ŚR. 04 LIS
KURS $3,91 €4,40

Ukraina czeka na wyniki wyborów połówkowych w USA z obawą i nadzieją. Zbytnią?

Wybory w USA a przyszłość Ukrainy: Co oznaczają wyniki wyborów?
źródło: Nowiny Wschodnie / Canva.

Tekst ma formę felietonu, wyraża osobistą opinię autora i nie jest reprezentacją stanowiska redakcji w tym temacie

🔴 Nowiny Wschodnie — obserwuj nas. Najważniejsze informacje z Polski, Ukrainy i Europy Wschodniej.
Wesprzyj Nowiny Wschodnie
Pomóż nam rozwijać niezależne polsko-ukraińskie medium.
Wspólnie zebraliśmy
342 zł
Cel
5 000 zł
Każde wsparcie pomaga nam tworzyć rzetelne informacje i rozwijać portal.
Postaw kawę za:

Wybory połówkowe w Stanach Zjednoczonych mają zwykle w Polsce status ciekawostki: w ten sposób z reguły dwa lata po wyborze prezydenta Amerykanie sprawdzają, czy wciąż mu ufają. Jednak w tym roku dla Kijowa to nie sondaż nastrojów, tylko rozstrzygnięcie tego, czy nadal tak ważna w obecnym krytycznym momencie pomoc USA dla Ukrainy będzie w rękach amerykańskiego prezydenta, Donalda Trumpa. Dane i polityczna rzeczywistość tego kraju wskazują na gorzką prawdę – każdy możliwy wynik tych wyborów zostawia Ukrainę w rękach jednego człowieka.

Scenariusz 1: Utrzymanie Kongresu przez Republikanów i dominacja Donalda Trumpa

Zacznijmy od scenariusza, w którym kontrolę nad Kongresem utrzymują Republikanie. Choć scenariusz ten stoi w sprzeczności z prognozami większości agregatorów sondażowych, w grę wchodzą tu konkretne mechanizmy kampanijne i finansowe. Administracja oraz wspierające ją komitety skierowały rekordowe fundusze na reklamy w kluczowych okręgach wahających się (swing districts). Ukraina nie ma powodu liczyć na to, że bezpieczeństwo jej obywateli zależy od zdolności Kongresu do samodzielnego działania. Instytucja, która ma tę samodzielność zgodnie z Konstytucją kraju, od samego początku drugiej kadencji Trumpa zachowuje się jak oddział prezydenckiej kancelarii. Najlepszym dowodem są ostatnie tygodnie. 

Donald Trump podpisał 18 września tzw. Graham Act, który przewidywał cła do 100% na głównych importerów rosyjskiej ropy i gazu i 7 sierpnia 2026 r. został przyjęty przez Senat oficjalnym wynikiem 86 do 11 głosów. Ustawa ta – jak wiele podobnych aktów prawnych – zawierała jednak klauzulę dającą prezydentowi prawo do zawieszenia stosowania jej przepisów ze względów bezpieczeństwa narodowego (waiver). Niecały miesiąc później, 16 października, skorzystał z tego uprawnienia, wydając rozporządzenie zawieszające kluczowe obostrzenia dotyczące Rosji zawarte w tym konkretnym akcie. Choć decyzja ta nie znosi całego dotychczasowego systemu amerykańskich sankcji, pokazuje ograniczony wpływ Kongresu na praktyczne stosowanie nowego prawa. Uzasadnienie? Wcześniej ogłosił porozumienie w sprawie importu rosyjskiego diesla, które miałoby obniżyć ceny paliw w USA, a Biały Dom przekonywał, że egzekwowanie sankcji mogłoby utrudnić negocjacje pokojowe. 

Prawo uchwalone niemal jednomyślnie przez wybrańców narodu zostaje zawieszone jednym podpisem, a odpowiedzią Kongresu jest oburzenie bez konsekwencji prawnych lub instytucjonalnych. Już teraz widać, że ta decyzja Trumpa nie miała pozytywnych skutków gospodarczych – ceny paliwa w kraju nadal pozostają wysokie lub nawet wzrosły. Fakt, że ceny paliw nie spadły od razu po decyzji z 16 października, sam w sobie nie stanowi twardego dowodu na nieczyste intencje egzekutywy. Warto to jednak odczytywać jako interpretację analityczną: dla Białego Domu rozporządzenie to miało charakter przede wszystkim geopolityczny i transakcyjny. Była to próba zachowania elastyczności negocjacyjnej wobec Moskwy oraz wyjście naprzeciw oczekiwaniom części sektora rafineryjnego, nawet jeśli bezpośredni efekt cenowy dla amerykańskiego konsumenta okazał się znikomy. To moment, w którym podmiotowość legislacyjna Kongresu ustępuje polityce transakcyjnej egzekutywy i on dobrze opisuje esencję polityki amerykańskiej w ostatnich latach. 

Nie znaczy to, że w obozie republikańskim nie ma buntowników. 4 czerwca 2026 r. osiemnastu posłów republikańskich wyłamało się i zagłosowało razem z Demokratami za przyjęciem ustawy Ukraine Support Act (H.R. 2913), przegłosowanej stosunkiem 226 do 195. Należy jednak odróżnić sama uchwaloną przez Izbę autoryzację prawną (upoważnienie do przyznania środków) od faktycznego asygnowania (asygnowania funduszy w budżecie) oraz fizycznej dostawy pomocy na front, która ostatecznie zależy od decyzji wykonawczych Białego Domu i procedowania ustawy w Senacie. To nie jednak ruch, na którym można oprzeć strategię. To raczej garstka ludzi, którzy pozwalają sobie na wyłom, dopóki nie zagraża to ich karierze. Kiedy kandydaci mają wrócić do swoich okręgów, a prezydent rozdaje błogosławieństwo i cofa je za nieposłuszeństwo, wyłomy zamykają się same.

Jeżeli więc republikanie obronią Izbę i Senat, Ukraina dostanie kolejne dwa lata Kongresu, który w najlepszym razie nie przeszkadza, a w najgorszym zostaje przy prezydencie, który z Rosją chce wrócić do business as usual. Dla Trumpa Rosja jest przede wszystkim partnerem handlowym i źródłem tańszego paliwa, które da się sprzedać wyborcom przed kolejnymi wyborami. Ukraina jest w tej logice trudnym bagażem, od którego można się odciąć, gdy tylko temat ten stanie się dla Trumpa zbyt niewygodny.

Scenariusz 2: „Niebieska fala” Demokratów i ryzyko kryzysu konstytucyjnego

Jednak liczby i historyczne tendencje wyborcze wskazują na „niebieską falę” wygrania demokratów. W takim przypadku wydaje się, że mamy okno możliwości. Różne sondaże (m.in. Decision Desk HQ z końca października 2026 r.) dają Demokratom od 84% do 90% szans na przejęcie większości. Przewidywana przewaga wynosi średnio od 239 do 241 mandatów (proóg większości to 218). Odzyskanie Izby oznaczałoby powrót komisji, przesłuchań, możliwości zablokowania budżetowych priorytetów prezydenta, a także szansę na uchwalenie nowej pomocy w szybszym tempie, omijając wolę Białego Domu. A jednak historia ostatnich lat uczy, że w amerykańskiej polityce nic nie jest tak groźne jak człowiek, któremu coś zostaje zabrane.

Eksperci z liberalnego ośrodka Center for American Progress (CAP) zwracają uwagę na ryzyko podważania legitymizacji samych wyników w przypadku niekorzystnego rozstrzygnięcia dla obozu rządzącego – od presji na lokalne komisje wyborcze po wnioski o unieważnienie głosów w kluczowych okręgach. Należy jednak pamiętać, że są to na tym etapie scenariusze prognostyczne i publicystyczne oceny, a nie zaistniałe fakty.

Jednak wystarczy bowiem na chwilę przyjąć perspektywę samego Trumpa. Dla niego demokratyczna Izba nie oznacza zwykłej zmiany w układzie sił. Oznacza dochodzenia, wezwania, dokumenty i, co bardzo prawdopodobne, nowy impeachment. A to z kolei oznacza konieczność obrony przed czymś, co dla człowieka tak wrażliwego na własny wizerunek jest politycznym i osobistym upokorzeniem. Na to wskazują różni publicyści amerykańscy, w tym Warto jednak podkreślić różnicę ustrojową: przegłosowanie impeachmentu w Izbie Reprezentantów (zwykłą większością) jest formą politycznego oskarżenia i ciosu wizerunkowego, ale nie oznacza automatycznego usunięcia prezydenta z urzędu – do tego wymagany jest wyrok Senatu większością 2/3 głosów. W takiej sytuacji w człowieku, który od lat buduje swoją pozycję na tezie, że wybory są albo wygrywane, albo kradzione, mogą się obudzić odruchy, których nie da się sprowadzić do rutynowej polityki.

I tu dochodzimy do paradoksu, który powinien niepokoić także polskiego czytelnika. Zwycięstwo demokratów, w które wielu z nas wkłada nadzieję na odblokowanie pomocy dla Ukrainy, może w pierwszej kolejności uruchomić kryzys konstytucyjny w samych Stanach Zjednoczonych. A kryzys konstytucyjny w supermocarstwie ma swoją własną grawitację: pochłania uwagę, ogranicza zdolność działania i zmienia wszystko inne w sprawy drugorzędne. Ukraina, która potrzebuje stałej pomocy w szybkim tempie, nie może liczyć na państwo w takiej sytuacji.

Scenariusz 3: Podzielony Kongres

Natomiast jest jeszcze trzeci scenariusz: szanse Demokratów na przejęcie lub utrzymanie kontroli nad Senatem, zgodnie z badaniami Cook Political Report (październik 2026 r.), oceniane są na poziomie ok. 64%. O wyniku decyduje zaledwie kilka kluczowych wyścigów w stanach typu swing states (m.in. tym razem to Ohio, Kolorado i Teksas), gdzie różnice mieszczą się w granicach błędu statystycznego (1,5–3 p.p.). Podzielony Kongres to dla wsparcia Kijowa scenariusz wysoce skomplikowany, powodujący systemowy paraliż legislacyjny.

Izba Reprezentantów kontrolowana przez Demokratów może uchwalać ustawy autoryzujące miliardowe pakiety uzbrojenia i finansowania, ale ustawa budżetowa wymaga akceptacji obu izb. Jeśli republikański Senat zablokuje proces procedowania, pomoc utknie w tzw. czyśćcu legislacyjnym. Przy braku jednomyślności w Kongresie, pełnię kontroli nad polityką zagraniczną odzyskuje Biały Dom. Prezydent może wówczas wykorzystywać spór między izbami jako pretekst do niepodejmowania inicjatyw lub stosować rozporządzenia wykonawcze (waivers) bez obawy, że dwuizbowa większość odrzuci jego decyzję. W rezultacie scenariusz podzielonego Kongresu nie oznacza natychmiastowego ucięcia funduszy, ale drastycznie zwalnia tempo ich przyznawania, zmuszając Kijów do funkcjonowania w warunkach nieustannej niepewności.

Co musi zrobić Europa?

Mamy więc trzy scenariusze, z których żaden nie jest dobry. W pierwszym i trzecim Trump wygrywa spokojnie, a Ukraina zostaje z prezydentem USA, który traktuje ją jak koszt. W drugim Trump przegrywa, lecz walka o to, czy i jak przyjąć tę przegraną, może pochłonąć całą uwagę Amerykanów. Nie ma w tym nic, co dałoby się nazwać optymizmem, i nie ma sensu udawać, że jest.

Nie oznacza to jednak, że wolno nam wpaść w fatalizm. Raczej przeciwnie. Jeśli amerykański Kongres okazuje się tak podatny na jednego człowieka, to europejskie stolice, Warszawa na czele, muszą przestać traktować pomoc dla Ukrainy jako temat, który na koniec dnia „załatwi się” w Waszyngtonie. Nie załatwi się. To my będziemy musieli zbudować tę część bezpieczeństwa, którą wolelibyśmy zostawić komuś innemu.

Po 3 listopada niektórzy będą świętować, inni oskarżać. A Ukraina będzie liczyć dni i pociski przed trudną zimą, która może być jeszcze trudniejsza przez to, co się dzieje po innej stronie oceanu.

Dyskusja

Co sądzisz o tym materiale?

0 Komentarze

Dołącz do rozmowy. Komentarze powinny odnosić się do tematu artykułu.

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz rozpocząć dyskusję.

Napisz komentarz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Szukaj w portalu