
Jedynym „uzbrojeniem” trzydziestu uczestników pilotażowego programu rehabilitacji w Górowie Iławeckim są kule ortopedyczne i harmonogram fizjoterapii rozpisany na trzy tygodnie. Program finansowany jest prywatnie, bez złotówki z budżetu państwa, i korzysta z infrastruktury już istniejącego szpitala. Mimo to w polskim internecie zdążył obrosnąć wersją o „zagrożeniu bezpieczeństwa” i „osiedlaniu” – wersją, którą polskie źródła pozwalają łatwo zweryfikować i obalić.
5 000 zł
Chodzi o projekt, który wystartował w sierpniu 2026 roku z inicjatywy polskiego socjologa Jakuba Wygnańskiego, prezesa Fundacji Stocznia, we współpracy ze Związkiem Ukraińców w Polsce. Trzydziestu zdemobilizowanych weteranów, podzielonych na trzy grupy po dziesięć osób, będzie korzystać z zaplecza już działającego Wojewódzkiego Szpitala Rehabilitacyjnego w Górowie Iławeckim oraz miejscowej infrastruktury uzdrowiskowej. Żadnego nowego ośrodka dla przyjezdnych nie tworzy się od podstaw – organizatorzy świadomie wybrali model, w którym weterani stają się na trzy tygodnie pacjentami istniejącej placówki, a nie mieszkańcami odrębnego „ukraińskiego” obiektu.
Projekt finansuje Fundacja PRB, powiązana z Polską Radą Biznesu – zrzeszeniem przedsiębiorców – z indywidualnych wpłat swoich członków i członkiń. Żadne środki z polskiego budżetu państwa nie są w niego zaangażowane. Sam Wygnański w rozmowie z polskim portalem Sestry.eu podkreślał, że jest to pilotaż na trzydzieści osób, który będzie jeszcze modyfikowany na podstawie doświadczeń z pierwszą grupą, a nie gotowy, skalowany model.
Wybór akurat Górowa Iławeckiego nie wynika wyłącznie z odpowiedniego zaplecza medycznego. Ponad 10 procent mieszkańców miasteczka to potomkowie Ukraińców przesiedlonych tam w ramach powojennej akcji „Wisła”, działają tam dwie cerkwie, a zdaniem Wygnańskiego miało to sprzyjać stworzeniu środowiska przyjaznego uczestnikom programu. Trzy tygodnie pobytu, jak sam ocenia, nie zmieniają życia człowieka – ale mogą stać się impulsem i motywacją do dalszej rehabilitacji.
Dlaczego szpital rehabilitacyjny dla trzydziestu osób stał się w polskim internecie „zagrożeniem bezpieczeństwa”?

Kto płaci, gdzie się leczy, ile osób bierze udział – właśnie te szczegóły zniknęły z wersji, którą podchwyciła część polskich portali. Jeszcze zanim kampanię oficjalnie odnotowali analitycy, jeden z prawicowych polskich serwisów użył w tytule swojego tekstu słowa „ściąganie” weteranów do Polski, nazywając trzytygodniową rehabilitację projektem „inżynierii społecznej” – „wtłaczaniem” do Polski ukraińskich weteranów z PTSD w celu sprawdzenia, jakie będą tego efekty. Ten sam tekst, przedrukowany dosłownie na innym podobnym portalu, rozszedł się dalej w sieci. „Obeznani z używaniem broni”, „łakomy kąsek dla organizacji przestępczych” – żadnego z tych sformułowań nie ma ani w materiale Sestry.eu, ani w komunikacie PRB, ani na stronie samego szpitala. Po prostu nie istnieją w rzeczywistości, którą można sprawdzić.
To już było. Jesienią 2025 roku w sieci krążyło nagranie grupy ukraińskich żołnierzy stojących pod powiatowym szpitalem w Stalowej Woli, opatrzone tezą o leczeniu poza kolejnością kosztem polskich pacjentów. Starostwo, kierownictwo szpitala i Ministerstwo Obrony Narodowej, jak ustalił TVN24 Konkret24, wyjaśniły, że chodziło wyłącznie o rutynowe badania okresowe w ramach programu „Szpital przyjazny wojsku”, finansowane przez MON na standardowych zasadach, a żołnierzy obsługiwano tak samo jak każdego innego pacjenta. Te fakty niezależnie potwierdził też polski portal fact-checkingowy Demagog, należący do międzynarodowych sieci IFCN i EFCSN. Nagranie zdążyło jednak wywołać falę wrogich komentarzy pod adresem Ukraińców w Polsce.
Kilka tygodni przed sprawą Górowa Iławeckiego, w lipcu 2026 roku, w sieci pojawiły się nagrania rzekomych polskich żołnierzy krytykujących Ukrainę i władze w Warszawie. Analiza polskiego instytutu państwowego NASK wykazała, że postacie na nagraniach zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję, a trop prowadził do rosyjskich źródeł. Schemat za każdym razem jest ten sam: bierze się realny fakt związany z obecnością ukraińskich żołnierzy w Polsce, obcina kontekst – i podaje tak, by u polskiego odbiorcy pojawiło się poczucie zagrożenia lub niesprawiedliwości.
O tej samej kampanii wokół Górowa Iławeckiego poinformowało także ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji, oceniając ją jako zgodną z rosyjską narracją, której celem jest rozpalanie antyukraińskich nastrojów w Polsce. Nie trzeba jednak wierzyć nikomu na słowo – wersję o „zagrożeniu” można zweryfikować bezpośrednio: na oficjalnej stronie szpitala wojewódzkiego, w komunikacie Polskiej Rady Biznesu o finansowaniu oraz w wywiadzie samego organizatora programu dla polskiego wydania.
Program w Górowie Iławeckim pozostaje tym, czym był od początku: pilotażem obejmującym trzydziestu zdemobilizowanych ludzi, finansowanym prywatnie przez polskich przedsiębiorców, bez udziału budżetu państwa i bez tworzenia nowej infrastruktury. Jeśli okaże się skuteczny, organizatorzy chcą rozwijać ten model w innych miejscowościach – ale to już zupełnie inna historia niż ta, którą opisuje wersja krążąca w sieci.
Ranny weteran czekający na fizjoterapię w państwowym szpitalu nie jest zagrożeniem. Jest wygodnym materiałem na cudzą opowieść – dopóki ktoś nie sprawdzi jej u źródła.
Źródło: Sestry.eu / Polska Rada Biznesu / Wojewódzki Szpital Rehabilitacyjny w Górowie Iławeckim / TVN24 Konkret24 / Demagog / NASK / PolsatNews

Historyczka, etnografka oraz specjalistka ds. mediów społecznościowych. Od wielu lat zajmuje się rozwojem kanałów YouTube, wspierając ekspertów i firmy w budowaniu ich obecności w internecie. Prowadziła badania naukowe z zakresu etnopsychologii i etnopedagogiki w Galicji oraz na Północnym Nadczarnomorzu. Jej zainteresowania obejmują historię Ukrainy i Europy, relacje polsko-ukraińskie oraz zagadnienia etnonarodowe i międzykulturowe.
