CZW. 08 PAŹ
KURS $3,91 €4,38

Zapomniane ultimatum. Czego Rosja żądała od USA i NATO przed inwazją na Ukrainę

Przemysław Gintrowski wykonywał kiedyś piosenkę Józefa Czecha o księciu Józefie Poniatowskim. Odnosząc się do traktowania Polaków przez Francję jest tam taka fraza:

Wesprzyj Nowiny Wschodnie
Pomóż nam rozwijać niezależne polsko-ukraińskie medium.
Wspólnie zebraliśmy
342 zł
Cel
5 000 zł
Każde wsparcie pomaga nam tworzyć rzetelne informacje i rozwijać portal.
Postaw kawę za:

„(…)Lecz obca pamięć krótka bywa przecie

Przelana krew i zeszłoroczny śnieg

Jednaką cenę mają na tym świecie(…)”

Czy tylko obca pamięć? Jak to jest z naszą? Polacy nie są odporni na rosyjską propagandę, a wydawałoby się, że powinni być. Okazało się, że około 200 lat niewoli nie zakodowało dużej ilości Polaków rozsądku i nieufności wobec ludobójczych reżimów z Rosji. Co chwilę ktoś twierdzi wbrew prawdzie, że Rosja nie ma żadnych żądań wobec Polski. To, że rozbiory, okupacja i komunizm nie nauczyły wielu z nas rozumu, to jedno. Ale pamięć o żądaniach rosyjskich wobec Polski zanikła dziwnie szybko. A były one sformułowane niedawno – w grudniu 2021 roku. Rosyjskie wojska w tym czasie gromadziły się przy ukraińskiej granicy. Może czas na powtórkę z najnowszej historii, jakie warunki stawiała Rosja, by nie zaatakować Ukrainy? Może jednak ci, którzy twierdzą, że Ukraina walczy za nas mają rację? Na końcu link do dokumentu na stronie rządowej Federacji Rosyjskiej oraz do drugiego, na stronach w USA.

System wojskowy Himars wystrzeliwuje rakietę

Himars wystrzeliwujący rakietę. Wikimedia Commons, Armia USA

Żądanie kapitulacji NATO. Projekty z grudnia 2021 roku

W grudniu 2021 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej przedstawiło Stanom Zjednoczonym oraz państwom członkowskim NATO projekty dwóch porozumień. Dokumenty te „Projekt umowy między Federacją Rosyjską a USA o gwarancjach bezpieczeństwa” oraz „Projekt porozumienia o miarach zapewnienia bezpieczeństwa RF i państw członkowskich NATO” – zawierały propozycję przeformowania całej dotychczasowej architektury bezpieczeństwa w Europie. W rzeczywistości było to upokarzające żądanie kapitulacji krajów NATO przed odradzającym się rosyjskim imperializmem. Dokument ten jest oczywiście ubrany w dyplomatyczne okrągłe zdania o wzajemnym bezpieczeństwie, a realizacja jego pozbawia kraje NATO możliwości natychmiastowej reakcji w przypadku, kiedy Rosja zechce najechać dowolny kraj NATO przyjęty do niego od 1997 roku.

Spotkanie NATO. Źródło Wikimedia Commons, Estońskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Dokument jest na tyle długi, że omawianie punktu po punkcie, gdzie są odwołania do pięknych idei bezpieczeństwa nie ma sensu. Skupię się na tych żądaniach, które mają realny wpływ na bezpieczeństwo Polski.

Kluczowe zapisy dotyczące statusu wojskowego Polski:

1. Cofnięcie infrastruktury i sił do stanu z 1997 roku (Art. 4 projektu NATO-Rosja).

Dokument zakładał, że państwa będące członkami NATO przed 27 maja 1997 roku nie będą rozmieszczać wojsk i uzbrojenia na terytorium pozostałych państw europejskich przyjętych po tej dacie. Dla Polski oznaczało to wymóg wycofania wszystkich sojuszniczych wojsk ( także amerykańskich) oraz likwidację całej związanej z tym infrastruktury obronnej powstałej po akcesji Polski do NATO w 1999 roku. Cofało nas to do epoki PRL-u pod względem infrastruktury wojskowej, która w tamtym czasie ustawiona była w kierunku na zachód. Ze wschodu nic nas nie broniło i Rosja chciała powrotu do tego stanu. Najciekawsze jest to, że jeśli bylibyśmy zagrożeni przez Rosję, to mielibyśmy jej spytać o zgodę, czy zgodzi się na przybycie wojsk NATO na nasze terytorium…Punkt ten uniemożliwiał też funkcjonowanie amerykańskiej bazy obrony przeciwrakietowej w Redzikowie.

Stanowisko radarowe infrastruktury NATO w pobliżu Hagi. Źródło Wikimedia Commons, autor: Steven Lek

2. Ograniczenia działalności operacyjnej i manewrów (Art. 6 i 7 projektu NATO-Rosja).

W projekcie wprowadzono zakaz prowadzenia ćwiczeń wojskowych w sile przekraczającej jedną brygadę w pasie przygranicznym oraz wymóg rezygnacji z wszelkiej działalności wojskowej NATO w Europie Wschodniej. Zapisy te blokowały możliwość organizowania międzynarodowych manewrów na polskich poligonach oraz prowadzenia operacji w przestrzeni powietrznej i na Morzu Bałtyckim.

3. Ograniczenia dla systemów rakietowych (Art. 5 projektu NATO-Rosja / Art. 6 projektu USA-Rosja).

Rosja zażądała zakazu rozmieszczania rakiet krótkiego i średniego zasięgu (od 500 do 5500 km) w rejonach, z których mogłyby one razić jej terytorium. Zapis ten ograniczał rozmieszczanie w Polsce wyrzutni rakietowych i systemów obrony powietrznej o podobnym zasięgu. W zasadzie czynił niemożliwą aktywną obronę w przypadku rosyjskiego ataku. Nie posiadając broni zdolnej do projekcji uderzenia w Rosję, stalibyśmy się bezbronni jak Ukraina w lutym 2022 roku, która mogla tylko biernie znosić ciosy. Bylibyśmy także pozbawieni także części elementów tarczy antyrakietowej, bowiem Amerykanie w Redzikowie stanowią dla nas ważną pomoc w tym zakresie.

Podsumowując. Rosja zażądała, byśmy pozbawili się broni ofensywnej. Ona oczywiście by tego nie zrobiła. Pozbyć mieliśmy się także części obrony przeciwlotniczej. Narazilibyśmy się w ten sposób na uderzenia bez możliwości odpowiedzi. Ukrainie uzyskanie możliwości ataku na terytorium Rosji zajęło trzy lata wojny. Ile by zajęło nam, gdybyśmy stali się bezbronni? I czy byśmy mieli czas na uzyskanie takich możliwości? Nasza głębia operacyjna jest dwa razy mniejsza od ukraińskiej.

4. Kwestia broni jądrowej i polityki rozszerzenia (Art. 6 i 7 projektu USA-Rosja).

Projekt dyktował nakaz wycofania amerykańskiej broni jądrowej wyłącznie na terytorium USA, co wykluczało udział państw regionalnych w programie Nuclear Sharing. Żądano również prawnego zobowiązania NATO do trwałego wstrzymania procesu rozszerzania Sojuszu na wschód (m.in. O Ukrainę i Gruzję).

Reakcja dyplomatyczna i odpowiedź Polski.

Przedstawione projekty zostały poddane serii rozmów dyplomatycznych w styczniu 2022 roku w formatach dwustronnych (USA–Rosja) oraz na forum Rady Rosja-NATO. W tym samym miesiącu władze Stanów Zjednoczonych oraz przedstawiciele NATO otwarcie odrzucili kluczowe żądania Rosji, wskazując na prawo każdego suwerennego państwa do wolnego wyboru sojuszy obronnych oraz brak możliwości wycofania infrastruktury obronnej z terytorium państw członkowskich Sojuszu. Rosja starała się poprzez fakty dokonane ignorować stanowisko państw niegdyś przez nią okupowanych – Polski czy Czech, a już zupełnie Litwy, Łotwy, Estonii. Starała się dążyć do bezpośrednich rozmów z USA, Wielką Brytanią, Francją i Niemcami. W tym przypadku nie udało się jej podzielić sojuszników i wszyscy zajmowali takie samo stanowisko. Pamiętano dobrze przykład Monachium 1938, kiedy to w imię pokoju zmuszono do kapitulacji Czechosłowację.

A jak dokładnie zareagowała Polska na te żądania? Adekwatnie do skali zagrożenia. Razem z USA jeszcze w grudniu 2021 rozpoczęto budowę zaplecza logistycznego dla Ukrainy pod Rzeszowem w Jasionce. Rozpoczęła też wysyłkę znacznych wolumenów broni i amunicji, opróżniając swoje magazyny z najbardziej potrzebnych Ukraińcom elementów uzbrojenia. O wysyłce zadecydowały dwa posiedzenia rządu z 1 i 8 lutego 2022. Dzięki akcji ministrów prezydenta Dudy udało się błyskawicznie pokonać opory biurokratyczne jakie napotkano jeszcze w styczniu. Ukraińcy prosili o broń i amunicję jeszcze poradzieckich systemów. Otrzymali masę amunicji sowieckiego kalibru, dzięki czemu nie musieli zbytnio jej oszczędzać odpierając atak. Zełeński do Dudy w styczniu 2022 mówił, że stany amunicji mają na katastrofalnym poziomie. W tym okresie, jeszcze przed inwazją wysyłano nie tylko amunicję, ale i granatniki czy też np. Pioruny – znakomitą, nowoczesną broń przeciwlotniczą. Przygotowano też polskie firmy do zaopatrywania Ukrainy w pierwszym okresie w paliwo, co było niezwykłym polskim sukcesem logistycznym. Będąc w czerwcu 2022 w centralnej Ukrainie byłem świadkiem jak cysterna z Polski tankowała stację benzynową. Kierowca zapytany z uśmiechem odpowiedział, że tak, paliwo jest z Polski.

Ukraino – dziękuję

Rosjanie żądali od NATO kapitulacji. Ceną za kapitulację byłoby niezaatakowanie Ukrainy, która bez walki wpadła by im w ręce. Rosjanie nie zaprzestali myśleć o ponownym podboju ziem, które kiedyś okupowali. W świetle tych dokumentów Ukraina rzeczywiście walczy i krwawi za naszą wolność. Daje nam niezbędny czas na przygotowanie się do konfliktu z Rosją. Ja osobiście, a i wielu rozumiejących skalę zagrożenia z Rosji – dziękujemy Ukrainie.

A nieprzekonanym, niech policzą. Rosja to 147 mln. ludności. Dodając podbitą Ukrainę, to już 190 mln. ludności. Resztki niezależności Białorusi szybko wtedy znikną i Rosja będzie miała ponad 200 mln. Daleko jeszcze jej do stanu, kiedy razem z wasalami jej blok liczył około 400 mln. ludności, jednak posiadanie kilkudziesięciu milionów ludzi, których bez niepokojów w Moskwie można wysłać jako mięso armatnie na Polskę – z punktu widzenia wojskowych z Kremla jest bezcenne. Jak komuś wydaje się to niemożliwe, to niech spojrzy na tereny okupowane przez Rosję od 2014 roku. Tysiące mężczyzn powołano tam do wojska i wysłano przeciwko Ukrainie. Niewielu miało szansę przeżyć.

Dlatego powtórzę: Dziękuję Ukraino.

Link do rosyjskiej strony z żądaniami – naciśnij tutaj

Link do strony z żądaniami wobec USA – naciśnij tutaj

Dyskusja

Co sądzisz o tym materiale?

0 Komentarze

Dołącz do rozmowy. Komentarze powinny odnosić się do tematu artykułu.

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpocząć dyskusję.

Napisz komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *