PT. 23 PAŹ
KURS $3,89 €4,37

Isfahan — miasto polskich dzieci

Polskie dzieci w Iranie podczas II wojny światowej

🔴 Nowiny Wschodnie — obserwuj nas. Najważniejsze informacje z Polski, Ukrainy i Europy Wschodniej.
Grupa polskich dzieci i dorosłych na historycznej fotografii w Isfahanie podczas II wojny światowej.
Źródło: Ośrodek KARTA – kolekcja Adeli Duszy
Wesprzyj Nowiny Wschodnie
Pomóż nam rozwijać niezależne polsko-ukraińskie medium.
Wspólnie zebraliśmy
342 zł
Cel
5 000 zł
Każde wsparcie pomaga nam tworzyć rzetelne informacje i rozwijać portal.
Postaw kawę za:

Piszę o Isfahanie jako Irańczyk mieszkający w Polsce. Interesuje mnie nie tylko historia polskich dzieci, które znalazły schronienie w Iranie, ale także to, jak dziś pamiętamy o spotkaniu naszych narodów. Szczególne znaczenie ma dla mnie możliwość poznawania tej historii przez rozmowy i kontakt z ludźmi, których rodzinne losy są z nią związane.

Isfahan był dla wielu polskich dzieci miejscem, w którym po deportacji i rozłące mogły ponownie chodzić do szkoły i odbudowywać codzienne życie. Chcę opowiedzieć o tym bez idealizowania przeszłości, pamiętając zarówno o roli aliantów w ewakuacji, jak i o pomocy udzielanej uchodźcom na miejscu.

Od deportacji do Iranu

Po napaści Niemiec na Polskę w 1939 roku Związek Radziecki zajął wschodnie ziemie kraju. W latach 1940–1941 setki tysięcy obywateli polskich deportowano w głąb ZSRR; wielu doświadczyło głodu, chorób i przymusowej pracy.

Układ Sikorski–Majski z 30 lipca 1941 roku umożliwił uwolnienie części więźniów i zesłańców oraz formowanie armii generała Władysława Andersa. W 1942 roku rozpoczęła się ewakuacja do Iranu. Kontekst i skalę migracji opisuje United States Holocaust Memorial Museum (USHMM).

Według polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych do Iranu w okresie od marca do września 1942 roku przybyło ponad 114 tysięcy Polaków, w tym żołnierze i cywile; wśród cywilów były tysiące dzieci (MSZ RP — relacje polsko-irańskie). Wielu przybyłych było skrajnie wyczerpanych i wymagało leczenia, żywności oraz zakwaterowania. Iran sam znajdował się pod brytyjską i radziecką okupacją, a wojna powodowała niedobory i presję na lokalną gospodarkę. Pomoc uchodźcom nie odbywała się więc w warunkach nieograniczonych zasobów.

Dlaczego właśnie Isfahan?

Isfahan stał się szczególnym ośrodkiem opieki nad dziećmi. Według Instytutu Pamięci Narodowej uruchomiono tam 21 zakładów opiekuńczych, rozmieszczonych między innymi wzdłuż alei Czahar Bagh oraz na południe od rzeki Zajande Rud, w dzielnicy Dżulfa. Dzieci znajdowały schronienie m.in. w placówkach prowadzonych przez siostry szarytki i salezjanów (IPN — „Dzieci na szlaku nadziei”). To konkretne miejsca na mapie miasta, a nie tylko ogólna nazwa humanitarnej akcji.

Źródła podają różne liczby, ponieważ nie zawsze opisują tę samą kategorię. USHMM szacuje, że przez Isfahan przeszło około 2 tysięcy dzieci. Z kolei wykaz archiwalny opublikowany w serwisie Polish Exiles of World War II, oparty na sprawozdaniu polskiej delegatury z czerwca 1945 roku, zawiera 2 428 nazwisk dzieci związanych z Isfahanem w latach 1942–1945.

Wykaz obejmuje kilka lat i nie oznacza, że wszystkie te dzieci przebywały w mieście jednocześnie. Różnica nie przekreśla znaczenia obu danych: pokazują one skalę przedsięwzięcia i potrzebę ostrożnego odczytywania statystyk.

Polskie dzieci w Isfahanie: szkoła i codzienność

W Isfahanie działały przedszkola, szkoły powszechne i średnie, sierocińce oraz kursy zawodowe. Dzieci uczyły się przedmiotów szkolnych, a część placówek oferowała także naukę perskiego. Rozwijano harcerstwo, świetlice, biblioteki, amatorski teatr, zespoły folklorystyczne i sport.

Takie formy aktywności wymienia IPN w opisie wystawy poświęconej Isfahanowi; zachował się również ślad prasy tworzonej przez młodzież — „Czasopismo Młodzieży Szkolnej – My”, wydawane od 1943 roku.

Czytając o szkołach i codziennym życiu dzieci w Isfahanie, zwracam uwagę na rzeczy, które łatwo pominąć w opisie historycznym: naukę, kontakt z rówieśnikami, język i zwykłe zajęcia. Dla dzieci, które wcześniej doświadczyły deportacji i rozłąki z rodzinami, możliwość powrotu do takiej codzienności musiała mieć duże znaczenie. Nie możemy jednak zakładać, że wszystkie dzieci przeżywały ten okres w ten sam sposób.

Pomoc i trudności we wzajemnych kontaktach

Relacji polsko-irańskich nie należy przedstawiać jako historii pozbawionej napięć. Badanie Masoume Goodarzi Borujerdi, Mortezy Nouraeiego i Abolhassana Fayaza Anusha o kontaktach społeczno-kulturowych w Isfahanie w latach 1942–1945 opisuje zarówno trudności zdrowotne i bytowe wywołane nagłym napływem uchodźców, jak i rozwijanie się kontaktów oraz wymiany kulturowej (opis publikacji w DOAJ).

Autorzy analizują m.in. codzienne praktyki, ubiór i sposoby spędzania wolnego czasu. To ważne uzupełnienie opowieści skupionej wyłącznie na instytucjach polskich: uchodźcy żyli w mieście, które miało własnych mieszkańców, potrzeby i ograniczenia.

Dostępne omówienie badania nie uzasadnia przypisywania konkretnego konfliktu określonej dzielnicy czy grupie mieszkańców. Bezpieczniej mówić o procesie wzajemnego przystosowania w warunkach wojny. W mojej ocenie właśnie ta dwoistość — realna pomoc i realne trudności — najlepiej oddaje złożoność doświadczenia Isfahanu.

Pojedyncze świadectwa życzliwości nie opisują wszystkich Irańczyków, tak jak odnotowane napięcia nie unieważniają udzielonego wsparcia.

Szersza pamięć polsko-irańska

Moje zainteresowanie tą historią ma również osobisty wymiar. Pozostaję w kontakcie z Rezą Nikpoorem, synem Heleny Stelmach-Nikpour. Dzięki tej znajomości historia polskich uchodźców nie jest dla mnie wyłącznie tematem z książek i archiwów. Helena jako dziecko została deportowana do ZSRR, a w 1942 roku przybyła z matką do Iranu przez Bandar-e Pahlawi, a później trafiła do Teheranu.

Jej wspomnienia, opublikowane po persku jako „Az Warszo ta Teheran”, pozwalają poznać losy konkretnej osoby i rodziny. Nie jest to bezpośrednia relacja z Isfahanu, ale pomaga mi lepiej zrozumieć szerszą historię polskich uchodźców w Iranie. Właśnie takie osobiste świadectwa sprawiają, że chcę opowiadać o tej historii czytelnikom w Polsce. Zob. Al Jazeera i Aasoo.

Trzeba też odróżnić dzieci Isfahanu od „Dzieci Teheranu” — nazwy odnoszącej się do odrębnej grupy około tysiąca polskich dzieci żydowskich, w większości sierot, które dotarły do Iranu po pobycie na terenach ZSRR. W 1943 roku większość z nich przewieziono do Palestyny; USHMM podaje, że około 870 dzieci dotarło tam ostatecznie (USHMM — „Tehran Children”). To część szerszej historii uchodźstwa przez Iran, ale nie należy utożsamiać tej grupy z dziećmi, które mieszkały w Isfahanie.https://www.aljazeera.com/features/2017/6/3/the-complex-story-of-polish-refugees-in-iran

Wyjazdy i dalsze losy

Isfahan był przystankiem, a nie końcem drogi. Według opracowania IPN pierwsza grupa dzieci wraz z opiekunami opuściła miasto 11 lutego 1943 roku, kierując się do Oudtshoorn w Afryce Południowej.

W kolejnych etapach dzieci trafiały także do Palestyny, Indii, Nowej Zelandii i Libanu; ostatnia grupa wyjechała z Isfahanu w październiku 1945 roku (IPN — „Mała Polska na Antypodach”). Rozproszenie to przypomina, że opieka w mieście była częścią większej, międzynarodowej organizacji uchodźstwa, a losy dzieci po opuszczeniu Iranu potoczyły się różnymi drogami.

Dziedzictwo miasta

Historia Isfahanu nie sprowadza się do statystyki ani do obrazu bezinteresownej pomocy. Tworzenie szkół, domów opieki i zajęć kulturalnych wymagało pracy nauczycieli, opiekunów, duchownych i personelu, a także współistnienia z irańskim otoczeniem.

Fotografie i archiwalne listy pozwalają odzyskiwać konkretne ślady tej codzienności; badania przypominają zaś, że codzienność ta rozwijała się pośród niedostatku i społecznych wyzwań.

Dla mnie określenie „miasto polskich dzieci” nie oznacza idealnej historii z łatwym zakończeniem. Isfahan nie mógł cofnąć deportacji ani przywrócić dzieciom tego, co straciły. Mógł jednak dać im szkoły, opiekę i szansę na odbudowanie części codziennego życia. Jako Irańczyk mieszkający w Polsce chcę pamiętać zarówno o cierpieniu polskich rodzin, jak i o pomocy, której udzielono im w Iranie. Uważam, że właśnie pamięć o obu tych doświadczeniach pozwala opowiadać tę historię uczciwie.

Dyskusja

Co sądzisz o tym materiale?

0 Komentarze

Dołącz do rozmowy. Komentarze powinny odnosić się do tematu artykułu.

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpocząć dyskusję.

Napisz komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *