Dzwonek pod ziemią: czego polska szkoła jeszcze nie wie o wojnie

Zdjęcie ilustracyjne. Ukraińscy uczniowie podczas lekcji w schronie (zdjęcie poglądowe, media społecznościowe) / opr. Nowiny Wschodnie

Jelizaweta Łakszynska ma dziewięć lat, a jej szkoła od dwóch lat mieści się na stacji charkowskiego metra — tak wygląda jej codzienność, jak opisuje reportaż Suspilne Charków. Każdego ranka schodzi po schodach w dół, tam, gdzie jeszcze niedawno były tylko bramki i zapach podziemia, a dziś stoją ławki, tablica i akwarium z rybkami dla uspokojenia. „Jest tu bardzo ładnie, bezpiecznie. Bardzo mi się tu podoba” — mówi dziewczynka, cytowana w tym samym materiale. Najbardziej nie lubi wcale podziemia, tylko nauki zdalnej — bo na lekcji online, jak mówi, nie ma z kim po prostu pogadać na przerwie.

Wesprzyj Nowiny Wschodnie
Pomóż nam rozwijać niezależne polsko-ukraińskie medium.
Wspólnie zebraliśmy
342 zł
Cel
5 000 zł
Każde wsparcie pomaga nam tworzyć rzetelne informacje i rozwijać portal.
Postaw kawę za:

Jelizaweta to jedna z prawie dwudziestu tysięcy dzieci Charkowa, czyli czterech na dziesięciu uczniów tego miasta, którzy w tym roku uczą się pod ziemią. W mieście działa już 21 takich podziemnych ośrodków — nie tylko stacje metra, ale też specjalnie zbudowane podziemne szkoły oraz przebudowane schrony przeciwradiacyjne przy starych budynkach szkolnych, jak wynika z tego samego reportażu. Charków leży zaledwie około 40 kilometrów od granicy z Rosją — na tyle blisko, że syrena alarmowa czasem nie zdąży zabrzmieć, zanim nadleci rakieta. Jeszcze kilka lat temu nauka w podziemiu brzmiała jak środek awaryjny, tymczasowy. Dziś to po prostu sposób, w jaki w Charkowie wygląda początek roku szkolnego.

Zdjęcie: Oksana Nieczeporenko / BBC Ukraina, Charków / opr. Nowiny Wschodnie

Nie wszystkim dzieciom w Ukrainie udało się mieć obok siebie całą podziemną szkołę, tak jak Jelizawecie. W gminach bliżej granicy z Rosją czy linii frontu — w obwodach sumskim, chersońskim, zaporoskim — o formie nauki decyduje nie rodzina, tylko lokalne władze razem ze szkołą, na podstawie jednego kryterium: czy dziecko zdąży dotrzeć do schronu w czasie, jaki dzieli sygnał alarmu od możliwego uderzenia. Nauka stacjonarna zaczyna się na Ukrainie wyłącznie w placówkach wyposażonych w schrony, umożliwiające szybkie przemieszczenie dzieci w bezpieczne miejsce. Tam, gdzie takiego schronu nie ma, dzieci zostają w domu i łączą się z lekcją przez ekran — nie dlatego, że to wygodniejsze, ale dlatego, że to jedyny sposób, by kontynuować naukę, nie ryzykując życiem po drodze do szkoły.

Właśnie nauka zdalna stawia przed rodzicami pytanie, którego nie było przed wojną: kto zostanie w domu z dzieckiem, gdy to siedzi przed ekranem, a kto w tym czasie ma zarabiać na życie. Kuchnia zamienia się w biuro, pokój dziecięcy — w klasę, a rodzice pracujący zdalnie mówią, że najbardziej wyczerpuje nie sama praca, tylko konieczność ciągłego przełączania się między nią a dzieckiem — bycia jednocześnie kolegą na naradzie i dorosłym, który musi pilnować, czy uczeń naprawdę słucha nauczyciela. W zeszłym roku w Ukrainie uchwalono ustawę, która pozwala jednemu z rodziców ucznia na zdalnym nauczaniu przejść na pracę zdalną za zgodą pracodawcy — ale to raczej uznanie problemu na poziomie państwa niż jego rozwiązanie: ustawa do niczego pracodawcy nie zobowiązuje.

Zdjęcie ilustracyjne, media społecznościowe / opr. Nowiny Wschodnie

Tegoroczny 1 września w Ukrainie nie przypomina żadnego z przedwojennych. W gminach o podwyższonym ryzyku zaleca się rezygnację z masowych uroczystości w ogóle — apeli, zgromadzeń, świątecznego tłumu na dziedzińcu. Tam, gdzie święto mimo wszystko postanowiono zorganizować, liczbę uczestników ograniczono do pojemności najbliższego schronu. W Perejasławiu — niewielkim miasteczku niespełna 90 kilometrów na południowy wschód od Kijowa, a więc setki kilometrów od aktywnej linii frontu, w miejscu, które jeszcze niedawno uchodziło za stosunkowo spokojne — uroczyste zebranie trzeba było w tym tygodniu odłożyć i przenieść pod ziemię z powodu przedłużającego się alarmu. Święto mimo to się odbyło. Nawet odległość od frontu już nikogo nie chroni w pełni.

Co znaczy pójść 1 września, gdy podręcznika nie starcza dla każdego?

Rosja tego lata systematycznie uderzała nie tylko w szkoły, ale i w to, skąd biorą się podręczniki — w drukarnie i magazyny książek. Uszkodzono lub zniszczono kilka milionów egzemplarzy, w tym setki tysięcy już wydrukowanych podręczników szkolnych. Skutek jest konkretny: w części klas podręcznik przypada nie na każde dziecko, tylko jeden na dwoje–troje uczniów.

Zdjęcie ilustracyjne: książki spalone w wyniku rosyjskiego ataku. Źródło: Tetiana Bereżna / Facebook / opr. Nowiny Wschodnie

W odpowiedzi Ukraiński Instytut Książki wezwał do niemilczenia o tych stratach — a jednym z pierwszych apel podchwyciła Polska Izba Książki, którą wsparł też branżowy portal Wydawca.com.pl. To konkretny, ludzki gest: gdzieś w Warszawie czy Krakowie ktoś zobaczył wiadomość o spalonym magazynie i uznał, że milczeć nie można.

Tego samego wieczoru, gdy Jelizaweta wraca z lekcji do domu, na tę samą stację metra przychodzi nocować mieszkanka Charkowa Ołena Hrudilina — już czwarty rok z rzędu, bo w jej domu nie ma schronu. Ta sama stacja w dzień jest klasą, wieczorem — miejscem, gdzie dorośli po prostu próbują się wyspać.

Jest tu bardzo ładnie, bezpiecznie. Bardzo mi się tu podoba — mówi Jelizaweta Łakszynska w rozmowie z Suspilne Charków, trzecioklasistka charkowskiej szkoły w metrze.

Polska tymczasem wciąż dyskutuje o szkolnych schronach językiem norm budowlanych — konkretne wymogi wciąż istnieją tylko jako projekt. Różnica nie leży w metrach kwadratowych pod ziemią, tylko w tym, że dziewięcioletnia dziewczynka już wie, gdzie dziś ma lekcję, a jej rówieśnicy gdzie indziej dopiero uczą się tej wiedzy — z ceną czterech lat wojny.

Lekcja przerwana syreną to nie awaria procesu nauczania. To właśnie jest dziś proces nauczania — ten sam, w którym trzecioklasistka nazywa podziemną stację metra po prostu swoją szkołą i mówi, że jej się tam podoba.

Źródło: Nowiny Wschodnie / Suspilne Charków / Polska Izba Książki / Rayon.in.ua / Detektor Media / Proslav.info / Gazeta Prawna

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *