PT. 23 PAŹ
KURS $3,89 €4,37

Braterstwo krwi i klęska. Jak Polska i Czechosłowacja zmarnowały szansę na przetrwanie

Wrzesień 1939 r. i początek braterstwa broni

Wojna na Ukrainie i bezprecedensowa solidarność Polski wobec wschodniego sąsiada budzą do dziś zdziwienie wielu zewnętrznych obserwatorów. Zastanawiają się oni, jak to możliwe, że dwa narody z tak trudną, pełną bolesnych ran historią potrafiły niemal z dnia na dzień odłożyć na bok dawne urazy. A to proste zjawisko jednoczenia się dawnych rywali w obliczu śmiertelnego zagrożenia nie jest w historii świata niczym nowym. W przypadku Polski wystarczy cofnąć się do 1939 roku. Stosunki polsko-czechosłowackie przypominały wówczas polityczne zgliszcza – zrujnowane czechosłowacką i polską głupotą, z których największą było siłowe zajęcie Zaolzia najpierw przez Czechosłowację, potem przez Polskę. Pisałem o tym niedawno, zainteresowanym podaję link. A jednak, gdy II Wojna Światowa stała się faktem, dawni adwersarze, w mechanizmie uderzająco podobnym do dzisiejszego sojuszu polsko-ukraińskiego, zmuszeni byli dać początek niezwykłemu braterstwu broni. Dziś setki Polaków walczy w Ukrainie, a tysiące są zaangażowane w pomoc. Przesunięcie granicy rosyjskiego zagrożenia na południowy wschód i ewentualny upadek Kijowa postawiłyby Polskę w analogicznej, śmiertelnej pułapce strategicznej, przed którą ostrzega nas własna historia z Czechosłowacją w tle. Skąd polska umiejętność stanięcia po właściwej stronie nawet wbrew trudnej historii? Odpowiedź może dać historia stosunków polsko-czeskich.

🔴 Nowiny Wschodnie — obserwuj nas. Najważniejsze informacje z Polski, Ukrainy i Europy Wschodniej.
Wesprzyj Nowiny Wschodnie
Pomóż nam rozwijać niezależne polsko-ukraińskie medium.
Wspólnie zebraliśmy
342 zł
Cel
5 000 zł
Każde wsparcie pomaga nam tworzyć rzetelne informacje i rozwijać portal.
Postaw kawę za:

Po polskiej i węgierskiej akcji okrojenia państwa czechosłowackiego nastąpiło w końcu uspokojenie pomiędzy naszymi narodami. Na horyzoncie malował się już znacznie większy dla wszystkich problem. Czechy upadły pod wpływem niemieckiego nacisku, a Słowacja stała się państwem satelickim III Rzeszy. Teraz to Polska stała się kolejną ofiarą Niemców. Po odkryciu tego ( w sumie oczekiwanego) faktu czechosłowaccy wojskowi i młodzież, chcący walczyć, uciekali z okupowanych Czech do Polski, starając się o przydział do polskiego wojska. Nie było to takie łatwe; na wszelki wypadek grupowano tych ochotników w kilku ośrodkach. Szczególnie cenni byli piloci i inni fachowcy od różnego sprzętu. Josef František był już prawie na statku płynącym do naszych zachodnich sojuszników, gdy polscy oficerowie przedstawili jemu i innym Czechom możliwość walki przeciwko Niemcom w Polsce. Część Czechów uznała to za dobrą okazję i została, po czym po cichu wcielano ich do polskich jednostek. Tak zaczęła się słynna droga Josefa Františka – „Czechosłowaka”, jak sam o sobie mówił – który do dziś łączy Polaków i Czechów.

Josef František – czeski pilot w polskim Dywizjonie 303. Źródło Wikimedia Commons

Wraz z wybuchem II wojny światowej przedwojenne spory straciły jakiekolwiek znaczenie. 3 września 1939 roku, dekretem prezydenta RP Ignacego Mościckiego, powołano Legion Czechów i Słowaków, którego dowódcą mianowano gen. Lva Prchalę. Poniżej fragmenty odezwy, jaką z tej okazji wydał marszałek Edward Śmigły-Rydz:

Odezwa Naczelnego Wodza do żołnierzy czeskich i słowackich

“Żołnierzu czeski i słowacki!

Odwieczny wróg ludów słowiańskich rozpoczął barbarzyński atak na nasze najświętsze prawa do wolności i niepodległości. Pogwałcone i zdeptane zostały wszystkie umowy i zobowiązania pokojowe.

(…)

Niech świetna tradycja Grunwaldu, gdy w krwawym boju z Teutonami występowały zgodnie narody słowiańskie i gdzie polała się ofiarna krew wszystkich walecznych praojców, ożywi dziś nadzieją wasze serca i uzbroi wasze ramiona.

