CZW. 08 PAŹ
KURS $3,91 €4,38

Ofiary miały od trzech dni do 103 lat. Babi Jar – wąwóz w Kijowie, gdzie w dwa dni zamordowano 33 tysiące Żydów

Posłuchaj artykułu
Lektor AI
0:00 / –:–
Głos został wygenerowany przez sztuczną inteligencję.
Babi Jar na początku października 1941 roku. Zdjęcie niemieckiego fotografa wojskowego Johannesa Hählego.

Babi Jar to wąwóz na ówczesnych północno-zachodnich obrzeżach Kijowa, dziś w granicach miasta. 29 i 30 września 1941 roku Niemcy rozstrzelali tu 33 771 kijowskich Żydów – taką liczbę podawali w swoich raportach sami sprawcy. Dziś Ukraina obchodzi 85. rocznicę tej zbrodni. Historia Babiego Jaru nie skończyła się jednak wraz z wojną: władze sowieckie przez dziesięciolecia przemilczały tę zbrodnię, a później próbowały zasypać sam wąwóz.

Wesprzyj Nowiny Wschodnie
Pomóż nam rozwijać niezależne polsko-ukraińskie medium.
Wspólnie zebraliśmy
342 zł
Cel
5 000 zł
Każde wsparcie pomaga nam tworzyć rzetelne informacje i rozwijać portal.
Postaw kawę za:

Rozkaz rozlepiono w mieście 27 i 28 września: wszyscy Żydzi Kijowa i okolic mieli stawić się rano 29 września na skrzyżowaniu ulic Melnykowa i Diehtiariwśkiej, z dokumentami, pieniędzmi, kosztownościami i ciepłą odzieżą. Za niepodporządkowanie się groziła śmierć. Przyszły tysiące ludzi. Odbierano im dokumenty i rzeczy, kazano się rozebrać, a następnie grupami prowadzono nad wąwóz. Do wieczora zginęło blisko 22 tysiące osób. Tych, których nie zdążono rozstrzelać, zamknięto na noc w garażach przy ulicy Tabirnej i zamordowano następnego dnia. Najmłodsza ofiara miała trzy dni, najstarsza – 103 lata.

Wśród idących tego ranka była Dina Proniczewa, aktorka kijowskiego teatru lalek. Skoczyła do wąwozu, zanim padły strzały, i leżała wśród ciał, udając martwą, a w nocy wydostała się na górę. Po wojnie zeznawała przed sądem. Z egzekucji 29 i 30 września ocalało zaledwie około 29 osób.

Na tym egzekucje się nie skończyły. W październiku 1941 roku w Babim Jarze zamordowano kolejnych około 17 tysięcy ludzi, a rozstrzeliwania trwały aż do wyzwolenia Kijowa w listopadzie 1943 roku. Ginęli tu Romowie, jeńcy wojenni, członkowie podziemia, pacjenci szpitala psychiatrycznego i członkowie OUN. Według Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej w wąwozie spoczywa łącznie około 100 tysięcy ofiar. Ich nazwiska i fotografie wciąż gromadzi m.in. jerozolimski instytut Jad Waszem.

Po drugiej stronie Dniepru, w lesie na wschodnim skraju Kijowa, znajduje się miejsce dobrze znane w Polsce. Bykownia to jeden z czterech cmentarzy katyńskich. Spoczywają tu obywatele polscy z tzw. Ukraińskiej Listy Katyńskiej – 3435 osób aresztowanych po 17 września 1939 roku i zamordowanych przez NKWD w 1940 roku. Obok nich leżą dziesiątki tysięcy Ukraińców, ofiar Wielkiego Terroru.

Władze sowieckie postępowały z oboma miejscami podobnie. W Bykowni groby kilkakrotnie przekopywano, by usunąć przedmioty pozwalające ustalić narodowość zamordowanych. Do ofiar NKWD przyznano się tam oficjalnie dopiero w 1989 roku, a listę 3435 Polaków przekazała Polsce Służba Bezpieczeństwa już niepodległej Ukrainy w 1994 roku. Dziś Narodowy Rezerwat Historyczno-Memorialny „Babi Jar” opowiada o Bykowni i Babim Jarze we wspólnym projekcie – jako o zbrodniach dwóch totalitarnych reżimów.

Dlaczego o Babim Jarze przez pół wieku nie można było mówić wprost?

Babi Jar, 1 października 1941 roku. Radzieccy jeńcy wojenni zmuszeni przez Niemców do zasypywania masowego grobu po egzekucjach. Fot. Johannes Hähle

Sowiecka wersja wydarzeń nie wyróżniała żadnych narodowości: ofiary nazywano „pokojowymi obywatelami radzieckimi”. W ten sposób z pamięci znikał fakt, że ofiary największych egzekucji zginęły właśnie dlatego, że były Żydami. Gdy w 1976 roku w Babim Jarze odsłonięto pierwszy oficjalny pomnik, w napisie na nim słowo „Żydzi” nie padło. Menora, dziś symbol tego miejsca, stanęła dopiero 29 września 1991 roku, w 50. rocznicę zbrodni.

Wcześniej, w 1950 roku, władze Kijowa postanowiły zasypać wąwóz odpadami z pobliskich cegielni – płynną mieszaniną gliny, piasku i wody. Przez lata wpompowywano ją do miejsca masowego grobu, za ziemną tamę. Rankiem 13 marca 1961 roku tama pękła, a fala płynnej gliny i błota zalała dzielnicę Kureniwka. Oficjalnie zginęło 145 osób, według szacunków badaczy – kilkaset. Szczegóły katastrofy ukryto, a rok później wąwóz zrównano z ziemią i zamieniono w park.

Polskiemu czytelnikowi ten mechanizm jest znany z historii Katynia: zbrodnię się przemilcza, zniekształca albo opisuje tak, by ukryć, kogo i dlaczego zabito. Prawdę o Katyniu Moskwa przyznała w 1990 roku. O Babim Jarze i Bykowni zaczęto otwarcie mówić mniej więcej w tym samym czasie – u schyłku istnienia ZSRR.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, oddając dziś hołd ofiarom, napisał:

Ta tragedia przypomina, jak ważne jest bronić się przed złem, przed strasznymi reżimami, dla których ludzkie życie nic nie jest warte. Przypomina, dlaczego nie wolno zamykać oczu na terror i okrucieństwa wobec ludzi i dlaczego zawsze warto wspierać prawdziwych obrońców życia – Wołodymyr Zełenski,

Dziś w miejscu, które władze sowieckie chciały zamienić w park, stoi miejsce pamięci.

Wąwóz udało się zasypać. Pamięci – nie.

Źródło: Nowiny Wschodnie / Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej / Narodowy Rezerwat Historyczno-Memorialny „Babi Jar” / Jad Waszem

Dyskusja

Co sądzisz o tym materiale?

0 Komentarze

Dołącz do rozmowy. Komentarze powinny odnosić się do tematu artykułu.

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpocząć dyskusję.

Napisz komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *