
„Nie dajmy się podzielić”. Polacy, Ukraińcy i Białorusini wspólnie przeciwko nienawiści
Przed Ambasadą Ukrainy w Warszawie oraz na wrocławskim Rynku odbyły się Pikiety Dobrego Sąsiedztwa. Ich uczestnicy – Polacy, Ukraińcy i Białorusini – chcieli pokazać, że mimo narastających napięć i ksenofobicznych incydentów nie zgadzają się na budowanie wrogości między narodami.
5 000 zł
Na transparentach można było przeczytać hasła: „Nie dajmy się podzielić”, „Stop nienawiści”, „Nie bądźmy obojętni – reaguj na zło” oraz „Jesteśmy z Wami całym sercem”. W czasie manifestacji wielokrotnie podkreślano, że odpowiedzią na agresję powinny być solidarność i wzajemny szacunek.
Dymitr Hałko: „Strach nie jest oznaką demokracji”
Pomysłodawcą wydarzenia był Dymitr Hałko – białoruski dziennikarz, były korespondent wojenny w Ukrainie i analityk zajmujący się dezinformacją. Jak tłumaczył, impulsem do organizacji pikiety była seria niepokojących zdarzeń wymierzonych w cudzoziemców mieszkających w Polsce.

W swoim wystąpieniu zwrócił uwagę, że coraz więcej obywateli Ukrainy i Białorusi zaczyna obawiać się publiczznego zabierania głosu.
– Strach jest cechą państw autorytarnych. Jeśli mniejszości zaczynają bać się mówić i wolą pozostać niewidoczne, demokracja zaczyna przegrywać. Milczenie oznacza zgodę, a strach z czasem zatruwa całe społeczeństwo. Dlatego nie możemy zostać w domach – powiedział.

Hałko podkreślał również, że internetowa nienawiść nie odzwierciedla nastrojów całego społeczeństwa.
– Boty nie wychodzą na ulice. Wychodzą ludzie. Chcieliśmy pokazać, że tych ludzi, którzy nie zgadzają się na nienawiść, jest więcej – mówił.

„Pamięć nie może służyć do szczucia ludzi”
Jednym z najważniejszych tematów poruszonych podczas przemówienia była pamięć historyczna.
Organizator manifestacji zaznaczył, że tragedia Wołynia powinna być pamiętana, ale nie może stać się narzędziem usprawiedliwiania agresji wobec współczesnych Ukraińców.
– Pamięć o Wołyniu ma uczyć, do czego prowadzi nienawiść. Jeśli staje się pretekstem do atakowania ludzi, przestaje być pamięcią, a zaczyna służyć podziałom – podkreślił.

Jerzy Wójcik: „Ktoś musiał powiedzieć: dość”
Do uczestników manifestacji zwrócił się również Jerzy Wójcik, wydawca polsko-ukraińskiego portalu Sestry.eu. Ostrzegł przed nasilającą się w ostatnim czasie retoryką, która – jego zdaniem – sztucznie pogłębia konflikty między Polakami a Ukraińcami.
– Coraz częściej w internecie i debacie politycznej pojawiają się przekazy oparte na wzajemnych pretensjach i próbach skłócenia naszych narodów. To bardzo niebezpieczny kierunek – powiedział.
Wójcik zaznaczył jednocześnie, że w ukraińskiej przestrzeni medialnej nie obserwuje podobnej skali niechęci wobec Polaków. Jak dodał, pojawia się tam krytyka niektórych decyzji politycznych, ale nie jest ona wymierzona w całe polskie społeczeństwo.
Odnosząc się do frekwencji podczas pikiety, podkreślił, że znaczenie wydarzenia nie zależy od liczby uczestników.

– Każdy wielki płomień zaczyna się od jednej iskry. Dziś przyszła niewielka grupa ludzi, ale ktoś musiał zrobić pierwszy krok i powiedzieć: „Stop”. Jeśli pozwolimy, aby spirala nienawiści dalej się nakręcała, może to doprowadzić do trwałego zniszczenia relacji między Polakami i Ukraińcami. Nie możemy do tego dopuścić – zaznaczył.
Wspólny apel
Choć manifestacja zgromadziła kilkadziesiąt osób, jej przesłanie było jednoznaczne – sprzeciw wobec nienawiści, dezinformacji i prób skłócenia społeczeństw. Organizatorzy podkreślali, że dobre relacje między Polakami, Ukraińcami i Białorusinami wymagają dialogu, wzajemnego szacunku i odwagi do reagowania wtedy, gdy pojawia się przemoc lub mowa nienawiści.

Źródło: PAP, wystąpienia Dymitra Hałki i Jerzego Wójcika podczas Pikiety Dobrego Sąsiedztwa.

Dziennikarz i redaktor portalu informacyjnego Nowiny Wschodnie,
działacz społeczny zaangażowany w tematykę migracji, integracji,
praw człowieka oraz relacji polsko-ukraińskich.
Od lat zajmuje się problemami społecznymi, przeciwdziałaniem dezinformacji
i propagandzie rosyjskiej.
Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej
na Karkonoskiej Akademii Nauk Stosowanych.
Od 2014 roku publikował teksty dla polskiego portalu w Ukrainie „Słowo Polskie”,
a także współpracował z mediami lokalnymi w Polsce.
Doświadczenie medialne zdobywał również w telewizji —
w ukraińskiej stacji w Winnicy oraz w lokalnej telewizji w Jeleniej Górze.
Jest inicjatorem i współzałożycielem organizacji non profit
działających na rzecz wsparcia uchodźców i migrantów w Polsce.
Współtworzy oraz koordynuje projekty edukacyjne i integracyjne,
w tym szkołę sobotnią dla dzieci z Ukrainy
oraz inicjatywy wspierające osoby w procesie adaptacji i integracji społecznej.