Dekret Prezydenta Rzeczypospolitej o utworzeniu legionów czeskiego i słowackiego winien stać się dokumentem historycznym, który zapoczątkuje nasz wspólny żołnierski wysiłek w walce o niepodległość. (…)

Gdziekolwiek jesteś, Czechu i Słowaku, wzywam cię w imieniu mego narodu byś podjął walkę z ciemiężcą.

Na ziemiach polskich tworzone są obecnie legiony czeskie i słowackie, których naczelne dowództwo obejmuje doświadczony bojowy żołnierz generał broni Lew Prchala. (…)

Naczelny Wódz
EDWARD ŚMIGŁY-RYDZ
Marszałek Polski
Warszawa, 3 września 1939 r.

gen. Ludvik Svoboda. Źródło Wikimedia Commons

Kluczową rolę w formowaniu tych struktur odegrał ppłk Ludvík Svoboda (późniejszy komunistyczny prezydent Czechosłowacji). Zgrupowanie pod jego komendą, liczące około 700 żołnierzy, stacjonowało w obozie w Leśnej koło Baranowicz. Po 17 września oddział wycofywał się na południe, a następnie oddał się do niewoli wkraczającej Armii Czerwonej i został internowany. Decyzja by oddać się Rosjanom zapadła z powodu obawy, że Rumuni wydadzą ich Niemcom. Równolegle czechosłowaccy ochotnicy od pierwszych dni września walczyli w polskim lotnictwie, m.in. Josef Balejka i Vilém Košař. Szczególną rolę odegrał tu wspomniany wyżej Josef František – czeski pilot, zawrócony przez polskich oficerów i skuszony możliwością szybkiej walki przeciwko Niemcom. W trakcie kampanii wrześniowej z wielkim oddaniem wykonywał loty rozpoznawcze i łącznikowe, a po ewakuacji przez Rumunię i Francję trafił wraz z Polakami do Wielkiej Brytanii.

Na frontach zachodnich – Tobruk i niebo nad Wielką Brytanią

Polscy żołnierze na stanowisku pod Tobrukiem. Źródło Wikimedia Commons, autor: No 1 Army Film & Photographic Unit, Barker (Lt)

Do ponownego zorganizowanego współdziałania żołnierzy obu narodów doszło w Afryce Północnej, podczas obrony oblężonej przez siły niemiecko-włoskie twierdzy Tobruk. Polska Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich pod dowództwem gen. Stanisława Kopańskiego (przetransportowana w sierpniu 1941 r.) przejęła najdłuższy odcinek obrony. 11. Czechosłowacki Batalion Piechoty dowodzony przez ppłk. Karela Klapálka dotarł do twierdzy pod koniec października 1941 roku i został operacyjnie podporządkowany polskiej brygadzie. Czesi i Słowacy obsadzili trudny, zachodni odcinek obrony, walcząc ramię w ramię z Polakami aż do odblokowania twierdzy w grudniu 1941 r. Walka w ekstremalnych warunkach pociągnęła za sobą ofiary: zginęło 109 polskich żołnierzy, a ok. 400 zostało rannych, natomiast straty czechosłowackie na ich odcinku wyniosły 14 poległych i 81 rannych. O tej bitwie Czesi nakręcili znakomity film fabularny „Tobruk”. Można w nim także zobaczyć polskie wątki. Miałem okazję go widzieć, jak pewnie wielu z naszych czytelników, i można śmiało napisać, że film ten jest ze wszech miar godny polecenia.

Piloci Dywizjonu 303. Źródło Wikimedia Commons autor Stanley Devon

Podczas Bitwy o Anglię obok polskiego Dywizjonu 303 operował czeski Dywizjon 310. Niezaprzeczalnym symbolem tego sojuszu stał się Josef František, z którym polscy lotnicy ewakuowali się po klęsce wrześniowej. František na własne życzenie pozostał w polskiej armii i latał w elitarnym Dywizjonie 303. Będąc najskuteczniejszym pilotem tej formacji, odniósł 17 potwierdzonych zwycięstw powietrznych. Zginął w katastrofie lotniczej w październiku 1940 roku jako bohater obu narodów. O nim i innych polskich lotnikach napisał książkę jeszcze w czasie wojny Arkady Fiedler – „Dywizjon 303”, gdzie Josef František jest jednym z głównych bohaterów. Książka ta była zrzucana do Polski jeszcze pod okupacją niemiecką. Nazwiska głównych bohaterów zostały zmienione, by rodziny w kraju nie zaznały niemieckich represji. Po wojnie publikacja na pewien czas popadła w zapomnienie – komuniści prześladowali przecież żołnierzy walczących na Zachodzie, a książka mówiła o nich pozytywnie. Po jej ponownym wydaniu stała się prawdziwym bestsellerem. Jej nakłady w czasach komunizmu sięgały setek tysięcy egzemplarzy. Nic dziwnego, to bardzo dobra książka – można powiedzieć nawet, że znakomity reportaż. Czesi zaś nakręcili o swoim (i naszym) pilocie film, który niedawno trafił na ekrany kin. Jest znakomity, co podkreślają wszystkie recenzje. Mam nadzieję, że niedługo będzie można go zobaczyć również w polskich kinach.

Niespełniony sen o konfederacji polsko-czechosłowackiej

To militarne braterstwo frontowe znalazło odzwierciedlenie w działaniach dyplomatycznych. W latach 1940–1942 rządy na uchodźstwie – pod kierownictwem gen. Władysława Sikorskiego i prezydenta Edvarda Beneša – stworzyły plan powołania Konfederacji polsko-czechosłowackiej. Projekt zakładał utworzenie potężnego bloku ze wspólną polityką zagraniczną i obronną, unią celną oraz wspólną walutą. Głównym założeniem geostrategicznym było zbudowanie zapory, która po wojnie powstrzymywałaby zarówno niemiecki rewizjonizm, jak i rosyjski imperializm.

Zamiar ten ostatecznie upadł w wyniku nacisków Moskwy oraz zmiany polityki przez stronę czechosłowacką. Józef Stalin kategorycznie sprzeciwiał się powstaniu tak silnego sojuszu w swojej strefie wpływów. Z kolei po odkryciu zbrodni katyńskiej w 1943 roku i zerwaniu stosunków sowiecko-polskich, prezydent Beneš postanowił zdystansować się od polskiego rządu w Londynie, szukając gwarancji bezpieczeństwa bezpośrednio na Kremlu. Przekreśliło to projekt konfederacji, wpychając ostatecznie oba państwa w zależność od Moskwy.

Edvard Beneš oraz Władysław Sikorski. Źródło Wikimedia Commons

Czescy historycy są raczej zdania, że prezydent Beneš nigdy nie miał zamiaru budowania takiego państwa, na jakie liczyli Polacy. Beneš miał bardzo słabą pozycję u aliantów zachodnich, a rozmowy z Polakami o ewentualnej federacji traktował czysto instrumentalnie, jako wzmocnienie siebie i swoich możliwości. Tym bardziej, że wiedział o polskich zabiegach zmierzających do wzmocnienia opozycji wobec niego wśród emigracji czechosłowackiej. Późniejsza wolta Beneša jest w tym świetle znacznie bardziej zrozumiała. Czesi nadal uważali Rosjan za swoich sojuszników, a nie przyszłych okupantów. Z ich punktu widzenia Polska i tak miała zostać zdominowana, więc jakikolwiek ścisły z nią związek narażałby Czechosłowację na niechęć Stalina. Czy tak by było? Nie dowiemy się. Wspólny plan polsko-czechosłowacki dalby więcej argumentów aliantom i może ruszyłaby ofensywa od Włoch mająca uprzedzić Rosjan?

Zakończenie

Jak widać, historia polsko-czechosłowackiej współpracy podczas II wojny światowej to jednak nie jest budująca opowieść o zrozumieniu własnych błędów. To przede wszystkim brutalna lekcja o tym, jak łatwo zmarnować braterstwo broni przez polityczną krótkowzroczność i fatalne decyzje. Edvard Beneš uwierzył, że dystansowanie się od Polski i szukanie gwarancji bezpośrednio u Stalina ocali jego kraj. Finał tej decyzji był tragiczny – projekt potężnego, środkowoeuropejskiego bufora upadł, a oba państwa na dekady wpadły w orbitę sowieckiego zniewolenia.

To memento powinno dziś niezwykle głośno wybrzmiewać w kontekście wojny na Ukrainie. Zjednoczenie w obliczu rosyjskiej inwazji to fundament, ale samo braterstwo krwi nie wystarczy, jeśli nie pójdzie za nim budowa trwałych, politycznych ram na przyszłość. Kreml, dokładnie tak jak w latach 40., robi i będzie robił wszystko, by wbić klin między sąsiadów, umiejętnie podsycając dawne historyczne urazy. Jeśli dziś Polska i Ukraina nie wyciągną wniosków z błędów polsko-czechosłowackiej dyplomacji, ryzykują powtórką z historii. Tylko całkowite odrzucenie złudzeń o możliwości układania się z rosyjskim imperializmem oraz ścisły sojusz może sprawić, że tym razem nasz sen o bezpiecznej i zjednoczonej Europie Środkowej nie skończy się koszmarem ponownej rosyjskiej okupacji.

Dyskusja

Co sądzisz o tym materiale?

0 Komentarze

Dołącz do rozmowy. Komentarze powinny odnosić się do tematu artykułu.

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpocząć dyskusję.

Napisz komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *