Cichy desant nad Dnieprem. Polski biznes pisze scenariusz dla powojennej Ukrainy

Mimo czasu wojny potencjał Ukrainy dostrzegany jest przez polskie firmy. Polskie firmy mają znakomite doświadczenie pracy na analogicznym rynku, jakim w latach dziewięćdziesiątych była Polska. Mowa tu o rozchwianiu gospodarki i jej zapaści, dużej inflacji. Jest to unikalne doświadczenie jakie daje naturalną przewagę Polakom nad firmami, jakie nie miały odwagi wejść do Polski w tamtym czasie, a czekały na nasze wejście do Unii Europejskiej.

Wesprzyj Nowiny Wschodnie
Pomóż nam rozwijać niezależne polsko-ukraińskie medium.
Wspólnie zebraliśmy
63 zł
Cel
5 000 zł
Każde wsparcie pomaga nam tworzyć rzetelne informacje i rozwijać portal.
Postaw kawę za:

Poniższy tekst jest autorskim komentarzem publicystycznym.
• Szacowany czas czytania: 9 minut

oprac. Nowimy Wschodnie / canva

Ukraiński rynek jest dziś 5 razy mniejszy od polskiego, ich PKB to około 212 mld dolarów, a nasz to ponad bilion. Tworzy to naturalne podstawy do inwestycji wielu przedsiębiorcom, czyli nadwyżek z działalności. Przedsiębiorcy szukają możliwości ulokowania wypracowanych zysków tak, by przyniosły jak największą dywidendę. Tak, rynek jest biedny. Przypomina to jednak pewną anegdotę. Właściciel firmy produkującej buty wysłał dwóch menedżerów do Afryki, by zbadali rynek. Pierwszy napisał, że to rynek bez perspektyw, nikt nie nosi butów. Wszyscy chodzą boso. Drugi odpowiedział, że ogromne perspektywy – nikt nie ma butów. Polskie firmy, jakie dziś weszły/wchodzą do Ukrainy postępują śladem drugiego menedżera.

Porównanie PKB nominalnego Polski i Ukrainy na koniec 2025 roku. Opracowanie własne

Serwisy informacyjne i sieci społecznościowe są rozgrzane politycznymi sporami, gestami i dyplomatycznymi tarciami, a tam gdzie niewiele widać dzieje się coś, co może zdefiniować architekturę ekonomiczną Europy Wschodniej na kolejne dekady. Polski biznes przestał czekać na zakończenie wojny. Wyczuł właściwy moment (jest tanio) i buduje fundamenty pod sukces gospodarczy, który w przypadku zawarcia pokoju wywoła efekt ekonomicznego turbodoładowania.

Strategiczne przyczółki: Od banków po fabryki

Rozrzut branżowy obecnego zaangażowania polskiego kapitału na rynku ukraińskim zaczyna przypominać strategię zabezpieczania kluczowych sektorów gospodarki. Inwestycje nie dotyczą już wyłącznie handlu przygranicznego, ale infrastruktury krytycznej, logistyki i nowoczesnych technologii. A także bezpieczeństwa.

Akwizycja PINbanku przez fintech ZEN.COM to otworzenie polskim firmom bezpiecznej przystani do obsługi ich transakcji, zabezpieczonych unijnymi przepisami bankowymi. Aby obejść długą drogę wydawania koncesji na działalność bankową ZEN.COM postanowił kupić upadający ukraiński bank. To poszerzenie działalności tego fintechu, który do tej pory był znany głównie z usług finansowych w internecie (np. wymiana walut).

PZU jest obecne na Ukrainie od dawna, ma bardzo dobre rozeznanie w tym rynku, potrafi ocenić ryzyko. Stąd decyzja o poszerzeniu skali w tej działalności. Przejęcie „MetLife Ukraina” lidera w ubezpieczeniach na życie przez PZU daje szersze możliwości skalowania biznesu. Firma staje się jednym z ważniejszych graczy na rynku. Samo PZU świadczy usługi, które mogą pomóc polskim inwestorom. Można ubezpieczyć transakcje, dostawy u ubezpieczyciela, któremu się ufa. Ten ubezpieczyciel nie rozpłynie się z dnia na dzień z pieniędzmi klientów.

Wejście Grupy Maspex w rynek spożywczy (80% udziałów w Karpackich Wodach Mineralnych) przyzwyczaja ukraińskiego konsumenta, że polską jakość mogą otrzymać także produkując u siebie w polskiej firmie. Ludzie pracujący dla Maspexu w Ukrainie są zadowoleni z tego, że zainwestował w ich regionie. Polska firma jest tam od dawna postrzegana jako symbol sukcesu i jakości.

Do tego dochodzi rozpoczęcie przez Allegro dostaw na Ukrainę, co otwiera możliwości sprzedaży tysiącom polskim drobnym firmom. Warto pamiętać, że z Polski do Ukrainy wróciły setki tysięcy Ukraińców. Blisko milion pracuje w Polsce. Wszyscy oni korzystają z zakupów na Allegro, co rodzi pewne przyzwyczajenia. Ukraińcy w Polsce mogą już zamówić coś na Allegro i bezpośrednio wysłać do rodziny. Męża na froncie, wnuczki, siostry brata w armii. A wysyłają bardzo dużo. Ci, którzy wrócili, też pamiętają polskie produkty i sposób dokonywania zakupów w internecie. Allegro planuje do dostaw na Ukrainę wykorzystać gęstą sieć ukraińskiej firmy dostawczej Nova Poszta. To wszystko razem daje naturalną bazę naszemu czempionowi, który wdarł się do WiG 20 i stał się jedną z największych polskich firm na polskiej giełdzie.

Na jesień zapowiedziano otwarcie pierwszego sklepu sieci Pepco. Co prawda nie jest to firma czysto polska, ale notowana na polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych „podzieliła się” częścią biznesu z polskimi inwestorami, przez co dochód wygenerowany w Ukrainie wróci do polskich inwestorów. Znając sposób działania tej sieci, niedługo w ukraińskich miastach będzie można kupić te same produkty co w Polsce i innych krajach. Nie wiem czy to dobre dla mody, ale dla biznesu owszem.

Branża odzieżowa to także firma LPP, która w Ukrainie inwestuje konsekwentnie od kilku lat. W 2021 roku, przed pełną wojną mieli otwartych tam 33 salony pod marką Sinsay. Na koniec 2025 roku salonów tych było już 330. LPP także jest notowana na GPW i jest wyceniana przez inwestorów bardzo wysoko. Dość powiedzieć, że aktualny kurs jednej akcji to dobrze ponad 19 tys. złotych. Pamiętam, jak odpuściłem sobie zakup akcji LPP widząc 2 tys. za akcję… Niesłusznie.

Z kolei polskie zakłady produkcyjne – takie jak fabryki Cersanit, Fakro czy Barlinek – nie tylko utrzymały ciągłość prac w warunkach wojennych, ale konsekwentnie modernizują parki maszynowe i zabezpieczają lokalne złoża surowców. Dzięki swojej obecności mają dużą szansę na udział w odbudowie Ukrainy po wojnie. Podczas, gdy inne firmy czekają w blokach startowych w swoich krajach, oni już tam są. Znają rynek, prawo i realia. Wiedzą jak się poruszać w skomplikowanej sytuacji wojennej Ukrainy. To unikalne doświadczenie.

Nasz flagowy dostawca paliw i produktów ropnych PKN Orlen od wielu już lat jest obecny w Ukrainie. Ma ogromne doświadczenie na tym rynku. Jest jednym z głównych dostawców ropy i gazu na ukraińskim rynku. Ze względu na odejście od rosyjskich dostaw nasz gigant nie ma tam prawie konkurencji. Jednak jest pokusa by stać się czymś więcej niż tylko rurą dostarczającą produkty do Ukrainy. Orlen chce wykupić część Ukrnafty, przedsiębiorstwa jakie posiada około 20% rynku w sprzedaży detalicznej i około 65% rynku wydobywczego. Szeroko i pozytywnie pisze o tym ukraińska prasa.

Wszystkie te podmioty łączy jedno: kupują aktywa i budują struktury teraz, gdy wyceny są obarczone ryzykiem wojennym i związanym z tym dyskontem w momencie ogłoszenia pokoju. To strategia nieco ryzykowna, ale w przypadku sukcesu firmy te zarobią bardzo duże pieniądze. Co najważniejsze, klimat jaki napotykają jest bardzo przyjazny. W ukraińskich mediach nie znalazłem krytyki polskich firm jakie tam inwestują. A jest tego niemało. Polskie firmy zbliżają się w inwestycjach do miliarda dolarów. I jesteśmy w pierwszej dziesiątce inwestorów. To daje pewną naukę. Polskie firmy nie są jedynie, trzeba nieco powalczyć z konkurencją. Za to ci, co są mogą być pewni lepszej pozycji startowej po zawarciu rozejmu, czy nawet pokoju. Oby.

Pokój jako katalizator. Co czeka gospodarkę Ukrainy?

Wprowadzenie trwałego zawieszenia broni lub zawarcie pokoju zmieni zasady gry w sposób fundamentalny. Dzisiejsze prognozy Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) czy Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), skrępowane trwającym konfliktem, zakładają ostrożny wzrost Ukrainy na poziomie 1,3–2,5% PKB. Jednak te same instytucje wskazują, że uruchomienie powojennej odbudowy uwolni potencjał wzrostu rzędu 5–6% rocznie w perspektywie długoterminowej.

Zawarcie pokoju zdejmie z Ukrainy największe dotychczasowe hamulce rozwojowe:

  • Powrót kapitału ludzkiego: Pokój stworzy warunki do powrotu milionów uchodźców (często wysoko wykwalifikowanych specjalistów). Bez rąk do pracy żadna gospodarka nie utrzyma trwałego wzrostu.
  • Odbudowa infrastruktury i energetyki: Szacowany przez Bank Światowy koszt odbudowy przekraczający 580 miliardów dolarów przekształci Ukrainę w największy plac budowy na świecie. Decentralizacja i modernizacja sieci energetycznej (gdzie już teraz mocno udzielają się polskie firmy OZE, jak Unimot czy Grupa ELQ) napędzi przemysł ciężki (stal), budowlany a także drobnych podwykonawców z wszelkich branż będących dostawcami usług i towarów dla trwających budów.
  • Drastyczny spadek kosztów kapitału: Obecnie ukraińscy przedsiębiorcy mierzą się z gigantycznym kosztem pieniądza. Pokój i gwarancje międzynarodowe pozwolą na napływ tanich kredytów i ubezpieczeń inwestycyjnych, wyrównując szanse w starciu z zachodnią konkurencją. Inflacja spadnie niemal z dnia na dzień, ponieważ pojawią się duże pieniądze z zagranicy.

Wystarczy prześledzić polską drogę do sukcesu, wesprzeć się innymi krajami tak jak Polska przechodzącymi transformację, by móc prognozować co się będzie działo po zawarciu choćby rozejmu w Ukrainie. W opinii potocznej kraj ten jest skorumpowany i rządzony przez oligarchów. Czyżby jednak prywatnymi firmami rządzili głupcy niepotrafiący zarządzać ryzykiem? To jakim cudem stworzyli tak wielkie majątki? Otóż polscy biznesmeni i menedżerowie obserwują z uwagą zmiany jakie zachodzą na ukraińskim rynku i jakie są ich potrzeby. Kalkulują i patrząc na polską drogę rozwoju wychodzi im, że jest dużo miejsca na ukraińskim rynku.

Wzrost PKB nominalnego Polski i Ukrainy od 1990 do 2025 roku. Źródło: Bank Światowy

Lekcja z Prusa: Kto naprawdę zarabia na wojnie

To jak jest z tymi oligarchami? Ich siła słabnie. Ci, którzy w szkole zajmowali się rozwojem osobistym i czytali książki pamiętają Lalkę. W książce tej Prus umieścił jako głównego bohatera kupca, który majątku dorobił się na wojnie. Warto czytać, znać literaturę i historię. Co to ma wspólnego z Ukrainą? Ano wiele. Ukraińska gospodarka przeżywa duże zmiany, oligarchowie nie są w stanie wyjść ze starych biznesów. Powstało tysiące małych firm zajmujących się dostawami do wojska. Wśród nich setki firm to zajmujące się badaniami i rozwojem techniki wojskowej. Czemu oligarchowie oddają te pole? Ponieważ ich struktury ciążą niewydolnością. Nigdy nie potrafili konkurować, a ich majątki zostały zbudowane na monopolach. Albo branżowych, albo geograficznych. Od rozmów do decyzji musi upłynąć dużo czasu – nawet rok, dwa. W przypadku wspomnianych małych firm są to czasem dwa – trzy tygodnie do produktu (!).

Sam miałem kiedyś do czynienia z taką firmą. Kupowaliśmy ukraińskim medykom noktowizory na samochody. W Polsce kosztowały jakieś 2-3 tys. złotych za jeden i to o słabych parametrach. W ukraińskiej firmie za tę kwotę kupiliśmy dwa o dużo lepszych parametrach. Po zamontowaniu na samochód medycy mogli zacząć jeździć po rannych nawet w nocy, co było dużo bezpieczniejsze. Kontakt z właścicielem był rewelacyjny. Nie znał nas, a pomimo tego, że nie wysłaliśmy mu jeszcze pieniędzy on kamery wysłał naszym chłopcom. Tak działa młody ukraiński biznes. Prężnie, sprawnie, nowatorsko. I zajmuje coraz większy kawałek tortu. Dlatego w Ukrainie trzeba być i rozumieją to polscy przedsiębiorcy. Rozumieją to też nasi giganci – PZU, PKN Orlen, LPP czy Allegro. I oni tam są. Życzę im sukcesu.

Źródła:

Zdjęcie wyróżniające: Wikimedia Commons, autor: Wistula.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *