PT. 23 PAŹ
KURS $3,89 €4,37

Święta wojna Kremla: prawosławie w służbie rosyjskiego imperializmu

Wojna rosyjsko-ukraińska toczy się nie tylko na polu walki. Od pierwszych dni pełnoskalowej agresji równolegle z działaniami armii rosyjskiej rozwija się druga wojna, prowadzona językiem historii, pamięci, religii i cywilizacji. Jej celem nie jest zdobycie konkretnego wzgórza czy miasta, lecz stworzenie takiej opowieści, w której wojna przestaje być decyzją polityczną Kremla, a zaczyna być przedstawiana jako konieczność dziejowa, obrona własnej cywilizacji i walka o przetrwanie określonego świata.

🔴 Nowiny Wschodnie — obserwuj nas. Najważniejsze informacje z Polski, Ukrainy i Europy Wschodniej.
Prezydent Rosji Władimir Putin i patriarcha Cyryl podczas oficjalnego spotkania w Rosji
Prezydent Rosji Władimir Putin i patriarcha Cyryl podczas oficjalnego spotkania w Rosji
Wesprzyj Nowiny Wschodnie
Pomóż nam rozwijać niezależne polsko-ukraińskie medium.
Wspólnie zebraliśmy
342 zł
Cel
5 000 zł
Każde wsparcie pomaga nam tworzyć rzetelne informacje i rozwijać portal.
Postaw kawę za:

Nie oznacza to jednak, że religijne uzasadnienie rosyjskiej polityki wojennej narodziło się wraz z pełnoskalową agresją. Jego korzenie sięgają znacznie dalej. Na długo przed 24 lutego 2022 roku Rosyjska Cerkiew Prawosławna stała się jednym z istotnych filarów idei „russkiego miru”, rozumianego nie tylko jako wspólnota języka, kultury i prawosławnej tradycji, lecz także jako szczególna przestrzeń historycznych, duchowych i politycznych wpływów Rosji. W tej narracji granice państwa coraz częściej ustępowały miejsca granicom wyobrażonej wspólnoty, której centrum miała stanowić Moskwa, a więź religijna stawała się jednym z argumentów podtrzymujących przekonanie o szczególnej roli Rosji wobec Ukrainy i innych narodów postrzeganych jako część tego samego świata.

W tej konstrukcji szczególne miejsce zajmuje Rosyjska Cerkiew Prawosławna. Nie chodzi przy tym o prawosławie jako religię ani o wszystkich rosyjskich wiernych czy duchownych. Chodzi o politykę kierownictwa Cerkwi, a przede wszystkim o patriarchę Cyryla, którego wypowiedzi, decyzje i dokumenty instytucji kierowanych przez niego pokazują, jak religijny język coraz wyraźniej splatał się z państwową narracją o wojnie.

Najbardziej wymowne jest to, że wielu przykładów nie trzeba szukać w ukraińskich mediach ani w zachodnich analizach. Można je znaleźć w oficjalnych materiałach samej Rosyjskiej Cerkwi. To właśnie tam, w dokumentach, kazaniach i oficjalnych deklaracjach, można prześledzić drogę prowadzącą od idei „russkiego miru”, przez religijne i cywilizacyjne uzasadnianie konfliktu, aż po określenie rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie mianem „świętej wojny”.

Wrzesień 2022:  śmierć otrzymuje religijny sens

25 września 2022 roku, kilka dni po ogłoszeniu przez Władimira Putina częściowej mobilizacji, patriarcha Cyryl odprawił liturgię w monasterze Aleksandra Newskiego pod Moskwą. Podczas nabożeństwa modlił się za rosyjskie wojsko i za tych, którzy zginęli w czasie wojny.

Sama modlitwa nie byłaby niczym niezwykłym. Kościół od wieków modli się za żołnierzy, rannych i poległych. Znaczenie miały jednak użyte wówczas słowa. Cyryl mówił o „Świętej Rusi”, przeciwko której wystąpili wrogowie chcący „podzielić i zniszczyć” jej jedyny naród, a za poległych modlił się o „odpuszczenie grzechów”.

Kilka dni wcześniej Rosja rozpoczęła mobilizację, która oznaczała dla setek tysięcy obywateli konieczność wyjazdu na front. W tym kontekście religijna interpretacja śmierci nabierała szczególnego znaczenia. Człowiek wysyłany na wojnę otrzymywał nie tylko państwowe wezwanie do wykonania obowiązku, ale także religijną opowieść, w której jego śmierć mogła zostać przedstawiona jako ofiara poniesiona w obronie „świętej ojczyzny”.

To ważna różnica. Państwo może powiedzieć obywatelowi, że ma obowiązek walczyć. Religijny autorytet może natomiast próbować odpowiedzieć na znacznie trudniejsze pytanie: dlaczego warto za tę walkę umrzeć.

„Nie jeden naród”, lecz jeden polityczny projekt

W rosyjskiej narracji cerkiewnej Ukraina nie jest przy tym konsekwentnie przedstawiana jako odrębny podmiot polityczny. W wystąpieniu na forum Światowego Rosyjskiego Soboru Ludowego patriarcha Cyryl mówił o Rosjanach i Ukraińcach jako o „jednym narodzie”, połączonym wspólnym kodem duchowym, kulturą, dziedzictwem historycznym, wspólnym losem i… religią.

Pozornie jest to język historii i kultury, w rzeczywistości jednak kryje się za nim konkretny projekt polityczny: jeśli dwa narody przedstawia się jako jeden, odrębność jednego z nich zaczyna być traktowana nie jako naturalny rezultat historii, lecz jako sztuczny podział, który należy przezwyciężyć.

Nie oznacza to, że „ruski mir” jest projektem wyłącznie prawosławnym. Rosja jest państwem wielonarodowym i wielowyznaniowym, a jego ideologiczna konstrukcja obejmuje również muzułmanów, buddystów, żydów oraz ludzi niereligijnych. Prawosławie zajmuje w niej jednak pozycję szczególną: stanowi symboliczny fundament historycznej wspólnoty, podczas gdy pozostałe tradycje religijne wpisywane są w szerszą opowieść o wielonarodowej cywilizacji rosyjskiej. W ten sposób „ruski mir” przekracza granice wyznania, ale nie rezygnuje z hierarchii symbolicznej, w której Moskwa pozostaje centrum duchowym, historycznym i politycznym.

W tej konstrukcji szczególne miejsce zajmuje Rosyjska Cerkiew Prawosławna. Nie chodzi przy tym o prawosławie jako religię ani o wszystkich rosyjskich wiernych czy duchownych. Chodzi o politykę kierownictwa Cerkwi, a przede wszystkim o patriarchę Cyryla…

Właśnie dlatego pojęcie „ruskiego miru” jest czymś więcej niż sentymentalną opowieścią o wspólnym dziedzictwie. W rosyjskiej interpretacji staje się ono ideologiemem, konstrukcją, która pozwala połączyć religię, historię, kulturę i geopolitykę.

Marzec 2024: „Święta wojna”

Najbardziej wyrazisty moment nastąpił w marcu 2024 roku. XXV Światowy Rosyjski Sobór Ludowy, któremu przewodniczy patriarcha Cyryl, przyjął dokument zatytułowany „Teraźniejszość i przyszłość ruskiego miru”. Nie był to prywatny tekst teologiczny ani kazanie wygłoszone podczas nabożeństwa. Dokument skierowano do rosyjskich władz ustawodawczych i wykonawczych.

I właśnie w tym dokumencie znalazło się stwierdzenie, że rosyjska „specjalna operacja wojskowa” (nowomowa!) jest z punktu widzenia duchowo-moralnego „Świętą Wojną”. Autorzy dokumentu przedstawili ją jako etap „narodowowyzwoleńczej walki” przeciwko ukraińskim władzom i „kolektywnemu Zachodowi”. Poszli jednak jeszcze dalej: zapisano, że po zakończeniu wojny całe terytorium współczesnej Ukrainy powinno znaleźć się w „strefie wyłącznych wpływów Rosji”, a możliwość istnienia na tym obszarze wrogiego wobec Rosji systemu politycznego powinna zostać wykluczona.

To jeden z tych dokumentów, które mówią więcej niż dziesiątki komentarzy.

W jednym tekście spotykają się bowiem trzy elementy: wojna, religia i projekt polityczny dotyczący przyszłości Ukrainy. Wojna zostaje określona jako „święta”, Rosja otrzymuje rolę obrońcy szczególnej cywilizacji, a Ukraina zostaje wpisana w rosyjską strefę wpływów.

Trudno byłoby znaleźć bardziej wyrazisty przykład przejścia od idei „ruskiego miru” do politycznej teologii wojny.

600 duchownych przy strukturach siłowych

Jeszcze jeden fakt pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o język.

Oficjalna strona Patriarchatu Moskiewskiego informuje obecnie, że w Rosji 600 duchownych zajmuje się duszpasterstwem wojskowych i funkcjonariuszy struktur siłowych, w tym 181 na etatach. Cerkiew podkreśla również, że od początku ostrej fazy wojny w lutym 2022 roku duchowni pełnią posługę bezpośrednio przy linii kontaktu i wśród żołnierzy uczestniczących w działaniach wojennych.

Fot. Wikimedia Commons, CC BY 4.0. Zdjęcie archiwalne z 2024 r., kadrowanie: Nowiny Wschodnie.

Nie ma nic niezwykłego w tym, że żołnierz ma możliwość rozmowy z kapelanem. Problem pojawia się wtedy, gdy duszpasterstwo zostaje połączone z określoną interpretacją wojny, w której żołnierz nie jest jedynie człowiekiem potrzebującym wsparcia, lecz uczestnikiem „obrony ojczyzny”, „walki ze złem” czy „świętej misji”.

Sam patriarcha Cyryl mówił wprost o potrzebie kierowania do żołnierzy słów dotyczących „Boga”, „ofiary” i „chrześcijańskiej strony ich wojennego trudu”.

To sformułowanie jest ważniejsze niż mogłoby się wydawać. Pokazuje bowiem, że chodzi nie tylko o obecność duchownych przy wojsku, ale także o nadawanie działaniom wojennym określonego sensu religijnego.

Cerkiew i Rosgwardia

14 marca 2024 roku doszło do jeszcze bardziej konkretnego wydarzenia. Patriarcha Cyryl i generał Wiktor Zołotow, dowódca Rosgwardii, podpisali porozumienie o współpracy pomiędzy Rosyjską Cerkwią Prawosławną a Federalną Służbą Wojsk Gwardii Narodowej Federacji Rosyjskiej.

To już nie jest język symboli. To relacja instytucjonalna. Rosgwardia nie jest zwykłą organizacją społeczną. Jest formacją państwową odpowiedzialną między innymi za bezpieczeństwo wewnętrzne, ochronę porządku publicznego i działania zbrojne. Podpisanie oficjalnego porozumienia pomiędzy jej kierownictwem a patriarchą pokazuje skalę instytucjonalnego zbliżenia Cerkwi i aparatu bezpieczeństwa państwa.

W tym samym czasie Rosyjska Cerkiew Prawosławna coraz mocniej rozwijała własną obecność przy armii, w szpitalach wojskowych i wśród żołnierzy uczestniczących w działaniach wojennych.

Cerkiew nie tylko mówiła więc o wojnie. Jej struktury zostały włączone w system, który tę wojnę obsługuje także na poziomie duchowym.

Świątynia jako symbol państwa i armii

Nieprzypadkowo centralnym symbolem tego procesu stała się monumentalna świątynia Zmartwychwstania Chrystusa, główna świątynia Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Patriarcha Cyryl jest jej przełożonym, a świątynia została zbudowana jako element kultury pamięci rosyjskich sił zbrojnych.

To również pokazuje charakter rosyjskiej konstrukcji religijnej. W jednym miejscu spotykają się symbole prawosławia, państwa, armii i rosyjskiej historii wojskowej.

Nie jest to już tradycyjna relacja między człowiekiem wierzącym a wspólnotą religijną. Jest to znacznie szerszy projekt symboliczny, w którym państwo, wojsko, historia i religia mają wzajemnie potwierdzać swoją legitymację.

A co z tymi, którzy mówią „nie”?

Ta historia miałaby jednak zbyt prostą konstrukcję, gdyby przedstawiać rosyjskie duchowieństwo jako całkowicie jednomyślne.

Także w rosyjskim prawosławiu pojawili się duchowni, którzy sprzeciwili się wojnie. Jednym z najbardziej znanych przykładów był ksiądz Ioann Burdin, który w 2022 roku publicznie potępił rozlew krwi i określił wojnę jako sytuację, w której „brat zabija brata”. W 2023 roku sąd cerkiewny pozbawił go prawa do wykonywania posługi kapłańskiej, wskazując między innymi na jego pacyfistyczne stanowisko i krytykę kierownictwa Cerkwi.

Ten przypadek jest istotny nie dlatego, że reprezentuje wszystkich rosyjskich duchownych, lecz właśnie dlatego, że pokazuje cenę sprzeciwu wobec dominującej linii.

Jeżeli jedna część duchowieństwa otrzymuje możliwość posługiwania przy wojsku i na froncie, podczas gdy duchowny sprzeciwiający się wojnie zostaje pozbawiony prawa do wykonywania posługi, trudno mówić o religii funkcjonującej całkowicie poza polityką państwa.

Od języka do systemu

W ciągu kilku lat powstał więc system, którego poszczególne elementy są łatwe do wskazania.

Najpierw był „russkij mir” i przekonanie o szczególnej duchowej jedności Rosjan i Ukraińców. Następnie pojawiła się narracja o zagrożeniu ze strony Zachodu i konieczności obrony „Świętej Rusi”. Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny doszło do religijnego interpretowania śmierci rosyjskich żołnierzy. Równolegle rozwijała się obecność duchownych w strukturach wojskowych. W marcu 2024 roku Cerkiew podpisała porozumienie z Rosgwardią. A kilka tygodni później dokument Światowego Rosyjskiego Soboru Ludowego nadał rosyjskiej wojnie przeciwko Ukrainie nazwę „Świętej Wojny” i jednocześnie określił Ukrainę jako obszar przyszłych wyłącznych wpływów Rosji.

To nie jest już tylko kwestia języka. To system. System, w którym religia dostarcza państwu nie tylko symboli, lecz także argumentów pozwalających przedstawiać wojnę jako obronę wartości, terytorium jako część historycznej wspólnoty, a śmierć jako ofiarę.

Dlatego określenie „Cerkiew błogosławi wojnę” może być użyte jako publicystyczny skrót, ale znacznie dokładniejszym opisem jest stwierdzenie, że kierownictwo Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej przez lata budowało religijną narrację, która nadaje rosyjskiej agresji wymiar moralny, cywilizacyjny i sakralny.

Najbardziej wymowne jest jednak to, że kolejne etapy tej historii można odtworzyć nie na podstawie domysłów, lecz na podstawie dokumentów samej Cerkwi: modlitwy patriarchy z września 2022 roku, jego wypowiedzi o „Świętej Rusi”, danych o setkach duchownych posługujących przy strukturach siłowych, porozumienia z Rosgwardią oraz dokumentu Światowego Rosyjskiego Soboru Ludowego, w którym wojna została nazwana „Świętą”.

W tym sensie droga od „ruskiego miru” do „świętej wojny” nie jest jedynie figurą publicystyczną. Jest drogą, którą można prześledzić w czasie, dokument po dokumencie, wypowiedź po wypowiedzi.

I właśnie dlatego warto przyglądać się nie tylko temu, co Rosja robi z bronią w ręku, lecz także temu, jakich słów używa, aby nadać tej przemocy sens.

Dyskusja

Co sądzisz o tym materiale?

0 Komentarze

Dołącz do rozmowy. Komentarze powinny odnosić się do tematu artykułu.

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpocząć dyskusję.

Napisz komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *