Moskwy. Tam twierdził, że jego rozmowy telefoniczne z Dawydczenką miały być podsłuchiwane przez ukraińskie służby specjalne. Ukraińscy śledczy ustalili jednak, że Nowikow rzeczywiście miał organizować finansowanie odeskiego Antymajdanu z Rosji, wykorzystując do tego kanały kościelne. W świetle pozostałych materiałów sprawy szczególnego znaczenia nabiera informacja o pieniądzach przekazywanych w ramach dziesięciny oraz o 4 tys. dolarów wypłaconych za wsparcie ze strony odeskiej eparchii.

   Wątek Nowikowa pokazuje, że według ustaleń śledczych finansowanie prorosyjskiej działalności nie ograniczało się do bezpośrednich transferów między politycznymi organizatorami. Miało również wykorzystywać struktury, które formalnie zajmowały się działalnością religijną.

Denys Jaciuk. Separatystyczne wezwania z okupowanego Krymu

   Trzecim oskarżonym jest Denys Jacuk, jeden z przywódców odeskiej grupy związanej z prorosyjską organizacją bojówkarską i inicjator utworzenia tzw. Odeskiej Republiki Ludowej.

   W kwietniu 2019 roku Nadmorski Sąd Rejonowy w Odessie skazał go zaocznie na pięć lat pozbawienia wolności. Według ustaleń śledczych Jaciuk, przebywając na terytorium zaanektowanego przez Rosję Krymu, nagrał film, w którym publicznie nawoływał do ruchu separatystycznego w Odessie i innych ukraińskich miastach. Celem miało być oddzielenie południowo-wschodnich regionów od Ukrainy i utworzenie Republiki Noworosji. W nagraniu Jacuk przyznał się do porażki prorosyjskich sił w Odessie, a jednocześnie wezwał do wspierania ich działań w Słowiańsku, który został wówczas przejęty przez rosyjskich bojowników. Został oskarżony o naruszenie integralności terytorialnej i nienaruszalności Ukrainy. W trakcie postępowania sądowego ośmiu świadków zeznało, że uczestniczył w tragicznych wydarzeniach 2 maja 2014 roku i popierał separatystów działających w Donbasie. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy otrzymała polecenie zatrzymania skazanego i doprowadzenia go do zakładu karnego. Jaciuk pozostaje jednak poza zasięgiem ukraińskich organów ścigania.

Dimitrij Fuchedzhi i porozumienie, które miało sparaliżować interwencję milicji

   Jednym z najbardziej niepokojących wątków sprawy są ustalenia dotyczące kontaktów prorosyjskich bojówkarzy z przedstawicielami ówczesnych struktur porządkowych.

   W aktach pojawia się nazwisko Dimitrija Fuchedzhi, byłego zastępcy szefa Głównego Zarządu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Ukrainy w obwodzie odeskim, który odpowiadał za bezpieczeństwo publiczne. To kolejny uciekinier, wcześniej skazany zaocznie.

   Według ustaleń śledczych prorosyjskie ugrupowania zawarły z nim porozumienie dotyczące niepodejmowania interwencji wobec ich bezprawnej działalności. Wcześniej oskarżeni mieli uzgodnić z przedstawicielem milicji, że ta nie będzie przeszkadzać im w realizacji planów. Były funkcjonariusz został już pociągnięty do odpowiedzialności karnej za to przestępstwo i skazany w odrębnym postępowaniu.

   Właśnie ten element może mieć zasadnicze znaczenie dla zrozumienia, dlaczego sytuacja w Odessie tak dramatycznie wymknęła się spod kontroli. Jeżeli organizatorzy przemocy mogli liczyć na brak skutecznej interwencji służb, ich możliwości działania znacząco rosły. W sprawie nie chodzi więc wyłącznie o działalność samych separatystów, ale także o odpowiedzialność osób, które powinny stać na straży bezpieczeństwa publicznego. Ustalenia dotyczące porozumienia z Fuchedzhi wskazują, że sprawa wymaga spojrzenia również na rolę instytucji państwowych i osób odpowiedzialnych za porządek publiczny.

Co działo się po tragedii? Ponad 11 tys. dolarów na uroczystość żałobną

   Finansowanie prorosyjskich struktur nie ustało po 2 maja 2014 roku. Przykładem jest uroczystość żałobna zorganizowana 8 czerwca, czterdzieści dni po tragedii. Zachowany kosztorys wydarzenia, na którym widnieją nazwiska i podpisy Artema Dawydczenki oraz Jurija Nieustrojewa, wskazuje, że jego koszt przekroczył 11 tys. dolarów. Tego dnia wypuszczono w niebo 48 czarnych balonów, po jednym za każdą ofiarę wydarzeń z 2 maja. Jednak w kosztorysie przewidziano zakup aż tysiąca balonów za łączną kwotę 2 tys. dolarów.

   Ta rozbieżność jest kolejnym szczegółem, który zwraca uwagę przy analizie dokumentacji finansowej. Podobnie jak w przypadku rozliczeń obozu na Kulikowym Polu, pojawiają się pytania o sposób kalkulowania wydatków i rzeczywiste wykorzystanie przekazywanych pieniędzy. Warto również odnotować, że Jurij Nieustrojew, określany jako „prawosławny dziennikarz”, w 2015 roku kandydował do Rady Obwodowej z ramienia partii „Nasz Kraj”.

   Wątek uroczystości żałobnej pokazuje, że dokumenty dotyczące działalności prorosyjskich środowisk obejmują nie tylko okres bezpośrednio poprzedzający tragedię, ale również wydarzenia późniejsze. Pozwalają prześledzić, jak funkcjonowały te środowiska, kto uczestniczył w organizowaniu ich przedsięwzięć i jakie kwoty pojawiały się w rozliczeniach.

Proces zaoczny. Oskarżeni ukrywają się w Rosji i na terenach okupowanych

   Ukraińscy śledczy zakończyli postępowanie przygotowawcze dotyczące trzech głównych oskarżonych. Zarzuty obejmują zdradę stanu oraz zamach na integralność terytorialną i nienaruszalność Ukrainy, popełnione przez grupę osób działających w porozumieniu. W kwalifikacji prawnej wskazano art. 111 ust. 1, art. 110 ust. 2 oraz art. 28 ust. 2 Kodeksu Karnego Ukrainy. Ze względu na to, że oskarżeni od dłuższego czasu ukrywają się na terytorium Federacji Rosyjskiej lub na czasowo okupowanych obszarach Ukrainy, postępowanie przygotowawcze przeprowadzono w trybie in absentia, czyli pod nieobecność podejrzanych.

   Sprawa trafi do sądu bez ich udziału. Nie oznacza to jednak, że wszystkie zarzuty można traktować jako prawomocnie rozstrzygnięte. W odniesieniu do Kaurowa, Nowikowa i JacIuka o ich odpowiedzialności w tej sprawie ma zdecydować sąd, który oceni zgromadzony materiał dowodowy. Istotne jest również to, że Jacuk był już wcześniej skazany zaocznie w odrębnym postępowaniu, a Fuchedzhi został wcześniej skazany w osobnej sprawie. Te rozstrzygnięcia należy odróżniać od nowego procesu dotyczącego zarzutów postawionych całej trójce.

Długa droga do tragicznych wydarzeń w Odessie 2 maja 2014 roku

   Historia tzw. rosyjskiej wiosny w Odessie z 2014 roku nie zaczęła się 2 maja. Wcześniej były demonstracje wzywające do interwencji rosyjskich wojsk, próba siłowego przejęcia budynku administracji, rosyjska flaga na maszcie w ukraińskim mieście, żądania referendum, działalność obozu na Kulikowym Polu i finansowanie organizacji promujących koncepcję Noworosji. Były także kontakty z rosyjskimi strukturami politycznymi, pieniądze przekazywane za pośrednictwem kanałów cerkiewnych, rozliczenia budzące poważne wątpliwości i porozumienia z przedstawicielami milicji, którzy mieli nie reagować na bezprawne działania prorosyjskich ugrupowań.

W tej układance szczególną rolę odgrywają trzy nazwiska: Walerij Kaurow, Andrij Nowikow i Denys Jaciuk. Każdy z nich miał pełnić inną funkcję, ale według śledczych łączyły ich wspólny cel i współpraca ze stroną rosyjską. Kaurow był politycznym organizatorem i twarzą projektu separatystycznego, Nowikow miał odpowiadać za wykorzystanie kanałów cerkiewnych do finansowania, a Jaciuk należał do przywódców prorosyjskich struktur działających w terenie.

   Ustalenia dotyczące obozu pokazują z kolei, że za hasłami o obronie rosyjskojęzycznej ludności i wspólnocie kulturowej krył się mechanizm wymagający pieniędzy, organizacji, zaplecza oraz współpracy z ludźmi dysponującymi wpływami w instytucjach państwowych. To właśnie dlatego zakończenie śledztwa ma znaczenie wykraczające poza sam proces trzech oskarżonych. Chodzi o odtworzenie mechanizmu, dzięki któremu zewnętrzna ingerencja, lokalne ambicje polityczne, propaganda i bezczynność części służb mogły doprowadzić do tak tragicznych konsekwencji.

   Rosyjska propaganda przez lata przedstawiała wydarzenia 2 maja jako dowód na rzekomą wrogość Ukrainy wobec rosyjskojęzycznych mieszkańców. Tymczasem materiał zgromadzony w sprawie każe spojrzeć na nie również przez pryzmat wcześniejszych prób destabilizacji Odessy i budowania separatystycznego projektu wspieranego z Rosji. Rzetelne wyjaśnienie tragedii wymaga nie tylko ustalenia, co wydarzyło się tego dnia, ale także zbadania, kto przygotowywał grunt pod eskalację, skąd pochodziły pieniądze, kto korzystał z tego finansowania i dlaczego osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo publiczne nie zapobiegły katastrofie. Dopiero pełne rozliczenie tych mechanizmów może pomóc oddzielić fakty od propagandy i przywrócić wydarzeniom z Odessy ich rzeczywisty kontekst historyczny.

Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 13 marca 2025 roku

   Wydarzenia 2 maja 2014 roku zakończyły się śmiercią 48 osób i zranieniem setek kolejnych. Tragedia stała się później jednym z głównych narzędzi rosyjskiej propagandy wymierzonej w Ukrainę.

   13 marca 2025 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok dotyczący tragicznych wydarzeń w Odessie, często wykorzystywany w rosyjskiej propagandzie.

   ETPC stwierdził, że Ukraina naruszyła art. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, nie zapobiegając eskalacji starć i nie prowadząc skutecznego śledztwa. Wskazał również na zaniedbania milicji i straży pożarnej oraz zasądził odszkodowania dla rodzin ofiar i ocalałych.

    Trybunał nie stwierdził jednak świadomego niszczenia dowodów przez władze ani nie uznał, że ofiary były wyłącznie etnicznymi Rosjanami zabitymi przez ukraińskich nacjonalistów. Wśród zabitych byli aktywiści obu stron konfliktu.

    ETPC podkreślił także rolę rosyjskiej propagandy w podsycaniu napięć i destabilizacji sytuacji w Odessie. To fakt często pomijany w przekazach manipulujących opinią publiczną.

Źródła: Dumskaya, 12 października 2026; / Biuro Generalnego Prokuratora, 12 października 2026; / Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 13 marca 2025 “Vyacheslavova i inni przeciwko Ukrainie”; Borys Tynka, Odessa 2 maja 2014. Krwawy ślad rosyjskiej wiosny, Wydawnictwo e-bookowo, 2024.

Dyskusja

Co sądzisz o tym materiale?

0 Komentarze

Dołącz do rozmowy. Komentarze powinny odnosić się do tematu artykułu.

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpocząć dyskusję.

Napisz komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *