Od tego miejsca do swoich rozważań o podobieństwach i różnicach w historii Polski i Czechosłowacji dodaję oczywisty dla nas kraj – Ukrainę. Opór jaki stawiały te społeczeństwa wobec rosyjskiej dominacji definiował na później cały charakter oporu po 1968 roku, będącym dla całej Europy rokiem ważnym. Rokiem buntów młodych. Wspomniane tu kraje ostatecznie były okupowane przez Rosję, a ich drogi w totalitarną otchłań wykazywały zarówno podobieństwa jak i różnice. Polska i Ukraina (Zachodnia) przegrały wojnę (to nie pomyłka – przegraliśmy wojnę), w wyniku czego zostały zdobyte w wygranej przez Rosję II Wojny Światowej. Czechosłowacja – tu nastąpiła mieszanka siły, podstępu i politycznego szantażu. Najgorzej wyszła na tym Ukraina wcielona w całości do ZSRR, czego nie było nawet w czasie zaborów Rzeczpospolitej. Lwów nigdy wcześniej nie należał do Rosji. Ukraina stała się już pełnym poligonem bezwzględnej rusyfikacji i fizycznego niszczenia narodu, zaczętym w latach trzydziestych XX wieku. Zrozumienie tych odmiennych doświadczeń to klucz do pojęcia, dlaczego dwie dekady później społeczeństwa te tak różnie próbowały wychodzić z podległości Rosji.

Trzy modele utraty wolności (1945–1948)
5 000 zł
W Polsce władza komunistyczna nie miała niemal żadnej legitymacji społecznej. Została zainstalowana i utrzymana wyłącznie dzięki rosyjskim wojskom. Dla dziesiątek tysięcy żołnierzy Armii Krajowej, BCh czy NSZ koniec wojny z Niemcami oznaczał tylko i wyłącznie zmianę okupanta. Nawet, jeśli chcieli zaprzestać konspiracji i włączyć się w budowę ograniczonej suwerennie Polski, byli mordowani, więzieni lub wywożeni na wschód Rosji do jej obozów. W związku z tym, nie mając alternatywy zasilili nowe struktury niepodległościowe, takie jak Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość (WiN). W latach 1945–1947 w Polsce trwała bezwzględna wojna przeciwko wszelkim patriotycznym siłom. Aparat bezpieczeństwa, wspierany przez wojsko i “doradców” z NKWD, pacyfikował wsie i fizycznie eksterminował zbrojne podziemie, a także jego struktury cywilne. Obława Augustowska jest jednym z wielu symboli tego okresu. Nazywana Małym Katyniem z powodu ukrycia zwłok pomordowanych Polaków, do dziś ich nie odnaleziono.
Na ziemiach polskich i ukraińskich wydarzyło się jednak coś, co wywołało w Moskwie prawdziwe zaskoczenie. Wbrew ich wieloletniej propagandzie udało się coś nie do pomyślenia. W maju 1946 roku polskie podziemie poakowskie (Zrzeszenie WiN) oraz oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) zawarły na Lubelszczyźnie porozumienie. Niedawni, śmiertelni wrogowie, których dzieliła wciąż świeża krew rzezi wołyńskiej i polskich akcji odwetowych potrafili wznieść się ponad wzajemną nienawiść łącząc siły. Wspólnie przeprowadzili akcję zbrojną na obsadzony przez komunistów (UB, LWP i MO) i Rosjan (NKWD) Hrubieszów. Perspektywa, że Polacy i Ukraińcy potrafią stworzyć antyrosyjską koalicję, była dla systemu śmiertelnym zagrożeniem. To właśnie ten paraliżujący władzę strach przed polsko-ukraińskim sojuszem stał się jednym z głównych – choć starannie pomijanych w oficjalnej propagandzie – powodów przeprowadzenia w 1947 roku Akcji „Wisła”. Brutalna i masowa deportacja ludności ukraińskiej miała nie tylko pozbawić UPA zaplecza, ale przede wszystkim fizycznie uniemożliwić jakiekolwiek przyszłe porozumienie i zbrojną współpracę podziemia obu narodów.
Ten fenomen przełamywania nienawiści w obliczu wspólnego losu znalazł swoją kontynuację daleko na wschodzie. Dziesiątki tysięcy aresztowanych żołnierzy polskiego podziemia trafiło do łagrów w głębi Związku Radzieckiego. Tam polscy partyzanci spotkali skazanych żołnierzy UPA. I znów – podobnie jak pod Hrubieszowem – niedawni wrogowie potrafili zawiązać obozowy pakt o nieagresji i współdziałaniu przeciwko sowieckim strażnikom. Polacy i Ukraińcy stanowili później trzon wielkich buntów łagrowych, z których najsłynniejsze wybuchły w Norylsku (1953) czy Kengirze (1954). Ta kooperacja pokazała, że w zderzeniu z imperializmem Moskwa mimowolnie wymuszała pojednanie swoich ofiar. O ile nie zabrakło im mądrości, a mam wrażenie, że jej dziś nam brakuje. Żołnierze AK sprzed kilkudziesięciu lat byli z pewnością mądrzejsi od piewców Brauna i Mentzena. Wiedzieli, że doszli do ściany i tylko współdziałając z dawnym wrogiem mogą przeżyć. Wybrali życie, dzięki czemu wielu udało się powrócić do Polski po 1956 roku.
Tymczasem w samej Ukrainie, do której wcielono dawne Kresy Wschodnie II RP, sytuacja była absolutnie dramatyczna. Tam nie budowano już państwa satelickiego – tam eksterminowano naród. Sowiecki aparat bezpieczeństwa przystąpił do masowych deportacji cywilów na Syberię. W 1946 roku, podczas zorganizowanego przez NKWD pseudosoboru we Lwowie, brutalnie zlikwidowano Ukraiński Kościół Greckokatolicki, zmuszając go do przejścia do podziemia, a opornych duchownych wysyłając do łagrów. Był to cios wymierzony w samo serce zachodnioukraińskiej tożsamości.
Na tym tle sytuacja w Czechosłowacji wyglądała diametralnie inaczej. Lata 1945–1948 to okres tzw. Trzeciej Republiki z wielopartyjnym systemem i prezydentem Edvardem Benešem. Komunistyczna Partia Czechosłowacji cieszyła się jednak autentycznym, masowym poparciem (w wolnych wyborach 1946 roku zdobyła ok. 38% głosów), a Armia Czerwona szybko wycofała się z terytorium państwa. Przełom nastąpił w lutym 1948 roku. Gdy demokratyczni ministrowie podali się do dymisji na znak protestu przeciwko przejmowaniu policji przez komunistów, Klement Gottwald zagrał va banque. Wyprowadził na ulice uzbrojoną Milicję Ludową, zainicjował strajki i przy dyskretnej groźbie sowieckiej interwencji zmusił schorowanego Edvarda Beneša do kapitulacji. Przewrót lutowy dokonał się bez jawnych ofiar, z zachowaniem dramatycznych pozorów konstytucyjnego legalizmu. Czesi i Słowacy sami weszli do obozu. Dobrowolnie niemal. Kolejne lata pokażą, jak bardzo mylili się w swojej miłości do Rosji.
Dwie twarze stalinizmu – mordowanie bohaterów i bunt w Pilznie (1948–1956)
Churchill nie mylił się. To co spotkało Europę, to żelazna kurtyna rozdzielająca świat wolny od świata okupowanego przez Rosję. W zniewolonych krajach rozpoczęła się noc stalinizmu. Dla Rosji nic niezwykłego, tam była to norma od lat trzydziestych. Wystarczy wymienić wymordowanie milionów Ukraińców czy setek tysięcy Polaków. Dla krajów do 1939 roku korzystających jako tako z pewnych wolności, był to szok. We wszystkich trzech krajach nastąpiła bezwzględna fizyczna eliminacja największych bohaterów antyniemieckiego ruchu oporu. Ustrój komunistyczny panicznie obawiał się ludzi o nieskazitelnym autorytecie moralnym i patriotycznym. W przypadku części Ukrainy okupowanej już wcześniej, było to łatwiejsze zadanie. Rosjanie wymordowali ukraińskie elity już w latach trzydziestych.

Stanisław Skalski. Zdjęcie ze zbiorów komunistycznej policji politycznej. Źródło Wikimedia Commons
Symbolem wspólnoty w nieszczęściu Polaków, Czechów i Słowaków są losy rotmistrza Witolda Pileckiego i Stanisława Skalskiego w Polsce oraz generała Heliodora Píki i dr Milady Horákovej w Czechosłowacji. Wszyscy oni byli niezłomnymi bojownikami o wolność, którzy z narażeniem życia walczyli przeciwko III Rzeszy. Pilecki – ochotnik do Auschwitz i oficer Powstania Warszawskiego – po niezwykle brutalnym śledztwie UB został zamordowany strzałem w tył głowy w mokotowskim więzieniu w maju 1948 roku. Po brutalnym śledztwie prowadzonym przez rosyjskich kolaborantów rotmistrz stwierdził, że “Auschwitz to była igraszka”. Stanisław Skalski, as lotnictwa brytyjskiego, twórca i dowódca z Afryki słynnego Cyrku Skalskiego w celi śmierci przesiedział kilka lat, nie wiedząc o ułaskawieniu od kary śmierci. Nie wiedział, ponieważ odmawiał wystąpienia o wspomniane ułaskawienie. Paradoksalnie ta harda postawa w połączeniu z interwencją rodziny królewskiej z Wielkiej Brytanii uratowała mu życie.

Milada Horákova. Źródło Wikimedia Commons
W czerwcu 1949 roku, czechosłowaccy komuniści po sfingowanym procesie powiesili wybitnego dowódcę i legionistę, generała Heliodora Píkę. Z kolei w czerwcu 1950 roku w praskim więzieniu Pankrác na szubienicę trafiła Milada Horáková – demokratyczna działaczka, która wcześniej ledwo przeżyła piekło nazistowskich obozów koncentracyjnych. Te zbrodnie sądowe obnażyły do cna prawdziwą naturę nowej władzy: dla rosyjskich kolaborantów szczery i nieskalany współpracą z systemem patriota był zawsze wrogiem numer jeden.
Jak wspomniałem Ukraińcy podobne losy przechodzili wcześniej. By nie być gołosłownym oprócz wspomnianego Hołodomoru należy wspomnieć o „Rozstrzelanym Odrodzeniu”. Stalin w latach trzydziestych zdecydował o odejściu od idei wielu narodów w Związku Radzieckim na rzecz jednej Rosji. Zaczęto zwalczać kulturę innych narodów, rozpoczęto twardą rusyfikację. Ofiarami stali się ukraińscy intelektualiści, którzy zaufali Rosji. Lat trzydziestych nie przeżyli tacy twórcy jak: Mychajło Bojczuk (malarz -rozstrzelany w Kijowie w 1937 roku), Mychało Semenko ( poeta, rozstrzelany w 1937 roku). Samobójstwem zakończyli życie na wieść o mordowaniu ludzi i rozpoczęciu rusyfikacji ukraińscy komuniści Mykoła Chwylowy oraz Mykoła Skrypnyk.

Obraz Mychajło Bojczuka. Źródło Wikimedia Commons
Poza eliminacją elit, jak widać przećwiczoną wcześniej na Ukraińcach, polityka władz państwowych zaczęła się różnić. W Polsce, pomimo terroru, komunistycznemu reżimowi Bolesława Bieruta nie udało się złamać dwóch potężnych fundamentów społecznego oporu. Przymusowa kolektywizacja wsi zakończyła się absolutnym fiaskiem wobec twardego oporu chłopów, a Kościół katolicki – nawet po pokazowych procesach wielu księży i uwięzieniu prymasa Stefana Wyszyńskiego – zachował ogromny wpływ na obywateli. Dodatkowo, wewnątrz samej partii komunistycznej czystki miały charakter bezkrwawy w porównaniu do innych państw bloku (oskarżony o odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne Władysław Gomułka trafił do więzienia, ale uniknął kary śmierci. Mordowano „tylko” patriotów), co wynikało prawdopodobnie z wymordowania polskich komunistów przez Stalina jeszcze przed II Wojną Światową.
Stalinizm w Czechosłowacji uderzał znacznie szerzej. Reżim z powodzeniem przeprowadził masową kolektywizację rolnictwa i brutalnie zniszczył Kościół. W 1950 roku w dwóch kilkudniowych akcjach aresztowano i zamknięto w obozach pracy tysiące czechosłowackich księży, zakonników oraz zakonnic. Czechosłowackie elity intelektualne poddano cywilnej śmierci, skazując tysiące ludzi na wyniszczającą pracę w kopalniach uranu w Jáchymovie. To samo spotykało żołnierzy powracających z zachodu. Za walkę o wolność przeciwko Niemcom trafiali do obozów pracy. Apogeum państwowego terroru nadeszło wraz z antysemickimi procesami wewnątrzpartyjnymi na wzór moskiewski, w wyniku których w 1952 roku powieszono m.in. dotychczasowego sekretarza generalnego partii, Rudolfa Slánskiego.
Mimo terroru, czechosłowackie społeczeństwo nie poddało się całkowicie. Kiedy w czerwcu 1953 roku komunistyczne władze przeprowadziły złodziejską reformę walutową, z dnia na dzień pozbawiając obywateli oszczędności całego życia, wybuchło potężne powstanie robotników w Pilznie. Bunt rozpoczął się w gigantycznych zakładach zbrojeniowych Škoda (noszących wówczas imię Lenina – jak stocznia w Gdańsku w 1980 roku w Polsce), co miało wymiar niezwykle symboliczny, gdyż uderzało w sam rdzeń komunistycznego przemysłu ciężkiego. Zryw ten został jednak błyskawicznie i niezwykle brutalnie stłumiony przez wojsko i milicję. Krwawa pacyfikacja buntu pilzneńskiego na całe lata sparaliżowała wolę oporu w kraju.
Z kolei w Ukraińskiej SRR stalinizm uderzył agresywną, systemową rusyfikacją. O ile językiem urzędowym w Polsce pozostał polski, w Czechach czeski, w Słowacji słowacki, to w Ukrainie ukraiński był celowo spychany na margines, piętnowany jako język “wiejski” i “nienowoczesny”. Jedyną przepustką do awansu społecznego była mowa okupanta. Moskwa z premedytacją prowadziła inżynierię demograficzną – wysyłając ukraińską inteligencję w głąb ZSRR, a na jej miejsce masowo sprowadzając rosyjskich urzędników, nauczycieli i robotników.
Historyczna mijanka, krach gospodarczy i wolny głos z emigracji (1956–1967)

Poznań 1956. Demonstracja robotnicza. Źródło Wikimedia Commons autor nieznany
Rok 1956 i tajny referat Chruszczowa to moment, w którym historyczne ścieżki tych narodów ostatecznie się rozminęły, tworząc geopolityczną „mijankę”. Polska po śmierci Bieruta eksplodowała. Po krwawo stłumionym buncie robotników w Poznaniu (Czerwiec ’56), nadszedł „Polski Październik”. Na fali ogromnego entuzjazmu do władzy powrócił Władysław Gomułka. Otwarto więzienia, zrezygnowano z kolektywizacji. Przez krótki czas Polska była ostoją wolności w bloku wschodnim. Niestety w latach 60., w okresie tzw. „małej stabilizacji”, Gomułka systematycznie zamrażał system. Narastała cenzura, postępowała stagnacja gospodarcza, a władza frontalnie zderzyła się z Kościołem podczas obchodów Milenium Chrztu Polski (1966). Polskie władze odmówiły możliwości odwiedzenia Polski przez papieża. Nawet komuniści na zachodzie mieli problem jak to tłumaczyć swoim zwolennikom. Narastająca frustracja nieubłaganie prowadziła Polskę w kierunku kolejnego wybuchu z Marca 1968 roku.
W Czechosłowacji, gdy Polska wrzała w 1956 roku, panowała cisza. Ekipa Antonína Novotnego szczelnie zabetonowała ustrój, ignorując odwilż w pozostałych krajach. Powolne budzenie się czeskiego i słowackiego społeczeństwa rozpoczęło się dopiero w latach 60., wymuszone wręcz katastrofalnym stanem gospodarki. Dogmatyczny, stalinowski model centralnego planowania, oparty na absurdalnym przeroście przemysłu ciężkiego kosztem potrzeb konsumpcyjnych był nie tylko przewymiarowany, ale i niewydolny. Czechosłowacja, która przed wojną należała do najsilniejszych gospodarczo państw Europy, na początku lat 60. weszła w recesję. Zaczęło brakować podstawowych towarów, a technologiczna przepaść wobec Zachodu zaczęła się zwiększać. Wskutek tych doświadczeń, środowiska reformatorskie, na czele z ekonomistą Otą Šikiem, zaczęły zdobywać posłuch wśród komunistów. Symbolem zmian stało się pojawienie się w 1967 na ulicach czeskich miast prywatnych taksówek. Do tej pory ich nie było, zostały zlikwidowane po zwycięstwie komunistów w 1948 roku. To krótki otwarcie przekonało reformatorów w partii komunistycznej, że można otworzyć rynek na reformy.
Ukraina również przeżyła swoją wczesną „odwilż” – na przełomie lat 50. i 60. narodziło się pokolenie szestidesiatnyków (sześćdziesiątników). Byli to młodzi ukraińscy inteligenci, pisarze i poeci, tacy jak Wasyl Stus czy Lina Kostenko, którzy próbowali ratować ukraińską tożsamość, odrzucając socrealizm. Zaczęli głośno upominać się o prawdę historyczną i zatrzymanie rusyfikacji. Ich nadzieje zostały jednak zduszone błyskawicznie. Kiedy władzę na Kremlu przejął Leonid Breżniew, już w 1965 roku KGB przeprowadziło masowe aresztowania ukraińskiej inteligencji, bezlitośnie pacyfikując to kulturowe przebudzenie.
W tym narastającym w bloku wschodnim wrzeniu nieocenioną rolę odegrał wolny głos płynący zza żelaznej kurtyny. Wobec bezwzględnej cenzury i izolacji państw satelickich, monopol informacyjny komunistów był systematycznie kruszony przez audycje Radia Wolna Europa. To dzięki falom RWE Czesi, Polacy, Słowacy a także Ukraińcy mogli dowiadywać się o skali terroru, strajkach czy procesach politycznych we własnych i sąsiednich krajach. Równolegle w podparyskim Maisons-Laffitte, na łamach „Kultury” Jerzego Giedroycia, diagnozowano chorobę toczącą zniewoloną część Europy. Giedroyc wraz z Juliuszem Mieroszewskim formowali wizjonerską doktrynę geopolityczną (tzw. doktrynę ULB), opartą dokładnie na tym samym wniosku, do którego dekadę wcześniej w sowieckich łagrach doszli żołnierze AK i UPA: ostateczne zrzeczenie się roszczeń terytorialnych i uznanie, że bez wolnej Ukrainy nie będzie bezpiecznej Polski a bez wolnej Polski nie można marzyć o wolnej Ukrainie.
Zderzenie tych trzech dynamik: sfrustrowanej, zamarzającej na nowo Polski; powoli budzącej się, pełnej złudzeń Czechosłowacji; oraz dławionej Ukrainy – doprowadzi w 1968 roku do geostrategicznego wstrząsu. To na tym tle desperacki krzyk rozpaczy płonących Wasyla Makucha, Ryszarda Siwca i Jana Palacha zabrzmi jednym, wspólnym głosem zniewolonej Europy, kładąc moralne fundamenty pod Solidarność Polsko-Czechosłowacką.

Działacz opozycji antykomunistycznej w latach osiemdziesiątych XX wieku. Brał udział w podziemnej działalności wydawniczej – drukował i kolportował ulotki oraz uczestniczył w demonstracjach. W latach 1985–1986 był współorganizatorem audycji podziemnego Radia „Solidarność”. Od 1986 roku związany z Ruchem „Wolność i Pokój”. Za działalność opozycyjną był wielokrotnie represjonowany – karany grzywnami i aresztem.
Po 1989 roku pracował w sektorze prywatnym. Zajmuje się badawczo historią polskiej i czechosłowackiej opozycji antykomunistycznej. Jest współautorem książki oraz licznych artykułów naukowych i publicystycznych. Publikuje teksty o tematyce historycznej, społecznej i międzynarodowej, w tym dotyczące Ukrainy, m.in. na portalach LCA.pl oraz Fundacji „Wolność i Pokój”. Od 2014 roku aktywnie działa jako wolontariusz, wspierając Ukrainę oraz inicjatywy pomocowe.
Za działalność na rzecz wolności i niepodległości Polski został odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności (2016), Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2022) oraz Medalem Pro Patria (2025)
Co sądzisz o tym materiale?
Dołącz do rozmowy. Komentarze powinny odnosić się do tematu artykułu.
Napisz komentarz