Obrazy ze Lwowa przed polskim sądem: kto jest ich prawowitym właścicielem – państwo czy ród Lubomirskich?

Portret Roksolany, Fot.: Lwowskie Muzeum Historyczne

Dwa obrazy z kolekcji Lwowskiego Muzeum Historycznego, wywiezione do Polski wiosną 2022 roku w celu ochrony przed działaniami wojennymi, stały się przedmiotem sporu sądowego między ukraińską instytucją państwową a spadkobiercami polskiego rodu arystokratycznego. Obie strony dysponują udokumentowanymi argumentami, a dopóki żaden polski sąd nie wyda rozstrzygnięcia co do meritum sprawy, odpowiedzi na pytanie, do kogo należą te obrazy, po prostu nie ma.

Wesprzyj Nowiny Wschodnie
Pomóż nam rozwijać niezależne polsko-ukraińskie medium.
Wspólnie zebraliśmy
63 zł
Cel
5 000 zł
Każde wsparcie pomaga nam tworzyć rzetelne informacje i rozwijać portal.
Postaw kawę za:

Chodzi o „Portret Roksolany” nieznanego malarza z XVI wieku oraz „Portret młodzieńca” Alojzego Reichana z 1850 roku – jak ustaliła „Rzeczpospolita”. Oba dzieła pochodzą ze zbiorów Lwowskiego Muzeum Historycznego i są obecnie eksponowane w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, w ramach wystawy „Kresy Europy – ze skarbca Lwowskiego Muzeum Historycznego” (10 czerwca – 18 października 2026 roku). Ich łączną wartość gazeta szacuje na 150 tysięcy złotych.

Jak podaje rp.pl, 20 lipca 2026 roku mecenas Maciej Obrębski, reprezentujący jednego ze spadkobierców (w dokumentach oznaczonego jako B.K.) księcia Andrzeja Lubomirskiego, złożył w Sądzie Okręgowym w Słupsku wniosek o udzielenie zabezpieczenia – czyli o zakaz przekazywania obrazów przez muzeum komukolwiek, w tym ich zwrotu na Ukrainę, do czasu rozstrzygnięcia sprawy co do istoty. Sąd wyznaczył muzeum czternastodniowy termin na odpowiedź. Zdaniem mecenasa Obrębskiego, stanowi to naruszenie procedury, ponieważ zgodnie z art. 737 Kodeksu postępowania cywilnego wnioski o zabezpieczenie powinny być rozpoznawane w terminie nie dłuższym niż siedem dni. Prawnik podkreśla w rozmowie z gazetą również sens samej instytucji zabezpieczenia: „Udzielenie zabezpieczenia przez sąd ma służyć zaskoczeniu przeciwnika i uniemożliwić mu zniweczenie żądania powoda”. Jego zdaniem wydłużony termin ten cel podważa, na co – jak twierdzi – wskazuje precedens z 2024 roku, opisany niżej.

Spadkobiercy twierdzą, że oba obrazy należały niegdyś osobiście do Andrzeja Lubomirskiego i wchodziły w skład Muzeum Książąt Lubomirskich we Lwowie. Według ich stanowiska dzieła te powinny pozostać w Polsce – najlepiej w tworzonym Muzeum Książąt Lubomirskich przy Ossolineum we Wrocławiu. Według mecenasa Obrębskiego, krąg spadkobierców liczy obecnie około pięćdziesięciu osób, rozsianych po całym świecie, lecz zgodnie współdziałających w staraniach o odzyskanie rodzinnego dziedzictwa. Lwowskie Muzeum Historyczne, które o pozwie dowiedziało się 20 lipca, a swoje stanowisko upubliczniło 22 lipca, utrzymuje z kolei – jak informują ukraińskie portale – że oba dzieła stanowią część państwowej części Muzealnego Funduszu Ukrainy, muzeum jest ich państwowym depozytariuszem, a do Polski trafiły wyłącznie tymczasowo, w celu ochrony przed działaniami wojennymi, bez zamiaru przenoszenia prawa własności.

Aby zrozumieć źródło tego sporu, trzeba cofnąć się o dwa stulecia. Jak wynika z opracowań dotyczących historii Muzeum Książąt Lubomirskich, placówka ta powstała we Lwowie w 1823 roku na mocy porozumienia między Józefem Maksymilianem Ossolińskim a księciem Henrykiem Lubomirskim, który połączył swoją kolekcję ze zbiorami Ossolineum i sfinansował część gmachu. Po przejęciu Lwowa przez władze sowieckie w latach 1939–1940 Ossolineum zostało przejęte przez nowe władze i poddane reorganizacji zgodnie z ówczesnym prawem radzieckim. Muzeum Lubomirskich jako odrębna instytucja zostało zlikwidowane: grafikę i rysunki pozostawiono w Ossolineum, a pozostałe eksponaty rozdzielono między różne muzea Ukraińskiej SRR. W wyniku tego podziału część dawnej kolekcji Lubomirskich trafiła do zbiorów Lwowskiego Muzeum Historycznego, gdzie pozostawała aż do marca 2022 roku, kiedy to – wraz z innymi obiektami kolekcji – została ewakuowana po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji.

Kto jest prawowitym właścicielem: państwo czy spadkobiercy?

To nie pierwszy taki pozew. W 2024 roku podobna sytuacja miała już miejsce wokół wystawy „Geniusz Lwowa. Lwów jako ośrodek sztuki i jego kolekcje artystyczne” na Zamku Królewskim w Warszawie, gdzie eksponowano dwanaście obrazów ze Lwowa o wartości około 1,2 mln złotych. Spadkobiercy złożyli wówczas analogiczny wniosek o zabezpieczenie. Według relacji mecenasa Obrębskiego, 20 lutego 2024 roku muzeum dowiedziało się o wniosku drogą mailową od pracownika sądu, 21 lutego wystawę zamknięto, a 22 lutego obrazy przewieziono do Lwowa. Gdy 27 lutego odbyła się rozprawa, sąd odmówił udzielenia zabezpieczenia, ponieważ przedmiot sporu nie znajdował się już na terytorium Polski, a sprawa nigdy nie doczekała się rozstrzygnięcia co do własności.

Znamienne jest, że żaden z organizatorów obu wystaw – ani Zamek Królewski w 2024 roku, ani Muzeum Pomorza Środkowego obecnie – nie skorzystał z mechanizmu, który mógł zapobiec podobnym sporom jeszcze na etapie przygotowań do wystawy. Jak wyjaśnia Narodowy Instytut Muzealnictwa (NIMOZ) na swojej stronie, w polskim prawie istnieje tzw. immunitet muzealny – procedura wprowadzona ustawą z 5 sierpnia 2015 roku i wpisana do rozdziału 4a ustawy o muzeach z 1996 roku. Chroni ona ruchome dobra kultury wypożyczone z zagranicy na wystawę czasową w Polsce przed roszczeniami osób trzecich na czas ekspozycji. Aby uzyskać taką ochronę, instytucja musi złożyć wniosek co najmniej sześć miesięcy przed sprowadzeniem eksponatów, dołączając umowę wypożyczenia, zezwolenie na wywóz z kraju pochodzenia oraz oświadczenie właściciela o braku obciążeń prawnych. Zastosowanie tej procedury mogłoby ograniczyć ryzyko podobnych sporów prawnych podczas wystawy.

Sprawa nie powstała w próżni – wpisuje się w wieloletni, nierozstrzygnięty spór o status lwowskiego dziedzictwa kulturowego. Już w 1996 roku Polska oficjalnie podnosiła kwestię zbiorów Ossolineum i Muzeum Lubomirskich, argumentując, że kolekcje zostały ofiarowane „narodowi polskiemu”, a nie konkretnemu miastu. We Lwowie pozostawało wówczas, według ustaleń gazety, około 70 procent przedwojennych zbiorów Ossolineum i 90 procent kolekcji Muzeum Lubomirskich. Strony nie doszły do porozumienia w sprawie proponowanej wymiany, a kwestia formalnie pozostała otwarta, choć aktywnych negocjacji o zwrot zbiorów nie prowadzono. Od 2004 roku oba kraje skoncentrowały się na praktycznej współpracy: Polska zainwestowała około 8 mln złotych w digitalizację i konserwację polskiego dziedzictwa we Lwowie, w tym w remonty kościołów i cmentarzy.

Czy istnieją precedensy, w których polski sąd nakazał zwrot dzieła sztuki prywatnym spadkobiercom wbrew stanowisku instytucji państwowej? Bezpośredniego wyroku tego typu nie udało się odnaleźć: w sprawie z 2024 roku sąd umorzył postępowanie z przyczyn proceduralnych, nie rozstrzygając kwestii własności co do istoty. Jak wynika z odrębnego materiału poświęconego sporom spadkobierców z państwem, istnieją natomiast przykłady, w których strony dochodziły do porozumienia bez sądowego przejęcia dzieł: w 2016 roku Skarb Państwa wykupił część kolekcji Czartoryskich, a spadkobiercy otrzymali w zamian nieruchomość w formie darowizny; w 2022 roku Biblioteka Narodowa nabyła kolekcję Zamoyskich właśnie od spadkobierców – transakcja, która de facto potwierdziła ich prawo własności do ruchomości. W Polsce zdarzają się więc przypadki uznania praw majątkowych spadkobierców, dotąd miały one jednak formę negocjacji i wykupu, a nie orzeczenia sądowego nakazującego wydanie eksponatu z czynnej wystawy muzealnej na rzecz osoby prywatnej.

Dalszy przebieg sprawy ma dwa prawdopodobne scenariusze. Pierwszy: sąd w Słupsku, podobnie jak jego poprzednik z 2024 roku, rozpozna wniosek już po tym, jak muzeum zdąży zwrócić obrazy do Lwowa, a sprawa straci przedmiot sporu, nie doczekawszy się rozstrzygnięcia kwestii własności. Drugi: sąd nałoży tymczasowy zakaz przemieszczania obrazów i przejdzie do rozpoznania sprawy co do istoty – a to, z uwagi na złożoność sowieckiego prawodawstwa o nacjonalizacji z lat 1939–1946 oraz brak bezpośrednich precedensów, może trwać latami. Cytowany niezależny ekspert od restytucji zaznacza jedynie, że ostateczny los obrazów „pozostaje otwarty i rozstrzygnie o nim sąd”.

Obecnie oba obrazy pozostają na wystawie w Słupsku, a strony trwają przy swoich stanowiskach: muzeum podkreśla własność państwową i tymczasowy charakter przekazania, spadkobiercy – prywatne pochodzenie kolekcji. Pytanie, do kogo należą „Portret Roksolany” i „Portret młodzieńca”, pozostaje więc otwarte – do pierwszego rozstrzygnięcia sądu co do istoty sprawy, jeśli w ogóle do niego dojdzie.

Źródło: Nowiny Wschodnie / RP.PL / nim.gov.pl / hmarochos.kiev.ua

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *